Tych leków może niebawem zabraknąć w aptekach. Przyjmują je głównie seniorzy
Opublikowano najnowszy wykaz preparatów, których wywóz z kraju został oficjalnie zablokowany przez urzędników. Zmiany wejdą w życie już za kilka dni, a na liście znalazły się niemal trzysta kluczowych medykamentów.
Choć informacja ta budzi spore emocje, skala problemu ma znacznie głębsze tło, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Skąd biorą się te cykliczne przestoje w hurtowniach?
Ministerstwo aktualizuje listę antywywozową
Przestoje w produkcjach zagranicznych koncernów, globalne rynkowe zawirowania w łańcuchach dostaw czy gwałtowne skoki popytu wynikające z sezonowych zachorowań to tylko wierzchołek góry lodowej.
Istotną rolę odgrywa tu również zjawisko tak zwanego odwróconego łańcucha dystrybucji, czyli nielegalnego skupowania leków z aptek i ich ponownego odsprzedawania do bogatszych krajów Unii Europejskiej z wielokrotnym przebiciem cenowym.

Aby powstrzymać ten proceder, Ministerstwo Zdrowia regularnie publikuje tak zwaną listę antywywozową.
Znalezienie się na niej konkretnej substancji jest sygnałem ostrzegawczym, że danej pozycji zaczyna brakować w magazynach na terenie kraju. Jak ten mechanizm przekłada się na codzienne zakupy w aptece?
Tych leków może zabraknąć w aptekach
Dla większości Polaków widok rosnącego spisu rodzi uzasadnione obawy o ciągłość leczenia. Najnowszy wykaz opublikowany przez resort zdrowia obowiązuje od 9 września i zawiera dokładnie 294 pozycje.
Znalazły się na nim wyroby stosowane w terapiach ratujących życie i zdrowie tysięcy osób. Braki mogą być odczuwalne między innymi w przypadku insulin (m.in. Lantus, Humalog czy Fiasp), a także preparatów przeciwcukrzycowych typu Jardiance oraz Invokana.
Trudności z zakupem mogą dotknąć również osoby cierpiące na astmę oraz przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, potrzebujące takich specyfików jak Berodual czy Fostex.

Lista obejmuje ponadto leki na ADHD (w tym Medikinet i Concerta), środki psychiatryczne oraz neurologiczne (m.in. Brintellix, Madopar, Depakine), a także ampułkostrzyzykawki z adrenaliną dla alergików (EpiPen, Jext) czy specjalistyczne preparaty onkologiczne i przeciwbólowe (np. Matrifen).
Wszystko to brzmi niepokojąco, jednak sam fakt wpisania preparatu do urzędowego spisu nie oznacza, że z dnia na dzień zniknie on ze wszystkich półek.
To przede wszystkim zielone światło dla Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego do zaostrzenia kontroli i zablokowania możliwości sprzedaży tych wyrobów zagranicznym podmiotom. Kiedy więc dojdzie do sytuacji, że farmaceuta rozłoży ręce, najważniejszy jest spokój i szybkie działanie.
Zobacz też: Popularny lek bez recepty znika z aptek. GIF wydał decyzję dla 9 serii
Co robić, gdy w aptece zabraknie leków?
Zamiast krążenia od apteki do apteki, warto w pierwszej kolejności zapytać magistra farmacji o możliwość sprowadzenia leku z innej hurtowni lub wydanie jego zamiennika (leku odtwórczego zawierającego tę samą substancję czynną i dawkę).
Często ta sama substancja sprzedawana jest pod inną nazwą handlową i jest dostępna od ręki. Jeżeli odpowiednika brak, nie wolno modyfikować dawkowania na własną rękę - konieczna będzie pilna konsultacja z lekarzem w celu zmiany schematu leczenia.
Eksperci apelują przy tym, by nie ulegać pokusie kupowania zapasów na wiele miesięcy do przodu. Sztuczny skok popytu wywołany paniką doprowadziłby do realnego braku towaru dla osób potrzebujących go natychmiast.
Osoby leczące się przewlekle powinny po prostu planować realizację kolejnych e-recept z kilkudniowym wyprzedzeniem, co pozwoli uniknąć niepotrzebnego stresu.
Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert