Zwolnienia grupowe u polskiego giganta. Na bruku wylądują pracownicy z zakładów w całym kraju
Cięcie kosztów w przemyśle sięga kolejnych fabryk. Tym razem redukcje dotkną jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek, a pracę stracą setki wykwalifikowanych pracowników w kilku regionach Polski.
Rynek ceramiki i wyposażenia łazienkowego od miesięcy wysyłał niepokojące sygnały. Przedsiębiorstwa z sektora przemysłowego zmagają się z presją, jakiej nie widziano od lat. Wyraźny spadek popytu konsumpcyjnego oraz stagnacja w sektorze budowlanym sprawiły, że magazyny wielu fabryk zaczęły pękać w szwach.
Problemy ekonomiczne w polskich fabrykach
Do kryzysu przyczynia się również kwestia kosztów prowadzenia działalności, które w europejskim wytwórstwie stały się absolutnie kluczowym wyzwaniem. Gdy spływa mniej zamówień, a utrzymanie wielkich hali produkcyjnych pochłania fortunę, zarządy firm zmuszone są do rewizji dotychczasowych planów rozwoju.
Dla wielu lokalnych rynków pracy oznacza to początek trudnego okresu, ponieważ sektor wytwórczy przez lata stanowił fundament zatrudnienia w mniejszych ośrodkach przemysłowych.
Gdy cierpi baza produkcyjna, odczuwa to całe otoczenie biznesowe. Czy to tylko chwilowa zadyszka branży, czy może trwały trend restrukturyzacyjny w polskim przemyśle?Odpowiedź na to pytanie przynoszą najnowsze informacje płynące ze stron urzędowych i doniesienia mediów gospodarczych.
Cersanit, czyli gigant branży wyposażenia łazienek wchodzący w skład portfela inwestycyjnego Michała Sołowowa, którego majątek magazyn Forbes wycenia na około 27,65 mld złotych, podjął zdecydowane kroki.
Cersanit zwalnia setki pracowników
Przedsiębiorstwo zgłosiło zamiar przeprowadzenia grupowych zwolnień, które obejmą aż 487 osób. To potężny cios dla lokalnych społeczności, zważywszy że redukcje nie ograniczą się do jednej lokalizacji.
Fali wypowiedzeń muszą spodziewać się pracownicy zakładów w Krasnymstawie, Starachowicach, Opocznie, Radomiu oraz Wałbrzychu. Informację o skali zwolnień potwierdził już Powiatowy Urząd Pracy w Krasnymstawie, do którego wpłynęło oficjalne zawiadomienie.
Cały proces ruszył i ma potrwać do końca listopada. Przedsiębiorstwo zatrudniające dotychczas około 5,5 tysiąca osób nie przewidziało przy tym żadnych własnych, dodatkowych programów osłonowych czy odpraw wykraczających poza ustawowy standard.
Zarówno podczas konsultacji indywidualnych w siedzibie firmy, jak również w siedzibie urzędu pracy udzielono informacji zwalnianym osobom o dostępnych formach pomocy - informuje w rozmowie z Wirtualną Polską Kamil Hukiewicz, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Krasnymstawie.
Cały ciężar aktywizacji i pomocy zwalnianym spadnie zatem na publiczne służby zatrudnienia. Przedstawiciele lokalnego urzędu pracy przeprowadzili już pierwsze konsultacje indywidualne na terenie krasnostawskiego zakładu, próbując przedstawić dostępne formy wsparcia dla osób, które wkrótce zasilą rejestry bezrobotnych. Co konkretnie stanęło u podstaw tak trudnej decyzji?
Zobacz też: Gigant z Danii zwalnia w polskim zakładzie. 650 osób straci pracę jeszcze w tym roku
Dlaczego Cersanit decyduje się na zwolnienia?
Władze spółki skupiającej znane marki, takie jak Opoczno, Meissen Keramik czy Pilkington's, wskazują na splot kilku wybitnie niekorzystnych czynników. Kluczowy okazał się znaczący wzrost cen energii oraz surowców niezbędnych w procesie technologicznym wypału ceramiki.
Wysokie rachunki za gaz i prąd bezpośrednio uderzyły w rentowność. Zmiany te zbiegły się w czasie z trwałymi zakłóceniami na rynku ukraińskim, gdzie grupa od wybuchu wojny mierzy się z utratą części aktywów i kanałów dystrybucji.
Ograniczenie skali działania ma być zatem sposobem na przetrwanie - Cersanit zamierza wygasić starsze linie i skoncentrować całą pozostałą produkcję wyłącznie w najbardziej nowoczesnych i efektywnych parkach maszynowych.
Obrazuje to szerszy problem polskiego przemysłu, który bez dostępu do taniego prądu traci konkurencyjność cenową na rzecz producentów spoza Unii Europejskiej. Proces optymalizacji kosztowej w rodzimym biznesie dopiero nabiera tempa, a listopad będzie dla setek rodzin czasem trudnych decyzji finansowych.