Biedronka, Lidl i cała reszta innych sklepów mają w niedzielę problem. Lokale te nie mogą bowiem działać na mocy ustawy ze stycznia 2018 roku. Zakaz handlu, który zaczął obowiązywać w marcu ubiegłego roku doprowadził do sytuacji, że wielu Polaków nie potrafi zorientować się, czy sklepy są otwarte czy nie. Nie brak w społeczeństwie oporu przed tym zakazem. Obrazuje to dobrze badanie SW Research, o którym pisze portal Wirtualnemedia.Zgodnie z doniesieniami portalu ponad połowa Polaków, bo 55%, jest zdania, że każdy powinien mieć prawo do pracy w niedzielę. Z kolei 47% jest przeciwnych jakiemukolwiek ograniczaniu działalności pracowników w siódmy dzień tygodnia. Jednakże Polacy zaznaczają, że pracownicy sklepów, jak Biedronka, Lidl, Kaufland i inne, powinni w niedzielę otrzymywać gratyfikację za swoją pracę ponad wypłatę. 53,5% jest zdania, że dobrym rozwiązaniem byłaby wyższa stawka godzinowa w niedzielę.
Emerytura w czerwcu to nie jest dobry pomysł. Czerwcowa waloryzacja była zbawienna dla wielu Polaków, ale przechodzenie na emeryturę w czerwcu już takie nie jest. Na emeryturę lepiej przechodzić w każdym innym miesiącu, co nawet przyznaje szefowa ZUS, porf. Gertruda Uścińska.Faktycznie, ten, kto odejdzie na emeryturę w czerwcu, uzyska nieco niższą emeryturę niż odchodzący w każdym innym miesiącu - mówi prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.Ci, którzy zdecydują się na złożenie wniosku emerytalnego w czerwcu, muszą liczyć się z emeryturą niższą o kilkadziesiąt, a czasami nawet kilkaset złotych. Do końca życia będą pobierać niższą emeryturę nawet od osób, które przepracowały tyle samo za takie same pieniądze, ale zdecydowały się na złożenie wniosku w innym terminie.
Boris Johnson, który zastąpił Theresę May na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii, w piątek odbył telekonfernecję z polskim premierem. Mateusz Morawiecki poruszył z Johnsonem cały szereg tematów. Mowa była o niespokojach w Zatoce Perskiej, "destabilizującym działaniu Rosji", współpracy w ramach NATO, a także oczywiście sprawa brexitu. Co do tej ostatniej sprawy, okazuje się, że Johnson mimo agresywnej polityki probrexitowej, jest gotowy usiąść do negocjacji z Unią Europejską.Premier Johnson podkreślił, że Wielka Brytania wolałaby wyjść z Unii Europejskiej na podstawie umowy i zapewnił, że podejdzie do negocjacji z wielką energią i w duchu przyjaźni - zakomunikowała kancelaria Johnsona w oficjalnym oświadczeniu.
Polacy, podobnie jak Niemcy, Słowacy, Czesi, Ukraińcy, ale także Japończycy i inne nacje, które mają szeroki dostęp do sieci internetowej i masowo tworzą w nich konta społecznościowe, są źródłem cenngo towaru dla wielkich koncernów technologicznych. Dane dotyczące poszczególnych użytkowników są bowiem sprzedawane przez niejedno medium, na czym zbijają prawdziwe fortuny. Ile średnio zarabia się na jednej osobie? Jak wskazał Robert Shapiro, były główny doradca ekonomiczny Billa Clintona, przeciętnie za jednego Amerykanina koncerny dostawały 202 dolary. Szacujemy, że internetowe koncerny zarobiły średnio 202 USD na amerykańskim internaucie i jego danych osobistych. Wierzymy, że to konserwatywny szacunek - poinformował Shapiro.
500 plus ośmiela Polaków do brania coraz większych kredytów. Okazuje się, że wpływające co miesiąc na konta polskich rodzin 500 złotych, zachęca je do zadłużania się na coraz większe kwoty. Sama liczba kredytów w zasadzie się nie zmienia - jak podaje INNPoland: rośnie lub jest stabilna. Zmienia się natomiast wartość kredytów i czas ich spłacania, który w ostatnich latach się wydłużył.Rzeczpospolita wskazuje, że widać to najwyraźniej przez pryzmat kredytów hipotecznych i konsumpcyjnych. Średnia wartość tych pierwszych osiągnęła 9% wyższy poziom w czerwcu 2019 roku niż w roku poprzednim i uplasowała na poziomie 275,5 tys. złotych. Z kolei kredyty gotówkowe i ratalne wskoczyły na 8% wyższy pułap rok do roku i osiągnęły średnią wartość 12,4 tys. złotych.
Wakacje samolotem? Niekoniecznie z Ryanairem oraz British Airways. Jak donosi portal INNPoland, do rąk pilotów tych pierwszych linii trafiły już karty do głosowania. Ci mają zdecydować, czy dojdzie do strajku. Podobnie sytuacja ma się w British Airways, w których to liniach piloci również są gotowi na walkę o swoje prawa. Niestety, wiele wskazuje na to, że odwołane i opóźnione loty będą miały miejsce podobnie, jak było to w zeszłym roku.Co takiego nakłania pilotów do strajku? W Ryanairze pracownicy wskazują na problem emerytur, utratą ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej, ale także problematyczne są kwestie dotyczące świadczeń macierzyńskich, zasiłków, a nawet przejrzystość i spójność struktury wynagrodzeń ich zdaniem sprawia problemy. Do 7 sierpnia piloci będą wybierać, czy do strajku dojdzie. Jeśli opowiedzą się za nim, ten zacznie się w drugiej połowie miesiąca, około 2 tygodnie po pozytywnej opinii pilotów.
PiS od lat notuje wysokie wyniki w sondażach poparcia. Mimo kilku afer, które miały miejsce za czasu rządów formacji Jarosława Kaczyńskiego, ugrupowanie mocno trzyma się sterów władzy. Co sprawia, że Polacy tak chętnie głosują na Prawo i Sprawiedliwość? Sprawę tę w najnowszym badaniu postanowiło przestudiować Centrum Badania Opinii Społecznej.Jak wskazuje CBOS, 29% respondentów wskazało, że głosuje na PiS, bo partia ta po prostu rządzi dobrze. Niemalże 1 na 3 Polaków przekonany jest, że obecnie rządzącej formacji wraz z pomniejszymi koalicjantami należy wydać pozytywną ocenę dotychczasowych rządów i dokonań. Ankietowani wskazywali także, że PiS to partia dobrze gospodarująca Polską, a pod jej rządami żyje się coraz lepiej i dostatniej.
Samochody, a dokładniej 10 tys. aut znajdujących się nad Wisłą, grozi pożarem. Tę zdecydowanie niewesołą wiadomość przekazali sami producenci aut. Zagrożenie dotyczy czterech konkretnych marek, a każda z nich grozi określonymi wypadkami, do których może dojść podczas użytkowania pojazdu.Tymi zagrożonymi markami są kolejno - volvo, mitsubishi, citroen oraz mercedesy. Zgłoszonych przez producentów wadliwych aut jest ponad 10 tys., a najwięcej spośród nich jest samochodów marki volvo, bo aż 9576 pojazdów. Jak podaje Bankier.pl, kampania naprawcza będzie polegała na usunięciu wady silników, które grożą pożarem. Zagrożone awarią egzemplarze pochodzą z lat 2014-2017 i mają wadliwy kolektor wlotowy w czterocylindrowych silnikach diesla. Właściciele wadliwych aut dostaną listowne zaproszenia do naprawy.
Praca sezonowa, jak podaje "Monitor Rynku Pracy" firmy Randstad, jest celem niemalże 1 na 5 polskich pracowników - 19%. To średnia dla całego kraju, tymczasem na wschodzie kraju na pracę sezonową zdecydować się ma nawet co czwarty zatrudniony. Najmniej chętnych na podjęcie się sezonowego zarobku jest natomiast na północy kraju, gdzie za taką formą pracy opowiada się jedynie 10% pracowników.PulsHR wskazuje, że najczęściej o sezonowym zatrudnieniu myślą mieszkańcy w obrębie aglomeracji, mężczyźni mający 18 do 29 lat z wykształceniem podstawowym. Warto zwrócić uwagę na to, że osoby w wieku 18 - 29 lat podejmują się pracy sezonowej aż 8 razy częściej niż osoby w wieku od 50 do 64 lat. Największą grupę chętnych do pracy sezonowej, spośród konkretnych grup zawodowych, stanowią kasjerzy i sprzedawcy, bo aż 36%. Na drugim miejscu są inżynierzy (34%), a zaraz po nich z wynikiem 30% pracownicy niewykwalifikowani.
Gospodarka Polski rośnie w ostatnich latach, co widać nawet bez spoglądania na konkretne liczby. Zasobność portfeli rośnie, dostęp do usług, a także najpotrzebniejszych towarów oraz tych bardziej luksusowych. Okazuje się jednak, że nie przekłada się to na stopień zadłużenia Polaków wobec państwa. Z rejestru długów wynika, że to, ku zaskoczeniu, rośnie.Rzeczpospolita poinformowała bowiem o dość zaskakującej sytuacji. W Rejestrze Należności Publicznoprawnych znaleźć można bowiem prawie 3 mln wpisów. Choć nie oznacza to, że 3 mln Polaków jest zadłużonych, bo niektóre należności może dotyczyć tych samych osób i firm, liczba i tak robi wrażenie. Niestety - nie to pozytywne - ponieważ RNP funkcjonuje od 1 lipca 2018 roku, czyli ledwo ponad 12 miesięcy.Obecnie w Rejestrze Należności Publicznoprawnych znajduje się 2 895 079 pozycji. Nie oznacza to, że tylu jest dłużników, bo część wpisów może dotyczyć tych samych osób czy firm - oświadczył Paweł Jurek, rzecznik Ministerstwa Finansów.
Smartfon to już prawdziwa podstawa codziennego życia. Dzięki temu małemu sprzętowi jesteśmy dostępni niemalże w każdym miejscu świata o każdej porze dnia i nocy. To jednak coraz częściej nie tylko narzędzie praktyczne, ale także element naszego ubioru, a niektórzy smartfony traktują jak prawdziwą biżuterię, czy przepustkę do prestiżu. Jak wskazuje w środę Rzeczpospolita, najczęściej robią to ludzie młodzi.Rzeczpospolita donosi o przerażającym trendzie wśród młodych. Okazuje się, że dla najmłodszych z dorosłych Polaków smartfon to oznaka statusu ich życia. Dlatego też ci nie mają oporów przed wzięciem kredytów czy też związaniem się umową, na którą po prostu nie mają środków. Doszło do tego, że Polacy są winni firmom telekomunikacyjnym ponad 1,14 mld złotych.
Polacy często myślą o swojej pracy także w urlop czy weekend, kiedy de facto mają czas wolny. Jak wskazuje badanie "Życie w pracy" firmy rekrutacyjnej Michael Page, aż 48% Polaków przyznaje się do tego, że pracuje w urlop. 38% spośród nich mówi o tym, że w urlop pracuje czasami, a kolejne 10% wskazuje, że zdarza się to często.Praca w urlopy to jednak nie wszystko. 68%, czyli ponad 2/3 spośród pracujących Polaków mówi o tym, że swoje działania w ramach stosunku pracy wykonuje w weekendy. Kolejne 75%, co stanowi 3/4 zatrudnionych, przyznaje, że swoją pracę wykonuje także wieczorami oraz nocą.
Dług publiczny w Polsce rośnie w zastraszającym tempie. Jak podał jeszcze w czerwcu Główny Urząd Statystyczny, na koniec I kwartału 2019 roku dług sektora rządowego i samorządowego wyniósł 1 bln 5,26 mld złotych. Oznacza to, że od końca 2018 roku zadłużenie Polski wzrosło o 2,1%.Co więcej, jak podaje ekonomista prof. Dariusz Filar, były członek Rady Polityki Pieniężnej, w ciągu lar 2016-2018 Polska zadłuzyła się na 110 mld złotych, co oznacza zadłużanie na poziomie 3 mld złotych co miesiąc. Rząd przekonuje, że zadłużanie się w momencie, kiedy dobry wzrost gospodarczy jest w stanie wyrównać dług za pomocą PKB, to nie problem. Co się jednak stanie, kiedy dobra koniunktura się skończy?
Polacy zadowoleni z gospodarki rynkowej pierwszy raz od 19 lat. Tak wynika z badania "Akautalne problemy i wydarzenia" Centrum Badania Opinii Społecznej, które to badanie przeprowadziło w dniach 16-23 maja na grupie reprezentatywnej 1023 dorosłuch Polaków.Jak wskazuje CBOS, aż 56% Polaków jest zadowolonych z funkcjonowania gospodarki rynkowej w Polsce. W tym samym badaniu niemalże co piąta osoba (21%) wskazała, że nie jest zadowolona z działania gospodarki w kraju. Zdania w tej kwestii nie ma natomiast prawie co czwarty Polak, bo aż 23% badanych.Co cieakwe, to dość znaczna zmiana względem tych wyników, które notowano w Polsce jeszcze 5 lat temu. W 2014 roku z działania gospodarki zadowolonych było 37% Polaków, a krytykowało ją aż 52% badanych. CBOS podaje także, że tegoroczny wynik zadowolenia Polaków jest najwyższy wśród notowanych i pierwszy raz od 2000 roku, kiedy de facto przeprowadzono pierwsze badanie, uplasował się na poziomie powyżej 50%.
Polacy zostali przepytani przez CBOS w sprawie sytuacji w Polsce. Jak podaje Interia, sondaż przeprowadzono w dniach 16-23 maja, czyli jeszcze przed wyborami do europarlamentu. Co ciekawe, mimo panującego w połowie minionego miesiąca zamieszania wokół pedofilii w Kościele, Polacy bardzo pozytywnie wypowiadają się o sytuacji w kraju.Jak wynika z danych CBOS, aż 48% mieszkańców kraju nad Wisłą pozytywnie ocenia sytuację w Polsce. Osoby te deklarują zadowolenie z rozwoju wydarzeń w przeciwieństwie do 35% badanych, którzy opowiedzieli się jako niezadowoleni z tego, co dzieje się w Polsce. 17% respondentów natomiast nie wiedziało, co powiedzieć w tej kwestii.Do grupy zadowolonych najczęściej mają należeć osoby z niższą płacą, z małych ośrodków miejskich i wsi, a także ci bez wyższego wykształcenia. W grupie niezadowolonych natomiast znajdują się przede wszystkim wykształceni z dużych ośrodów miejskich, zarabiający więcej, ale także niezadowoleni ze swojej sytuacji materialnej.Zadowolenie z kierunku rozwoju naszego kraju częściej niż pozostali deklarują badani powyżej 45. roku życia, mieszkańcy wsi, respondenci z wykształceniem zasadniczym zawodowym, osoby uzyskujące niższe dochody (do 1799 zł per capita miesięcznie), ale także badani zadowoleni ze swojej sytuacji materialnej. Z kolei niezadowolenie najczęściej wyrażają mieszkańcy największych miast, badani z wyższym wykształceniem, a także osoby niezadowolone ze swojej sytuacji materialnej - czytamy w raporcie CBOS.