Znane linie lotnicze w procesie upadłości. Co z lotami z Polski i zwrotem pieniędzy?
Jedna z największych linii lotniczych w regionie Morza Bałtyckiego rozpoczęła formalną restrukturyzację swoich finansów. Przewoźnik złożył w amerykańskim sądzie wniosek o objęcie ochroną przewidzianą w procedurze Chapter 11. Firma zmaga się z wysokim zadłużeniem, rosnącymi kosztami paliwa i problemami związanymi z flotą. Jednocześnie zapewnia, że jej działalność operacyjna nie zostaje wstrzymana.
Sprawa jest istotna również dla podróżnych z Polski. Linia ta lata do naszego kraju od trzech dekad, a obecnie z jego oferty można korzystać m.in. w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Katowicach. Pasażerowie, którzy mają już kupione bilety, nie muszą jednak na razie ich anulować ani podejmować innych działań.
Linie lotnicze mierzą się z drogim paliwem i słabszymi finansami. Mniejsi przewoźnicy są pod presją
Branża lotnicza ponownie znalazła się w trudnym położeniu. Rosnące ceny paliwa lotniczego mocno uderzają szczególnie w przewoźników, którzy mają wysokie zadłużenie, ograniczone rezerwy gotówkowe albo w niewielkim stopniu zabezpieczyli ceny paliwa z wyprzedzeniem.
Reuters wskazuje, że obecny kryzys kosztowy jest dla części przewoźników najpoważniejszym od czasu pandemii COVID-19. Szczególnie narażone są mniejsze linie, które w sezonie zimowym muszą mierzyć się jednocześnie z niższym popytem i wysokimi kosztami stałymi. Analitycy spodziewają się, że problemy mogą przyspieszyć konsolidację europejskiego rynku lotniczego.
Linia, o której mowa, jest największym przewoźnikiem w krajach bałtyckich. W 2025 roku linia obsłużyła około 5,2 mln pasażerów i osiągnęła 779,3 mln euro przychodów, ale zakończyła rok stratą netto na poziomie 44,3 mln euro. Firma zatrudnia ponad 3 tys. osób. Problemy narastały jednak dłużej. Na sytuację spółki wpływały m.in. zadłużenie, skutki wcześniejszych kryzysów, utrata części połączeń po rosyjskiej agresji na Ukrainę oraz trudności z dostępnością silników do Airbusów A220.
We wrześniu przewoźnik próbował jeszcze pozyskać dodatkowe finansowanie od wierzycieli. Fitch oceniał wówczas, że bez nowego kapitału możliwości firmy stają się bardzo ograniczone.
airBaltic lata z Polski od 30 lat. Obecnie jego oferta obejmuje cztery polskie miasta
airBaltic rozpoczął działalność w 1995 roku. Pierwszy komercyjny lot przewoźnika odbył się 1 października na trasie z Rygi do Sztokholmu. Już kilka miesięcy później, w lutym 1996 roku, linia zaczęła latać również do Polski. Obecnie przewoźnik obsługuje pasażerów korzystających z lotnisk w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Katowicach.
W marcu 2026 roku linia wróciła m.in. na bezpośrednią trasę Warszawa-Ryga po niemal sześcioletniej przerwie. Rejsy zaplanowano trzy razy w tygodniu.

Ryga pełni dla airBaltic rolę głównego hubu, dzięki czemu pasażerowie mogą korzystać również z połączeń przesiadkowych do wielu miast w Europie, Skandynawii i dalej na wschód. Obecna siatka przewoźnika obejmuje ponad 70 tras, a jego oferta dociera do ponad 80 kierunków. Dlatego informacja o rozpoczęciu postępowania upadłościowego może budzić niepokój wśród osób, które mają już zarezerwowane podróże. W tym przypadku nie oznacza ona jednak natychmiastowego końca działalności przewoźnika.
Chapter 11 w amerykańskim prawie ma przede wszystkim umożliwić firmie uporządkowanie zadłużenia pod ochroną sądu. Łotewski rząd opisuje tę procedurę jako rodzaj "tarczy” przed roszczeniami wierzycieli, która daje przedsiębiorstwu czas na przeprowadzenie restrukturyzacji przy zachowaniu bieżącej działalności.
Zobacz też: Upadł polski gigant. Pracownicy czekają na wypłatę 5,1 mln zł zaległości
airBaltic rozpoczął postępowanie upadłościowe. Loty mają odbywać się normalnie, ale skurczy się flota
14 września airBaltic i część spółek zależnych dobrowolnie rozpoczęły w Nowym Jorku procedurę Chapter 11. Przewoźnik chce w ten sposób przebudować swoje zadłużenie i wynegocjować nowe warunki części zobowiązań.
Firma zabezpieczyła jednocześnie 350 mln euro nowego finansowania, które ma pozwolić jej prowadzić działalność w czasie postępowania. Środki mają zapewnić płynność potrzebną m.in. do obsługi pasażerów i utrzymania operacji lotniczych.
Jednym z najważniejszych elementów planu jest jednak znaczące zmniejszenie floty. airBaltic posiada obecnie 54 Airbusy A220-300, natomiast do końca 2026 roku liczba samolotów ma spaść do około 36. Oznacza to redukcję o jedną trzecią. Linia zamierza zwracać część leasingowanych maszyn i renegocjować niekorzystne umowy.
Restrukturyzacja może również objąć zatrudnienie. Kierownictwo airBaltic rozpoczęło rozmowy ze związkami zawodowymi dotyczące potencjalnej redukcji liczby pracowników, choć konkretna skala zwolnień nie została jeszcze ustalona.
Dla pasażerów najważniejszy komunikat pozostaje jednak niezmieniony. Loty mają odbywać się zgodnie z rozkładem, a kupione bilety i rezerwacje zachowują ważność. Linia nadal przyjmuje nowe rezerwacje i zapewnia, że normalnie obsługuje także zwroty, vouchery oraz kwestie związane z bagażem.
Proces restrukturyzacji ma potrwać kilka miesięcy. Według obecnych założeń przewoźnik chce zakończyć procedurę do czerwca 2027 roku. airBaltic rzeczywiście formalnie znajduje się w postępowaniu upadłościowym, ale na obecnym etapie nie jest likwidowana i nie przestaje latać. Celem Chapter 11 jest właśnie umożliwienie jej dalszego funkcjonowania podczas porządkowania finansów.