PRL oficjalnie skończył się 30 lat temu. Po zmianie ustrojowej szybko wymienialiśmy stare na nowe, niejednokrotnie decydując się na całkowite przearanżowanie nie tylko życia, ale i otoczenia. Goniąc za zachodnimi trendami Polacy pozbywali się na potęgę starych ubrań, przyzwyczajeń, mebli.To właśnie te ostatnie obecnie przeżywają drugą młodość. Mało kto zdaje sobie sprawę, jak wiele może zarobić na starociach, które dziś mają nawet po 50 - 60 lat. Lepiej przejrzyjcie swoje strychy i piwnice.
Z tego artykułu dowiesz się:Która grupa Polaków jest przeciwna narodowej kwarantannieKomu lockdown pasuje najbardziejW jaki sposób Polacy sprzeciwiają się obostrzeniom rządu
Dofinansowanie na remont w domu to niewątpliwie dla wielu Polaków prawdziwa gratka. Możliwość wymiany starych sprzętów na nowe i podniesienie jakości życia poprzez renowację oferuje Polakom program "Czyste powietrze". Ten na celu ma "zmniejszenie lub uniknięcie emisji pyłów i innych zanieczyszczeń wprowadzanych do atmosfery przez domy jednorodzinne".Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej informuje, że złożono już 80 tys. wniosków o udział w programie. To dzięki niemu możemy przeprowadzić gruntowny remont domowego systemu grzewczego. Chodzi przede wszystkim o wymianę starych kopciuchów, które są prawdziwymi generatorami zanieczyszczeń. Dofinansowanie z programu pozwala wymienić je na nowe piece przyjaźniejsze dla środowiska.
Dochód na osobę w gospodarstwach domowych wzrósł o 4,3% w porównaniu z rokiem 2017. Bezrobocie maleje, Polacy zarabiają więcej, mimo to, nie chcą więcej wydawać.
Jazda “na gapę” to duży problem w Polsce. Niestety wielu obywateli nie kupuje biletów, chcąc oszczędzić. Jedni tłumaczą to tym, że ceny biletów są za wysokie, inni uważają, że komunikacja miejska powinna być darmowa.
Mama z dzieckiem w wózku to widok coraz częściej spotykany w mieście. Szczególnie mowa w tym miejscu o stolicach województw, gdzie wskaźnik dzietności wyraźnie urósł. Jak donosi portal Money.pl, miasta przebiły już wsie pod względem wskaźnika urodzeń. Sprawę zbadali naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego. - We współczesnej Polsce to nie największe miasta odznaczają się najniższą dzietnością. Co zaskakujące, w części regionów skłonność mieszkanek stolic do posiadania dzieci przewyższa średnią dla regionu - mówi prof. Piotr SzukalskiZgodnie z danymi Money.pl, na 18 miast wojewódzkich, w 11 z nich poziom dzietności przebija średnią dla całego województwa. Zaskakuje również, co wynika z badań, że "obiety z wyższym wykształceniem częściej decydują się na drugie dziecko niż kobiety o niższym poziomie wykształcenia", jak mówi prof. Irena E. Kotowska z Instytutu Demografii SGH.