Ważna zmiana w ZUS od 2027 roku. Część pracowników odda więcej z pensji
W 2027 roku część pracowników może przez dłuższy czas otrzymywać niższe wynagrodzenie netto, mimo że zasady naliczania podstawowych składek nie ulegną rewolucyjnej zmianie. Powodem będzie wzrost jednego z ważnych limitów stosowanych przez ZUS, którego wysokość zależy od prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Zmiana nie obejmie wszystkich zatrudnionych, ale osoby z wysokimi zarobkami mogą odczuć ją bezpośrednio w swoich wypłatach.
Wzrost wynagrodzeń w gospodarce wpływa bowiem nie tylko na wysokość pensji, lecz także na szereg parametrów wykorzystywanych w systemie ubezpieczeń społecznych. Niektóre z nich decydują o tym, jak długo w ciągu roku od wynagrodzenia pobierane są określone składki. W efekcie wyższa przeciętna pensja może dla części pracowników oznaczać również większą sumę pieniędzy przekazaną do ZUS.
Wynagrodzenia w Polsce mają nadal rosnąć. Zmieniają się wraz z nimi limity ZUS
Według wieloletnich założeń makroekonomicznych na lata 2026-2030 przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej ma wynieść w 2027 roku 9971 zł. Dla porównania w prognozach dotyczących 2026 roku przyjęto poziom przekraczający 9,4 tys. zł. Oznacza to dalszy nominalny wzrost płac, który wpływa również na szereg innych wskaźników wykorzystywanych przez państwo.
Rząd zakłada, że przeciętne wynagrodzenia nominalnie zwiększą się w przyszłym roku o około 5,6 proc. Jednocześnie prognozowana średnioroczna inflacja ma wynieść 2,5 proc., dzięki czemu płace mają rosnąć również realnie. Wzrost gospodarczy w 2027 roku prognozowany jest natomiast na około 3,1 proc.

Wyższe płace oznaczają jednak nie tylko większe kwoty widoczne na umowach pracowników. Od wysokości przeciętnego wynagrodzenia zależy wiele parametrów składkowych i ubezpieczeniowych. Rosną wraz z nim m.in. podstawy służące do wyliczania części składek przedsiębiorców oraz niektóre limity dotyczące osób zatrudnionych.
Ma to szczególne znaczenie dla osób osiągających wysokie dochody. W ich przypadku istnieje bowiem określony roczny próg, po którego osiągnięciu sposób naliczania części obciążeń od wynagrodzenia się zmienia. Im wyższa przeciętna pensja przyjęta w prognozach, tym wyżej przesuwa się również ten próg.
W 2027 roku różnica ma być na tyle duża, że część wysoko wynagradzanych pracowników przekaże do ZUS wyraźnie więcej pieniędzy niż przy tegorocznym poziomie limitu.
Składki mocno wpływają na pensję netto. Najwięcej odczuwają to najlepiej zarabiający
Różnica między wynagrodzeniem brutto i kwotą, która ostatecznie trafia na konto pracownika, wynika m.in. ze składek na ubezpieczenia społeczne. Z pensji pracownika finansowana jest część składki emerytalnej, rentowej, chorobowej oraz składka zdrowotna. Kolejne obciążenia ponosi również pracodawca.
Sama składka emerytalna wynosi 19,52 proc. podstawy, przy czym koszt jest dzielony po połowie między pracownika i pracodawcę. Z wynagrodzenia zatrudnionego potrącane jest więc 9,76 proc. podstawy. Pracownik pokrywa dodatkowo 1,5 proc. składki rentowej oraz 2,45 proc. składki chorobowej.
Przy przeciętnych zarobkach składki są odprowadzane według tych samych reguł przez cały rok. Inaczej wygląda sytuacja osób osiągających znacznie wyższe wynagrodzenia. W polskim systemie istnieje mechanizm, który po osiągnięciu określonego poziomu rocznych zarobków ogranicza pobieranie części składek.

Moment osiągnięcia tego progu może być dla pracownika wyraźnie widoczny na pasku wynagrodzenia. Po jego przekroczeniu kwota netto rośnie, ponieważ od dalszej części zarobków nie pobiera się już niektórych składek. Nie dotyczy to jednak wszystkich potrąceń, przykładowo składka zdrowotna pozostaje naliczana.
Im wyższy zostanie ustalony próg na dany rok, tym później pracownik osiągnie moment, w którym jego pensja netto zwiększy się z tego powodu. I właśnie ten parametr ma istotnie wzrosnąć w 2027 roku.
Zobacz też: Ruszają wypłaty 14. emerytury. ZUS podał terminy, wiadomo, kto dostanie pełne 1978,49 zł
ZUS podniesie limit 30-krotności. W 2027 roku może wynieść 299 130 zł
Chodzi o tzw. limit 30-krotności, czyli maksymalną roczną podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Zgodnie z przepisami odpowiada ona 30-krotności prognozowanego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej.
W 2026 roku limit wynosi 282 600 zł. Po jego przekroczeniu od kolejnych zarobków osiągniętych w tym samym roku nie pobiera się już składek emerytalnych i rentowych. Dzięki temu wynagrodzenie netto najlepiej zarabiających pracowników może pod koniec roku zauważalnie wzrosnąć.
W 2027 roku, przy prognozowanym przeciętnym wynagrodzeniu na poziomie 9971 zł, limit może zwiększyć się do 299 130 zł. Byłoby to o 16 530 zł więcej niż obecnie. Ostateczna wartość będzie zależeć od kwoty przeciętnego wynagrodzenia przyjętej w ustawie budżetowej.
Dla osób, które każdego roku przekraczają limit, oznacza to dłuższy okres pobierania składek emerytalnych i rentowych. Pracownik finansuje z własnej pensji łącznie 11,26 proc. podstawy z tytułu tych dwóch ubezpieczeń. Naliczanie ich od dodatkowych 16 530 zł oznacza około 1861 zł składek więcej po stronie pracownika w skali roku.
Zmiana nie będzie więc dotyczyć przeciętnego pracownika. Aby przy równomiernych miesięcznych zarobkach osiągnąć przyszłoroczny limit, trzeba zarabiać około 25 tys. zł brutto miesięcznie. Osoby zarabiające mniej nie zauważą samej zmiany tego progu w swoich wypłatach.