Moment zakończenia aktywności zawodowej to dla wielu Polaków czas ogromnego stresu, przez co często zapominają o należnych im pieniądzach. Kodeks pracy przewiduje jednak konkretne mechanizmy finansowe, które nie są wyrazem dobrej woli, lecz obowiązkiem. Nieznajomość przepisów w tym zakresie może kosztować utratę co najmniej jednej pensji.Wtedy Polacy kończą karierę zawodowąWtedy pracodawca musi wypłacić świadczenieW tych sytuacjach świadczenie nie przysługuje
W mediach społecznościowych coraz częściej pojawiają się nagrania, w których piloci – zarówno amatorzy, jak i zawodowcy – dzielą się swoimi doświadczeniami z drogi do „nieba”. Ostatnio wideo opublikowane na Facebooku przez Kubę Kucharskiego zdobyło uwagę tysięcy widzów. I dobrze, bo porusza temat, o którym rzadko mówi się otwarcie: ile naprawdę kosztuje zostanie pilotem.Doświadczony pilot , którego o to zapytano, nie owija w bawełnę. Jego przekaz jest prosty: zdobycie licencji to nie przygoda, lecz finansowy maraton.
Nadchodzący rok 2026 przyniesie rewolucyjne zmiany w polskim prawie pracy. Nowelizacja przepisów Kodeksu pracy wprowadza fundamentalną zmianę w sposobie naliczania stażu pracy, co bezpośrednio przełoży się na długość przysługującego urlopu wypoczynkowego. Dla tysięcy osób, które swoją karierę zawodową budowały na tzw. umowach śmieciowych lub samozatrudnieniu, nowe regulacje oznaczają koniec niesprawiedliwego traktowania i szansę na szybsze uzyskanie pełnego wymiaru dni wolnych.
Stabilność zatrudnienia staje się na pewnym etapie kariery walutą cenniejszą niż premie czy benefity pozapłacowe. Polska doświadcza już dziś zaawansowanego procesu starzenia się społeczeństwa, który wymusza na ustawodawcy tworzenie szczególnych parasoli ochronnych. W tej sytuacji pracodawca nie może ani zwolnić pracownika, ani obniżyć mu pensji.
Okres przedświąteczny to w wielu firmach czas na podsumowania, premie i, co najważniejsze, wzajemne obdarowywanie się prezentami. Niestety, ten miły gest, jakim jest upominek od pracodawcy, może okazać się "prezentem z haczykiem" i zamiast radości, przynieść pracownikowi niespodziewane obciążenie podatkowe.
Rynek pracy w Skandynawii od lat stanowi magnes dla polskich specjalistów. Od budowlańców, przez elektryków, aż po mechaników – to właśnie fachowcy, często z doświadczeniem zdobytym w kraju, znajdują tam najbardziej atrakcyjne warunki finansowe i stabilność zatrudnienia. Ostatnie ogłoszenia, publikowane na rządowych portalach pracy, pokazują, że zapotrzebowanie na wykwalifikowanych rzemieślników na północy Europy jest ogromne. Zarobki sięgają 17 tysięcy złotych miesięcznie, ale są wymagania.
Rosnąca lawina zwolnień lekarskich, oznaczonych tajemniczym kodem F43, budzi poważne zaniepokojenie zarówno w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, jak i wśród pracodawców. Mowa o niemal 2,9 miliona dni absencji chorobowej tylko w trzecim kwartale 2024 roku, co jest symptomem narastającego problemu społecznego, który ma bezpośrednie przełożenie na wydajność polskiej gospodarki.
Podczas gdy nad Wisłą nie cichną debaty o kondycji systemu edukacji, sąsiedzi zza Bałtyku postanowili działać. Szwecja, zmagająca się z własnymi problemami kadrowymi, coraz śmielej spogląda w stronę polskich pedagogów. Oferta jest kusząca, a oferowane zarobki mogą zainteresować wiele osób. W tle inne przydatne benefity i pomoce. Aplikacje można przesyłać do końca grudnia.
Czy na rozmowie kwalifikacyjnej rekruter może udawać, że umiera? W teorii – nie. W praktyce jednak jeden z ostatnich przypadków pokazuje, że granice w rekrutacji bywają przesuwane w niepokojącym kierunku.Wpis na portalu Linkedin autorstwa Pawła Wrony, marketera i menedżera, wywołał burzliwą dyskusję w mediach społecznościowych. Skomentował on słowa rekruterki, Doroty Peretiatkowicz, która w podcaście Zwierciadła pochwaliła się nietypową metodą selekcji kandydatów: podczas rozmowy rekrutacyjnej symuluje dławienie się jabłkiem i zatrudnia wyłącznie tych, którzy udzielą jej pomocy.Problem w tym, że – jak podkreślają eksperci – ten „test” nie sprawdza absolutnie nic wartościowego.
Przyszłość jednego z najstarszych i najważniejszych pracodawców na Mazurach staje pod znakiem zapytania. Redukcja ponad 240 miejsc pracy w lokalnym zakładzie może mieć dalekosiężne konsekwencje dla rynku pracy i gospodarki całego regionu. Czym podyktowana jest ta decyzja i jakie perspektywy czekają zwolnionych?
Choć ogólna kondycja rynku pracy w Polsce pozostaje dobra, najnowszy raport BAEL za 3. kwartał 2025 r. pokazuje rosnące wyzwanie, które coraz mocniej rysuje się na mapie gospodarczej: młodzi pracownicy oraz osoby o niskim wykształceniu mają dziś najtrudniejszą sytuację.Według raportu „najwyższą stopę bezrobocia odnotowano dla osób najmłodszych, tj. w grupie wieku 15–24 lata – 12,4%”.To wynik czterokrotnie wyższy niż średnia krajowa, co potwierdza, że wejście na rynek pracy staje się dla młodych poważnym wyzwaniem – nawet w warunkach, w których rośnie liczba pracujących i ogólna aktywność zawodowa.
Choć stopa bezrobocia w trzecim kwartale 2025 r. wzrosła do 3,1%, eksperci uspokajają: to wciąż jeden z najniższych poziomów w całej Unii Europejskiej. Wzrost o 0,3 pkt proc. kwartał do kwartału oraz 0,2 pkt proc. rok do roku nie zmienia ogólnego obrazu – Polska pozostaje krajem o jednym z najbardziej stabilnych rynków pracy w Europie.
Dla większości Polaków 24 grudnia to czas ostatnich przygotowań do wieczerzy. Nowe prawo sprawiło, że wiele osób stanęło przed trudnymi wyborami. Dobrze wiedzą o tym urzędnicy. W Wigilię może dojść do wzmożonych kontroli, które sprawdzą, czy ustawa jest przestrzegana należycie. W przeciwnym wypadku mogą posypać się kary, mowa o 100 tys. zł.
Pracownicy z pokolenia X, Y i Z urodzili i wychowywali się w różnych okresach. Mimo że występują między nimi kluczowe różnice, wiele też ich łączy. Sprawdź, czym wyróżniają się przedstawiciele poszczególnych generacji i w jaki sposób funkcjonują na rynku pracy.Pokolenie X to osoby urodzone przed 1980 rokiem, generacja Y – urodzeni między 1980 a 1995 (lub, jak podają niektóre źródła, 2000), z kolei „Zetki” to młodzi ludzie z roczników 1995-2012. Pracownicy z pokolenia Z stawiają głównie na własny dobrostan oraz work-life balance i nie przywiązują wagi do jednego miejsca pracy, podczas gdy boomerzy zwracają uwagę na stabilne, bezpieczne zatrudnienie. Dla Millenialsów kluczowe znaczenie ma natomiast możliwość stałego rozwoju, elastyczny grafik czy atmosfera w miejscu pracy. Jest jednak coś, co łączy wszystkie te pokolenia – m.in. konieczność ciągłej adaptacji do zmian. Ich przedstawiciele mogą też wiele nauczyć się od siebie nawzajem.
Jednym z najważniejszych wniosków z najnowszego BAEL jest wyraźny spadek liczby osób biernych zawodowo. Jak wskazano w raporcie, „w 3 kwartale 2025 r. liczba osób biernych zawodowo w wieku 15–89 lat wyniosła 12 440 tys. i była mniejsza niż w 2 kwartale 2025 r. o 218 tys. osób (tj. o 1,7%) oraz w 3 kwartale 2024 r. o 112 tys. osób (tj. o 0,9%)”.Udział biernych w całej populacji spadł do 41,0%, co potwierdza również raport: „Odsetek ten kształtował się na nieco niższym poziomie w porównaniu z poprzednim kwartałem (spadek o 0,7 p. proc.) oraz z 3 kwartałem 2024 r. (spadek o 0,4 p. proc.)”.
W najnowszym raporcie BAEL za 3. kwartał 2025 roku pojawia się wyraźny sygnał: Polacy coraz częściej pracują i coraz rzadziej pozostają poza rynkiem pracy. Oto, co mówią dane.
Święta Bożego Narodzenia wiążą się ze wzmożonymi wydatkami, dlatego dodatkowe wsparcie finansowe jest zawsze pożądane. W Polsce od lat funkcjonuje nieformalna tradycja wypłacania przez niektóre przedsiębiorstwa i instytucje tzw. karpiowego. Choć nazwa kojarzy się głównie z wigilijną rybą, w rzeczywistości oznacza ona jednorazowe świadczenie pieniężne, którego celem jest ulżenie domowym budżetom.
Przynależność do klasy średniej jest dziś w Polsce tematem, który wywołuje skrajne emocje, szczególnie gdy opieramy się na finansowych kryteriach. Powszechne postrzeganie tej grupy często mylnie utożsamia ją ze średnią krajową, czyli przeciętnym wynagrodzeniem publikowanym przez Główny Urząd Statystyczny. W 2025 roku, w obliczu dynamicznych wzrostów płac, wiedza o tym, ile faktycznie trzeba zarabiać, aby znaleźć się w klasie średniej, staje się kluczowa.
Rząd w obliczu transformacji energetycznej stanął przed wyzwaniem nie tylko stopniowego zamykania kopalń, ale i zapewnienia sprawiedliwej transformacji dla najbardziej dotkniętej grupy – górników. Przyjęta nowelizacja ustawy górniczej, realizująca postanowienia umowy społecznej z 2021 roku, wprowadza szeroki pakiet świadczeń osłonowych, który wzbudza duże emocje.
Transformacja energetyczna w Polsce staje się przemysłową rzeczywistością. Prywatny kapitał kładzie fundamenty pod nowy ład energetyczny, a najnowsze doniesienia stanowią dowód na to, że sektor OZE to nie tylko czysta energia elektryczna, ale przede wszystkim setki miejsc pracy. Produkcja przyspieszy, a potrzebni są pracownicy.
Rok 2025 był dla wielu pracowników i przedsiębiorców rokiem intensywnym, pełnym wyzwań gospodarczych. Dlatego tegoroczna przerwa świąteczna jest wyczekiwana z wyjątkowym utęsknieniem. Mamy jednak doskonałe wiadomości. Układ kalendarza w końcówce 2025 roku jest dla pracowników wyjątkowo łaskawy. Wystarczy odrobina strategicznego planowania, by przy minimalnym uszczupleniu puli urlopowej zyskać czas na regenerację, o jakiej w poprzednich latach mogliśmy tylko pomarzyć.
Dynamiczne zmiany w sektorze produkcyjnym znów wywołują pytania o stabilność zatrudnienia. W jednym z kluczowych zakładów technologicznych ruszył proces, którego konsekwencje mogą odbić się szerokim echem w całej branży. Coraz więcej wskazuje na to, że to dopiero początek poważniejszych przetasowań. Napięcie rośnie z każdym kolejnym komunikatem, a atmosfera wśród pracowników jest coraz bardziej niepewna. W tle pojawiają się pytania o przyszłość całego regionu i kierunek, w jakim zmierza cała branża.
Sezon zimowy w polskich górach wiąże się z gigantycznym oblężeniem. Setki tysięcy turystów wyruszą na zimowe wycieczki w okolice Zakopanego. W tym czasie niezbędne jest zatrudnienie pracowników sezonowych, a oferty są naprawdę różnorodne, podobnie jak proponowane zarobki. Niektóre kwoty są naprawdę imponujące.
Transformacja energetyczna przestaje być wyłącznie politycznym hasłem, stając się weryfikacją rynkową, szczególnie dla podmiotów pozbawionych państwowego parasola ochronnego. Sektor prywatny zderza się z ekonomiczną ścianą, a jeden z kluczowych zakładów na Śląsku właśnie rozpoczął procedurę. Zwolnienia grupowe mogą dotknąć setek pracowników.
Nieoczekiwany ruch jednej z polskich firm wywołał falę niepokoju w całym regionie. Co sprawiło, że firma o tak długiej tradycji znalazła się w punktach, które mogą zmienić lokalny rynek pracy? W najbliższym czasie zakład przeprowadzi zwolnienia grupowe, które obejmą ponad 240 pracowników. Przedstawiamy szczegóły.
Niemiecka firma motoryzacyjna, skupiająca się na autobusach i ciężarówkach, rezygnuje z inwestycji w Monachium i planuje przenieść część produkcji karoserii do Małopolski. Szukając oszczędności i lepszych wyników do 2028 roku, koncern może stworzyć nowe miejsca pracy, ale jednocześnie ujawnia wyzwania, przed jakimi stoi przemysł. To największa od lat reorganizacja w europejskiej strukturze firmy i sygnał, że wysokie koszty pracy w Niemczech coraz częściej wypychają przemysł za granicę.
Decyzja o ustanowieniu 24 grudnia dniem ustawowo wolnym od pracy była jedną z najbardziej wyczekiwanych zmian. Choć entuzjazm społeczny jest ogromny, a wizja spokojnych przygotowań do pierwszej gwiazdki kusi każdego, nowa rzeczywistość prawna nie dla wszystkich oznacza błogie lenistwo. Te osoby pójdą do pracy pomimo zmian w przepisach. Jest lista zawodów.
Zasłużony dla Śląska zakład pracy przestanie istnieć. "Splot negatywnych czynników”, jak tłumaczy prezes, przekreślił wysiłki utrzymania produkcji w zakładzie, który przez ponad dwieście lat był świadkiem historii regionu. Decyzja ArcelorMittal Poland uderza nie tylko w linie produkcyjne, ale przede wszystkim w setki pracowników i lokalną społeczność. Pracę straci 270 osób.