Koniec limitu cen na stacjach w całej Polsce. Od tego momentu wygaśnie CPN
Rząd reaktywował program CPN, obniżając podatek VAT na paliwa, co ma przynieść ulgę przy dystrybutorach. Kierowcy od razu odczuli różnicę w portfelach, ale wsparcie ma charakter wyłącznie tymczasowy. Nadchodzący wrzesień rodzi ogromne pytania o stabilność cen w okresie jesiennym. Czy krótkotrwałe wsparcie wystarczy, by ochronić budżety domowe przed kolejną falą podwyżek?
Wstrząs na światowych rynkach surowcowych natychmiast uderzył w polskie stacje benzynowe. Konflikt militarny na Bliskim Wschodzie i bezpośredni atak USA na Iran wywołały ostrą reakcję giełd surowcowych, przekładając się na presję cenową w Europie. Efekt na rynku krajowym pojawił się błyskawicznie, zaskakując wielu analityków skalą wzrostów.
Ceny paliw znowu skoczyły w górę
W drugim tygodniu sierpnia średnia cena oleju napędowego w Polsce podskoczyła o niespotykane 23 grosze w zaledwie siedem dni, osiągając nienotowany w historii poziom 8,22 zł za litr. Podobne napięcia dotknęły benzynę, budząc spore obawy przedsiębiorców i branży transportowej. Czy budżet państwa mógł pozostać obojętny wobec tak wysokiej skokowej dynamiki?

Reagując na ten skok, gabinet Donalda Tuska zdecydował się na ponowne sięgnięcie po rozwiązanie zaimplementowane po raz pierwszy pod koniec marca 2026 roku. Od poniedziałku 17 sierpnia wszedł w życie reaktywowany pakiet osłonowy CPN, czyli program „Ceny Paliwa Niżej”. Szybka reakcja miała na celu wyhamowanie pętli inflacyjnej.
Mechanizm tarczy paliwowej opiera się na dwóch głównych rozwiązaniach: czasowej obniżce stawki VAT z podstawowych 23 proc. do 8 proc. oraz odgórnym wyznaczeniu pułapu cen maksymalnych dla detalistów. Jak ma się to przekładać na wydatki w codziennym użytkowaniu pojazdu?
Ile kierowcy zyskują na pakiecie CPN?
Według szacunków rządowych redukcja podatku od towarów i usług obniża cenę pojedynczego litra benzyny czy diesla o 90 groszy do nawet 1 zł. Dla kierowcy tankującego standardowy zbiornik o pojemności 50 litrów oznacza to oszczędność rzędu 45-50 zł przy jednej wizycie przy dystrybutorze.
Czy to wystarczająca kwota, aby złagodzić całkowity wzrost kosztów utrzymania auta? Maksymalny poziom cenowy wyliczany jest przy tym na podstawie średnich hurtowych cen rynkowych, doliczanej akcyzy, opłaty paliwowej, marży sprzedażowej ograniczonej do 0,30 zł na litrze oraz preferencyjnej stawki VAT.

Stacjom paliw naruszającym wyznaczone limity grożą surowe kary finansowe sięgające nawet miliona złotych. Tak restrykcyjne podejście ma na celu uszczelnienie systemu i powstrzymanie nieuzasadnionego podnoszenia marż handlowych przez koncerny.
Reaktywowany pakiet wprowadzono jednak wyłącznie jako działanie doraźne - kiedy koniec pakietu CPN w Polsce?
Zobacz też: Kierowcy już nie ominą kontroli prędkości. Nowy system po raz pierwszy w Polsce
Koniec pakietu CPN w Polsce
Wyznaczona data końcowa programu to 31 sierpnia 2026 roku, co oznacza, że obniżki wygasną dokładnie z końcem wakacji. Kiedy koniec CPN wyznaczy nowe realia, kierowcy powrócą do rynkowych stawek. Dwutygodniowy interwencyjny bufor kosztuje budżet państwa aż 495 mln zł.
Biorąc pod uwagę wiosenną edycję, której koszt oszacowano na około 4,7 mld zł, łączny ciężar interwencji staje się znaczącym obciążeniem publicznym. Ile przyjdzie nam zapłacić w podatkach za te kilkanaście dni ulgi? Mimo wysokich kosztów, społeczny nacisk na utrzymanie tarczy pozostaje wysoki.
Z badania przeprowadzonego przez pracownię SW Research dla „Rzeczpospolitej” wynika, że aż 50 proc. Polaków opowiada się za dalszą kontynuacją programu CPN, podczas gdy przeciwnych takiemu rozwiązaniu jest jedynie 25,5 proc. ankietowanych (24,5 proc. nie ma zdania w tej sprawie).
Wraz z początkiem września kierowcy ponownie zetkną się z pełnym wymiarem podatkowym na stacjach, a o finalnym poziomie cen zdecyduje dalszy rozwój wydarzeń geopolitycznych. Powrót stawkek VAT do poziomu 23 proc. oznacza wyższe rachunki na koniec wakacji.