Nigdy więcej macania bułek w sklepie. W Lidlu znaleźli na to sposób
Wystarczy spędzić kilkanaście minut w sklepie, by zauważyć, jak częstym zjawiskiem jest “macanie” bułek przez klientów gołymi rękami. Choć przy pojemnikach z pieczywem zazwyczaj znajdują się jednorazowe rękawiczki, część osób wciąż z nich nie korzysta. Sposobem na ograniczenie tego problemu może być proste rozwiązanie, które skutecznie eliminuje możliwość bezpośredniego dotykania pieczywa. Na takie rozwiązanie zdecydowały się już m.in. sklepy sieci Lidl,
Codzienny widok na działach piekarniczych w polskich supermarketach budzi spory niesmak wśród kupujących. Mimo powszechnie dostępnych foliowych rękawiczek, utrwalony nawyk określany jako macanie bułek w sklepie nie znika. Na Zachodzie wprowadzono jednak rozwiązanie, które skutecznie rozwiązuje ten problem.
Świeże bułki przez cały dzień w supermarketach
Dział piekarniczy w dyskontach może z pozoru wydawać się jednym z mniej wymagających miejsc pracy. Za pełnymi półkami świeżego pieczywa stoi jednak szereg obowiązków - od przygotowania produktów do wypieku, przez ich wykładanie i uzupełnianie, aż po dbanie o czystość oraz właściwą ekspozycję. Duże znaczenie ma także organizacja pracy, która zależy m.in. od godzin otwarcia sklepu i liczby klientów.
Praca przy pieczywie często zaczyna się jeszcze zanim pierwsi klienci przekroczą próg sklepu. Trzeba przygotować stanowisko, uruchomić wypiek i zadbać o odpowiednią ilość produktów na półkach. W ciągu dnia dochodzi do tego regularne uzupełnianie asortymentu, szczególnie w godzinach największego ruchu.
Nie oznacza to jednak, że pracownik działu piekarniczego wykonuje wyłącznie zadania związane z pieczywem. Zakres obowiązków może być znacznie szerszy, a godziny pracy często obejmują różne zmiany, w tym te rozpoczynające się wcześnie rano.

Każdy, kto regularnie robi zakupy w popularnych dyskontach, z pewnością choć raz zauważył charakterystyczną scenę przy dziale piekarniczym. Klient podchodzi do półki, mija znajdujące się obok jednorazowe rękawiczki, po czym zaczyna wybierać pączki, bułki czy bagietki, dotykając ich gołymi rękami i sprawdzając ich miękkość.
Zjawisko to stało się tak powszechne, że “macanie” bułek w sklepie traktowane jest niemal jak polski sport narodowy - podobnie jak prawdziwe dyscypliny sportowe, potrafi wywołać niemałe emocje.
Dotykanie pieczywa przez klientów to prawdziwa plaga w polskich sklepach
"Macanie” pieczywa stało się na tyle powszechne, że dla wielu klientów jest niemal stałym elementem zakupów. Problem w tym, że dotykanie bułek czy chleba gołymi rękami budzi poważne zastrzeżenia z punktu widzenia higieny. Dłonie mają kontakt z wieloma powierzchniami w przestrzeni publicznej, a następnie trafiają bezpośrednio na produkty spożywcze.
Jednorazowe rękawiczki, które sklepy udostępniają przy stoiskach z pieczywem, miały ograniczyć ten problem. W praktyce część klientów ich jednak nie używa, a samo rozwiązanie wiąże się również z dużą ilością zużywanego plastiku.
Polscy klienci coraz częściej zwracają uwagę na higienę przy stoiskach z pieczywem i wskazują rozwiązania stosowane w zachodnich sklepach jako możliwy kierunek zmian. Część konsumentów deklaruje nawet, że zamiast pieczywa dostępnego luzem wybiera produkty fabrycznie zapakowane, ponieważ ma większe zaufanie do ich czystości.
Czy istnieje zatem prostszy sposób, aby ograniczyć dotykanie pieczywa gołymi rękami? Niektóre sieci handlowe zaczęły już testować rozwiązania, które mają wyeliminować ten problem bez konieczności sięgania po jednorazowe rękawiczki. Odpowiedź na to pytanie nadeszła z Europy Południowej, gdzie w marketach sieci Lidl wdrożono bezdotykowy podajnik do pieczywa.
Nadchodzi koniec ery macania chleba? W zagranicznych sklepach znaleźli na to sposób
ółki z pieczywem zostały całkowicie zabezpieczone przezroczystymi osłonami, dzięki czemu klienci nie mają bezpośredniego kontaktu z wypiekami. Przy każdym stanowisku znajduje się natomiast specjalnie wyprofilowana łopatka na długim uchwycie. Wystarczy wsunąć ją pod wybraną bułkę i przesunąć produkt w stronę ruchomej metalowej kurtyny. Następnie pieczywo zsuwa się po pochylonej rynience prosto do strefy odbioru, skąd można przełożyć je do torby.
Istotną cechą tego rozwiązania jest jego jednokierunkowe działanie. Raz wyjętej bułki nie można odłożyć z powrotem na półkę, co ogranicza możliwość dotykania i przebierania w pieczywie przez kolejnych klientów. Mechanizm ma przy tym jeszcze jedną zaletę. Pozwala całkowicie zrezygnować z jednorazowych foliowych rękawiczek, ograniczając ilość zużywanego plastiku i wpisując się w działania sieci handlowych związane z ochroną środowiska.
Czy takie rozwiązanie komplikuje zakupy? Okazuje się, że niekoniecznie. Klienci szybko przyzwyczajają się do nowego sposobu wybierania pieczywa. Podobne systemy od lat funkcjonują również w sklepach w innych europejskich krajach, m.in. Portugalii, Niemczech i Holandii.
Byłam na Cyprze i w Hiszpanii. Tam w Lidlu mają specjalne podajniki. Nie wsadzisz dłoni, tylko specjalnymi szczypcami łapiesz pieczywo i przesuwasz je do takiego łódkowatego pojemnika i wtedy stamtąd bierzesz. Mogliby w Polsce coś takiego zrobić, skończyłoby się macanie pieczywa brudnymi łapami - zauważa jedna z internautek.
Dlaczego zatem podobne rozwiązania nie są jeszcze standardem w polskich dyskontach i hipermarketach? Sieci handlowe wskazują przede wszystkim na obowiązujące przepisy oraz fakt, że klientom udostępniane są środki pozwalające na higieniczne korzystanie z pieczywa. Wprowadzenie całkowicie nowych systemów oznaczałoby jednak dodatkowe wydatki. Modernizacja stref piekarniczych w setkach czy tysiącach sklepów wiązałaby się z dużymi nakładami inwestycyjnymi, a sieci muszą brać pod uwagę również rosnące koszty prowadzenia działalności i zatrudnienia.
Z drugiej strony konkurencja na polskim rynku handlowym jest bardzo silna. Sieć, która jako pierwsza na większą skalę wprowadzi bezdotykowy system wydawania pieczywa, może zyskać nie tylko bardziej higieniczne stanowiska, ale również przewagę wizerunkową i zainteresowanie klientów.