Zmiany w podatkach od 2027 roku. Rząd planuje nowy próg PIT i niższe stawki dla milionów Polaków
Rząd szykuje istotne zmiany w podatkach, które mogą objąć około 3,5 mln Polaków. Niższe stawki i podniesienie progów podatkowych mają sprawić, że w kieszeniach części podatników zostanie więcej pieniędzy. Ile wyniesie maksymalna korzyść w skali roku?
Od 2027 roku rząd zamierza wprowadzić trzeci próg podatkowy PIT, w którym obowiązywałaby stawka w wysokości 24 proc. Na zmianach może skorzystać przede wszystkim klasa średnia. Jednocześnie planowane rozwiązania zakładają wyższe obciążenia dla największych korporacji, które będą musiały przygotować się na wzrost podatków.
Zmiany w PIT od 2027 roku. Nowe progi i stawki podatkowe
Rosnące wynagrodzenia oznaczają realny wzrost dochodów gospodarstw domowych, ale z perspektywy systemu podatkowego mają również drugą stronę. Wraz ze wzrostem płac coraz więcej podatników rozliczających się według skali PIT zbliża się do ustawowych progów podatkowych, a część z nich zaczyna przekraczać granicę wyższego opodatkowania. W efekcie nominalna podwyżka wynagrodzenia nie przekłada się w całości na wzrost dochodu netto, ponieważ dodatkowa część dochodu jest obciążana wyższą stawką podatku.
Zjawisko to ma szczególne znaczenie w warunkach utrzymującego się wzrostu wynagrodzeń. Jeżeli progi podatkowe pozostają niezmienione przez dłuższy czas, a płace nominalne rosną, podatnicy stopniowo przesuwają się do wyższych przedziałów skali. W praktyce oznacza to wzrost efektywnego obciążenia podatkowego bez formalnego podnoszenia stawek. Mechanizm ten określa się mianem pełzania podatkowego.
Z punktu widzenia finansów publicznych taki proces zwiększa wpływy z PIT, natomiast dla pracowników może oznaczać osłabienie wzrostu dochodów rozporządzalnych.

Ministerstwo Finansów pod kierownictwem Andrzeja Domańskiego zwraca uwagę, że bez zmian w obecnych przepisach rosnące pensje mogą sprawić, że coraz większa grupa podatników zostanie objęta wyższym poziomem opodatkowania. To z kolei rodzi pytania o to, czy awans i podwyżka wynagrodzenia powinny wiązać się z wyraźnym wzrostem obciążeń fiskalnych.
Właśnie dlatego rząd rozważa przebudowę skali PIT. Celem ma być dostosowanie progów podatkowych do zmieniających się realiów rynku pracy i rosnących wynagrodzeń. Chodzi o to, aby wyższe zarobki nadal oznaczały realny wzrost dochodu netto, a nie przede wszystkim wejście w znacznie wyższy poziom opodatkowania.
Walka o portfele klasy średniej a deficyt budżetowy
Polski system podatkowy od lat mierzy się z wyzwaniem, jakim jest zachowanie sprawiedliwości pionowej, czyli zasady, zgodnie z którą podatnicy i przedsiębiorstwa o większej zdolności do ponoszenia ciężarów publicznych powinni w większym stopniu uczestniczyć w finansowaniu państwa. W praktyce realizacja tej zasady nie zawsze jest jednak prosta.
Duże przedsiębiorstwa, zwłaszcza działające w ramach międzynarodowych grup kapitałowych, dysponują znacznie większymi możliwościami planowania podatkowego niż mniejsze, lokalne firmy. Korporacje mogą wykorzystywać m.in. rozbudowane struktury organizacyjne, sposób rozliczania kosztów czy transakcje pomiędzy podmiotami powiązanymi, aby optymalizować wysokość należnych danin.
W rezultacie nominalna stawka podatku nie zawsze odpowiada rzeczywistemu, czyli efektywnemu, poziomowi opodatkowania. To właśnie różnica między podatkiem wynikającym z przepisów a faktycznym obciążeniem podatnika jest jednym z istotnych argumentów w dyskusji o zmianach systemu.
Konkretny plan zmian podatkowych przedstawił premier Donald Tusk wraz z ministrem finansów Andrzejem Domańskim. Zgodnie z rządowymi zapowiedziami od 2027 roku zmieni się konstrukcja skali podatkowej. Pierwszy próg PIT ma zostać podniesiony z obecnych 120 tys. zł do 130 tys. zł rocznie. Oznacza to, że dochody do tej wysokości nadal będą objęte stawką 12 proc.
Najważniejszą zmianą będzie jednak wprowadzenie trzeciej, pośredniej stawki PIT na poziomie 24 proc. Ma ona obejmować dochody mieszczące się w przedziale od 130 tys. do 150 tys. zł rocznie. Dopiero nadwyżka ponad 150 tys. zł zostanie objęta najwyższą stawką, wynoszącą 32 proc.
W praktyce oznacza to odejście od obecnego, dwustopniowego systemu na rzecz bardziej stopniowej skali opodatkowania. Podatnik, który przekroczy 130 tys. zł dochodu, nie zostanie od razu objęty 32-procentową stawką. Wyższe opodatkowanie będzie dotyczyło jedynie części dochodu mieszczącej się w odpowiednim przedziale.
Nawet 3600 zł oszczędności. Tyle mogą zyskać najlepiej zarabiający
Najwięcej na zmianie progów podatkowych mają zyskać osoby, których dochody obecnie mieszczą się w przedziale od 120 do 130 tys. zł rocznie. W ich przypadku cała nadwyżka ponad 120 tys. zł, która według obecnych zasad jest objęta stawką 32 proc., po podniesieniu progu będzie opodatkowana stawką 12 proc.
Jak wyjaśnia w rozmowie z „Faktem” Piotr Juszczyk, główny ekspert podatkowy w InFakt, przy dochodzie na poziomie 140 tys. zł rocznie łączna korzyść może wynieść około 2800 zł. Z kolei przy dochodzie wynoszącym dokładnie 130 tys. zł oznacza to maksymalną oszczędność na tym rozwiązaniu w wysokości około 2000 zł rocznie.
W najbardziej korzystnym wariancie roczna oszczędność na podatku ma sięgnąć nawet 3600 zł (średnio 300 zł miesięcznie). Osiągną ją osoby zarabiające ponad 14,8 tys. zł brutto miesięcznie.

Z rządowych szacunków wynika, że planowane zmiany w skali PIT mogą przynieść korzyści około 3,5 mln podatników. W tym kontekście rząd chce większą część ciężaru fiskalnego przesunąć na podmioty dysponujące największym kapitałem i osiągające najwyższe przychody.
CIT po nowemu. Ile zapłacą przedsiębiorstwa od 2027 r.?
Według szacunków analityków Erste Bank Polska podniesienie progu podatkowego z obecnych 120 tys. zł do 130 tys. zł oznaczałoby dla budżetu państwa koszt około 10 mld zł. Taka zmiana pozwoliłaby części podatników rozliczających się według skali PIT zapłacić niższy podatek, zwiększając tym samym ich dochody netto.
Z perspektywy budżetu państwa kluczowe będzie jednak to, czy dodatkowe wpływy rzeczywiście okażą się wystarczające, aby zrekompensować koszty pozostałych zmian w systemie. Koszt tych zmian ma zostać częściowo pokryty przez zwiększenie obciążeń największych przedsiębiorstw.
Zgodnie z propozycją rządu stawka CIT dla firm osiągających roczne przychody przekraczające 50 mln euro, czyli około 200 mln zł, ma wzrosnąć z 19 do 22 proc. Oznacza to wyższe obciążenie podatkowe dla największych podmiotów działających na polskim rynku.
Dodatkowym źródłem wpływów ma być podwyższenie daniny solidarnościowej. Specjalny podatek obejmujący osoby osiągające ponad 1 mln zł rocznego dochodu ma wzrosnąć o 1 punkt procentowy - z 4 do 5 proc.
Ostateczny efekt reformy będzie zależał zarówno od konstrukcji nowych przepisów, jak i reakcji podatników oraz przedsiębiorstw. Kierunek proponowanych zmian jest jednak czytelny: mniejsze obciążenia dla części podatników mają zostać częściowo sfinansowane przez zwiększenie udziału najzamożniejszych osób i największych podmiotów gospodarczych w finansowaniu budżetu państwa.