Ceny żywności w 2026 roku. Te produkty potaniały najbardziej. Rekordzista tańszy niemal o 35%
Nie wszystkie ceny na sklepowych półkach idą w górę. Najnowsze dane z dziesiątek tysięcy placówek pokazują, że choć przeciętny koszyk codziennych zakupów nadal kosztuje więcej niż przed rokiem, w niektórych kategoriach sytuacja zmieniła się diametralnie. Część produktów można dziś kupić taniej, a w jednym przypadku roczny spadek ceny zbliżył się nawet do 35 proc. Różnice są na tyle duże, że coraz trudniej mówić o jednym wspólnym kierunku zmian cen w sklepach.
Dla domowych budżetów to dobra wiadomość, choć nie oznacza powrotu do cen sprzed fali wysokiej inflacji z poprzednich lat. Na ostateczną kwotę przy kasie wpływa bowiem zawartość koszyka - jedne towary tanieją dwucyfrowo, podczas gdy za inne trzeba zapłacić o kilka procent więcej niż rok temu.
Inflacja wyhamowała, a żywność zaczęła tanieć. Polacy mogą zobaczyć różnicę podczas zakupów
Pierwsza połowa 2026 roku przyniosła wyraźne uspokojenie tempa wzrostu cen. W czerwcu inflacja konsumencka wynosiła 2,5 proc. rok do roku, wobec 3,1 proc. w maju. W porównaniu z poprzednim miesiącem ogólny poziom cen spadł natomiast o 0,5 proc.
Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja samej żywności. Dane GUS pokazały, że ceny żywności i napojów bezalkoholowych w czerwcu były niższe zarówno w porównaniu z majem, jak i - nieznacznie - z analogicznym okresem poprzedniego roku. To wyraźna zmiana po latach, gdy właśnie codzienne zakupy były jednym z najmocniej odczuwalnych źródeł inflacji.

Inaczej wygląda badanie UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito, które koncentruje się na cenach najczęściej kupowanych artykułów w sieciach handlowych. Według niego cały analizowany koszyk był w czerwcu o 2,7 proc. droższy niż rok wcześniej, a sama żywność zdrożała średnio o 1,9 proc. Różnica wynika z innej metodologii i zakresu badania.
Analiza objęła 100 najczęściej kupowanych produktów, blisko 100 tys. cen detalicznych oraz ponad 45,5 tys. sklepów należących do 64 sieci handlowych. Uwzględniono dyskonty, supermarkety, hipermarkety, sklepy convenience i placówki cash&carry.
Średnia nie pokazuje jednak całej historii. Podczas gdy część kategorii zdrożała o ponad 5 proc., w kilku innych ceny rzeczywiście znalazły się poniżej poziomów sprzed roku.
Większa produkcja i wojna cenowa robią swoje. Sklepy mają powody, żeby obniżać ceny
Eksperci wskazują kilka powodów, dla których część żywności może obecnie tanieć. Jednym z nich są niższe ceny części surowców rolnych oraz stopniowe wygasanie wcześniejszych szoków kosztowych. Większa podaż oznacza, że producenci mają mniejszą możliwość utrzymywania wysokich cen, szczególnie gdy na rynku zaczyna pojawiać się nadwyżka konkretnych produktów.
Dużą rolę odgrywa również konkurencja pomiędzy sieciami handlowymi. Podstawowe produkty spożywcze są regularnie wykorzystywane przez dyskonty do przyciągania klientów promocjami. Obniżona cena popularnego artykułu może skłonić konsumenta do wybrania konkretnego sklepu i zrobienia w nim całych zakupów, dlatego sieci są gotowe szczególnie mocno rywalizować właśnie w takich kategoriach.

W przypadku jednej grupy towarów dodatkowym czynnikiem był bardzo silny wzrost produkcji. W pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku produkcja masła zwiększyła się o 22 proc. rok do roku. W przypadku konfekcjonowanego oleju rzepakowego wzrost wyniósł 16 proc., a oleju słonecznikowego aż 262 proc.
Tak duża ilość towaru musi znaleźć nabywców. Przy wzroście podaży producenci i handel mają więc większą motywację do oferowania atrakcyjniejszych cen i promocji.
Nie należy jednak oczekiwać, że cała żywność automatycznie wróci do poziomów sprzed kilku lat. Koszty pracy, energii, logistyki czy podatków nadal pozostają wysokie. Obecna sytuacja pokazuje raczej, że poszczególne półki mogą zachowywać się zupełnie inaczej.
Rekordzista tańszy o 34,9 proc. Te produkty kosztują mniej niż rok temu
Największy spadek w całym zestawieniu zanotowały produkty tłuszczowe. Jako kategoria były w czerwcu 2026 roku średnio o 14,9 proc. tańsze niż rok wcześniej. W tej grupie znajdują się m.in. masło, margaryny oraz oleje.
Prawdziwym rekordzistą okazało się jednak masło. Jego ceny spadły według raportu aż o 34,9 proc. rok do roku. Oznacza to, że produkt, który jeszcze wcześniej był jednym z symboli drożyzny i regularnie pojawiał się w dyskusjach o rosnących wydatkach na żywność, znalazł się obecnie po przeciwnej stronie zestawienia.
Spadki nie ograniczyły się do tłuszczów. Nabiał był średnio o 1,2 proc. tańszy niż przed rokiem. Nieznacznie - o 0,1 proc. - potaniała również kategoria dodatków spożywczych, do której należą między innymi ketchup i majonez.
Skala obniżek jest więc bardzo nierówna. Przy części produktów klient praktycznie nie zauważy różnicy, natomiast w przypadku masła roczna zmiana jest już ogromna.
Dane dobrze pokazują też, dlaczego sama informacja o poziomie inflacji nie wystarcza, aby ocenić sytuację konkretnego gospodarstwa domowego. Osoba kupująca dużo produktów, które potaniały, może podczas zakupów odczuwać wyraźną poprawę. Kto częściej sięga po kategorie nadal drożejące, niekoniecznie zobaczy ją na swoim paragonie. To, ile pieniędzy rzeczywiście zostanie w portfelu, coraz mocniej zależy więc od struktury codziennych zakupów.