Brytyjska marka odzieżowa wraca do Polski. Sprawdziliśmy ceny. Nowe produkty mogą zaskoczyć
Po blisko dziesięciu latach od zamknięcia stacjonarnej sieci brytyjska marka ponownie pojawia się na polskim rynku, tym razem w zupełnie innej formule. Zamiast kosztownych sklepów wielkopowierzchniowych firma stawia na rozwój sprzedaży internetowej i współpracę z cyfrowymi partnerami. Jak na tle konkurencji prezentują się ceny odzieży dostępnej w internecie? Przyjrzeliśmy się cenom poszczególnych produktów.
Marks & Spencer wraca do Polski. Nowy model ma ograniczyć wydatki związane m.in. z wynajmem lokali i pomóc uniknąć problemów finansowych z przeszłości. Pierwsze wyniki internetowej sprzedaży pokazują, że obrany kierunek może przynieść zaskakująco dobre rezultaty.
Brytyjski gigant odzieżowy zwinął się z Polski. Powrót po 10 latach
Na rynku odzieżowym trudno dziś pozwolić sobie na przestój. Segment taniej mody i odzieżowych dyskontów stał się wyjątkowo konkurencyjny, a o uwagę klientów walczą zarówno globalne platformy ultra-fast fashion, takie jak Shein czy Temu, jak i dobrze znane sieci handlowe, które coraz mocniej rozwijają ofertę niedrogich ubrań i tekstyliów.
Czytaj więcej: Koniec eldorado na Temu i Shein. Przykra niespodzianka w koszyku

Klienci mogą wybierać spośród coraz większej liczby marek, a niskie ceny, częste promocje i błyskawicznie zmieniające się kolekcje sprawiają, że utrzymanie silnej pozycji na rynku wymaga ciągłych zmian. W tym otoczeniu nawet uznane marki muszą mierzyć się z trudną walką o konsumenta.
Dobrym przykładem jest brytyjski Marks & Spencer. Z końcem lipca 2017 roku sieć zamknęła swój ostatni sklep w Warszawie, kończąc działalność stacjonarną w Polsce. Firma wycofała się również z siedmiu innych zagranicznych rynków, uznając, że nie zapewniają one wystarczających możliwości dalszego rozwoju.
Problemem okazała się przede wszystkim rosnąca konkurencja ze strony marek specjalizujących się w szybkiej modzie. H&M, Zara czy Reserved regularnie wprowadzają nowe kolekcje, odpowiadając na zmieniające się trendy i oczekiwania klientów. Brytyjska sieć musiała więc konkurować nie tylko ceną, ale również tempem zmian, dostępnością produktów i sposobem prowadzenia sprzedaży.
W efekcie tradycyjny model działalności coraz trudniej było jej utrzymać na wymagającym rynku. Najwięksi gracze na rynku mody nie zamierzają jednak całkowicie rezygnować z Polski. Decyzja o ponownym otwarciu się Marks & Spencer na polskich konsumentów nie jest dziełem przypadku, lecz wynikiem starannie zaplanowanej operacji logistycznej.
Zalando napędza brytyjski powrót do polskiego e-commerce
Marks & Spencer wraca na polski rynek, ale tym razem stawia na model oparty przede wszystkim na sprzedaży internetowej. W ramach nowej strategii brytyjska marka nawiązała współpracę z platformą ZEOS, należącą do grupy Zalando i specjalizującą się w obsłudze logistycznej dla handlu B2B.
Dziś firma próbuje wykorzystać e-commerce, by wrócić do polskich klientów bez konieczności ponoszenia kosztów związanych z utrzymywaniem tradycyjnej sieci sklepów. Wykorzystanie regionalnych centrów dystrybucyjnych miało pozwolić firmie usprawnić dostawy i wyeliminować problemy logistyczne, z którymi mierzyła się po brexicie.

Pierwsze efekty nowego rozwiązania okazały się bardzo obiecujące. Już w ciągu pierwszego tygodnia pilotażu przeprowadzonego w Polsce popyt na odzież Marks & Spencer miał wzrosnąć o 22 proc. Jeszcze bardziej imponująco prezentował się wskaźnik konwersji, czyli odsetek osób odwiedzających stronę, które zdecydowały się na zakup. Ten zwiększył się aż o 97 proc.
Za tak wyraźną poprawą miały stać przede wszystkim zmiany w logistyce. Skrócono czas realizacji zamówień i uproszczono procedurę zwrotów. Wcześniej odesłanie produktu mogło zajmować nawet 35 dni, podczas gdy po wdrożeniu nowego modelu czas ten skrócono do około ośmiu dni. Jednocześnie koszty dostaw międzynarodowych spadły o 58 proc., co pozwoliło poprawić konkurencyjność oferty.
Ile trzeba zapłacić za zakupy w M&S?
Gdy pod koniec lat 90. Marks & Spencer pojawił się w Polsce, wejście brytyjskiej marki na rodzimy rynek było dużym wydarzeniem. Otwarciom pierwszych salonów towarzyszyło spore zainteresowanie klientów, a sklepy w warszawskich Domach Towarowych Wars i Sawa czy później w Złotych Tarasach przez lata należały do rozpoznawalnych punktów na zakupowej mapie stolicy.
Marka przyciągała klientów przede wszystkim wizerunkiem brytyjskiej elegancji, wysoką jakością wykonania i materiałami, które wyróżniały ją na tle części konkurencji. Jak dziś prezentują się ceny ubrań Marks & Spencer? Czy brytyjska marka po powrocie do Polski nadal celuje w segment premium, czy jej oferta stała się bardziej przystępna dla przeciętnego klienta?
W aktualnej ofercie znajdziemy zarówno podstawowe elementy garderoby, jak i droższe modele z bardziej ekskluzywnych linii. Dla przykładu, na polskiej stronie M&S dostępne są m.in. odzież damska i męska, a marka podkreśla połączenie jakości z przystępnymi cenami.
Ceny są wyższe niż w najtańszych sieciówkach, ale jednocześnie pozostają dostępne dla klientów poszukujących ubrań z wyższej półki bez konieczności wydawania fortuny.
- Sukienki na co dzień i na specjalne okazje: około 180–320 zł
- Klasyczne koszule damskie i męskie: około 115–180 zł
- Jeansy i spodnie materiałowe: około 135–220 zł
- Bielizna w wielopakach i piżamy: około 90–150 zł
- Odzież dziecięca i dodatki do domu: ceny zaczynają się od około 90 zł


Na tle konkurencji oznacza to, że Marks & Spencer nie zamierza walczyć o klienta wyłącznie najniższą ceną. Marka stawia raczej na połączenie przystępnej oferty z jakością i charakterystycznym dla M&S bardziej klasycznym stylem.