Polacy złożyli zamówienie w restauracji, szybko zostali wyproszeni przez Włoszkę. "Mamy koszty"
Właścicielka restauracji w Cagliari opowiedziała o trudnym dla gastronomii sezonie na Sardynii. Pamela Solinas zwróciła uwagę na coraz mniejsze zamówienia i oszczędniejsze podejście klientów. W rozmowie z "La Nuova Sardegna” wspomniała także o sytuacji z udziałem polskich turystów
Tegoroczny sezon turystyczny na Sardynii okazał się dla części restauratorów trudniejszy niż poprzednie. Jak wynika z relacji Pameli Solinas, właścicielki pizzerii-restauracji w Cagliari, zmiana zachowań klientów była szczególnie widoczna w sierpniu.
Właścicielka restauracji mówi o trudnym sezonie. Klienci wydają mniej
Pamela Solinas w rozmowie z "La Nuova Sardegna” przekazała, że jej lokal odczuł w tym roku wyraźne ograniczenie wydatków klientów. Jak przekazała restauratorka, szczególnie mocno było to widoczne w sierpniu. Kobieta zaznaczyła, że ostateczne podsumowanie sezonu miało zostać wykonane pod koniec miesiąca, jednak już wcześniej obraz sytuacji był dla niej jasny: klienci zamawiali mniej niż w poprzednich latach.
Zmiana dotyczyła nie tylko liczby zamawianych potraw, ale również sposobu korzystania z restauracji. Solinas opisywała przypadki, w których kilka osób zajmowało jeden stolik, lecz zamówienie obejmowało zaledwie kilka pozycji. Czteroosobowa grupa mogła zdecydować się na przykład na dwie pizze i sałatkę, traktując je jako wspólny posiłek. Zdaniem restauratorki znacznie wyraźniej niż wcześniej było widać tendencję do dzielenia się daniami.
Zmienił się także przebieg samej wizyty w lokalu. Klienci coraz częściej ograniczali się do podstawowego zamówienia, po czym szybko opuszczali restaurację. Rezygnowali przy tym z deserów czy kolejnych napojów. Solinas zwróciła uwagę, że spadła również sprzedaż alkoholu, w tym wina. W efekcie restauratorzy musieli mierzyć się nie tylko z mniejszą liczbą zamawianych potraw, ale także z ograniczeniem dodatkowych pozycji, które wcześniej zwiększały wartość rachunku.
To już nie jest ta klasyczna kolacja z wieloma daniami i spokojnym tempem - mówiła Pamela Solinas w rozmowie z “La Nuova Sardegna”.
Złożyli zamówienie w restauracji. Właścicielka poprosiła Polaków o opuszczenie lokalu
Właścicielka lokalu została zapytana przez "La Nuova Sardegna”, czy w czasie tegorocznego sezonu dochodziło do szczególnie nietypowych sytuacji. Wtedy opowiedziała o zdarzeniu z udziałem polskich turystów. Jak relacjonowała, sytuacja miała miejsce kilka dni wcześniej. Polacy zamówili dwa drinki Spritz oraz jedną przystawkę za 9 euro, czyli około 39 zł, którą mieli podzielić między sobą.
Solinas zdecydowała w pewnym momencie poprosić polskich turystów o zwolnienie stolika.
Zaledwie kilka dni temu przyszło dwoje polskich turystów i zamówiło dwa drinki Spritz oraz przystawkę za dziewięć euro do podziału. W pewnym momencie musiałam poprosić ich o zwolnienie stolika: jesteśmy restauracją, a nie barem, i mamy koszty utrzymania lokalu – mówił restauratorka w rozmowie z "La Nuova Sardegna”.
Kobieta tłumaczyła, że dla lokalu znaczenie ma nie tylko liczba obsłużonych osób, ale również wysokość rachunku przypadającego na zajęty stolik. Jej zdaniem pełna restauracja nie musi automatycznie oznaczać większego dochodu. Jeżeli klienci zamawiają niewiele, lokal musi obsługiwać większą liczbę stolików, aby osiągnąć podobny utarg. Z perspektywy restauratorki korzystniejsza może być więc obsługa mniejszej liczby klientów, którzy decydują się na pełnowymiarowy posiłek i kilka pozycji z menu.
Zobacz także: Oświadczenie majątkowe Dominiki Chorosińskiej. Dwa mieszkania i kredyt we frankach
Na Sardynii zmieniają się nawyki klientów. Restauratorzy liczą straty
Solinas wskazała również na ceny jako jeden z czynników wpływających na decyzje klientów. Jak wynika z jej wypowiedzi dla "La Nuova Sardegna”, część restauracji w ostatnim czasie znacząco podniosła ceny, co może skłaniać turystów do ograniczania wydatków. Jednocześnie restauratorka zaznaczyła, że w jej lokalu ceny pozostały na poziomie z poprzedniego roku. Jako przykład podała pizzę Margherita, która zarówno rok wcześniej, jak i w tym sezonie kosztowała 7,50 euro, czyli około 32 zł.
Według Solinas turyści nadal przyjeżdżają na Sardynię, jednak coraz częściej wybierają rozwiązania pozwalające zmniejszyć wydatki na gastronomię. Część osób zamiast restauracji korzysta z supermarketów, gdzie kupuje gotowe jedzenie w działach gastronomicznych. Inni wybierają posiłki na wynos i spożywają je później w wynajmowanych mieszkaniach. W ten sposób mogą ograniczyć koszty związane z jedzeniem poza miejscem zakwaterowania.
Restauratorka zwróciła przy tym uwagę na szerszą zmianę w zachowaniu konsumentów. Dawny model spokojnej kolacji, podczas której goście zamawiali kilka dań, napoje i deser, nie jest już tak powszechny. Klienci częściej koncentrują się na podstawowym posiłku i rezygnują z dodatkowych zamówień. Dla restauratorów oznacza to konieczność dostosowania się do sytuacji, w której sama liczba turystów odwiedzających wyspę nie przekłada się bezpośrednio na wysokość przychodów lokali gastronomicznych.
