Fiskus rusza na łowy. Majątki tych Polaków weźmie pod lupę
Zakup mieszkania, samochodu czy inny większy wydatek może przyciągnąć uwagę fiskusa, jeśli nie pasuje do dochodów widocznych w jego systemach. Urząd skarbowy ma coraz więcej informacji pozwalających porównywać deklarowane zarobki z wydawanymi przez podatników pieniędzmi. Samo posiadanie kosztownego majątku nie jest oczywiście podstawą do nałożenia podatku, ale urząd może poprosić o wskazanie, skąd pochodziły środki na jego zakup. Problem zaczyna się wtedy, gdy przedstawione wyjaśnienia nie znajdują potwierdzenia w dokumentach.
Takie sprawy nie dotyczą wyłącznie osób dysponujących wielomilionowym majątkiem. Z najnowszych danych wynika, że fiskus prowadzi zarówno formalne postępowania, jak i znacznie liczniejsze czynności sprawdzające dotyczące przychodów z nieujawnionych źródeł.
Urząd skarbowy wie coraz więcej. Mieszkanie i samochód mogą zostawić ślad
Administracja skarbowa dysponuje dziś znacznie większą liczbą danych niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. Informacje o zakupionych nieruchomościach trafiają do fiskusa m.in. poprzez dokumentację notarialną, a dane dotyczące zarejestrowanych pojazdów znajdują się w Centralnej Ewidencji Pojazdów. W przypadku przedsiębiorców dochodzą do tego m.in. JPK, STIR i informacje o transakcjach gospodarczych.
Fiskus otrzymuje również dane związane ze sprzedażą prowadzoną za pośrednictwem platform internetowych. Wszystko to ułatwia porównywanie wartości wydatków i zgromadzonego majątku z dochodami, które wcześniej zostały wykazane i rozliczone.

Według danych Ministerstwa Finansów przekazanych "Rzeczpospolitej” w 2023 roku prowadzono 216 postępowań podatkowych dotyczących nieujawnionych źródeł przychodów. W 2024 roku było ich 259, a w 2025 roku 298. W pierwszej połowie 2026 roku odnotowano 82 takie postępowania. Znacznie częściej prowadzone są czynności sprawdzające - tylko w 2023 roku było ich blisko 6 tys.
Nie oznacza to jednak, że każdy większy zakup uruchomi kontrolę. Zainteresowanie może pojawić się przede wszystkim wtedy, gdy pomiędzy znanymi urzędowi dochodami a poniesionymi wydatkami występuje trudna do wyjaśnienia różnica.
Podatnicy muszą wykazać, skąd pochodziły pieniądze
Gdy urząd zaczyna sprawdzać finansowanie zakupów, podatnik może wskazać różne legalne źródła. Mogą to być wcześniej zgromadzone oszczędności, kredyt, pożyczka, darowizna czy dochody, które zgodnie z przepisami nie podlegały opodatkowaniu. Kluczowe jest jednak to, aby przedstawione wyjaśnienie było wiarygodne i - gdy wymagają tego przepisy - możliwe do udokumentowania.
W postępowaniu dotyczącym przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach to podatnik co do zasady wskazuje przychody, którymi pokrywał poszczególne wydatki. Wyjątkiem są informacje, które organ już zna albo może samodzielnie ustalić na podstawie posiadanych rejestrów.

Jednym z częstych wyjaśnień są pieniądze otrzymane od rodziny. W przypadku darowizny od najbliższych kwota do 36 120 zł od jednej osoby, liczona według ustawowych zasad, może nie wymagać zgłoszenia. Wyższa darowizna również może korzystać z pełnego zwolnienia, ale trzeba spełnić warunki, m.in. terminowo zgłosić ją fiskusowi i - przy darowiźnie pieniężnej - odpowiednio udokumentować przekazanie środków.
Podobne znaczenie mają rodzinne pożyczki. W najbliższej rodzinie także funkcjonują zwolnienia, ale przy wyższych kwotach trzeba pamiętać o wymaganym zgłoszeniu i potwierdzeniu przepływu pieniędzy. Samo stwierdzenie po latach, że gotówkę przekazał rodzic czy rodzeństwo, może więc nie wystarczyć.
Podatek może wynieść 75 proc. Nie jest jednak liczony od całego majątku
Najdotkliwsza konsekwencja pojawia się wtedy, gdy podatnik nie jest w stanie wykazać, z jakich legalnych źródeł sfinansował wydatki. Ustawa o PIT przewiduje w takim przypadku 75-procentowy zryczałtowany podatek od przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych.
Nie oznacza to jednak opodatkowania 75 proc. wartości całego mieszkania, samochodu czy zgromadzonego majątku. Podstawą jest nadwyżka wydatków nad przychodami, których legalne pochodzenie podatnik potrafi wykazać.
Przykładowo, jeśli w danym okresie ktoś poniósł wydatki wynoszące 400 tys. zł, ale jest w stanie udokumentować legalne źródła 300 tys. zł, problem dotyczy pozostałych 100 tys. zł. Jeżeli fiskus ostatecznie uzna tę kwotę za przychód z nieujawnionego źródła, 75-procentowa stawka oznaczałaby 75 tys. zł podatku.
Istotne jest również to, że jeśli w toku postępowania uda się ustalić rzeczywiste źródło pieniędzy, dochód nie musi być opodatkowany 75-procentową stawką. Ustawa przewiduje wówczas rozliczenie według zasad właściwych dla ustalonego źródła.
To również może jednak oznaczać dodatkowy rachunek. Jeżeli podczas kontroli podatnik powoła się np. na wcześniej niezgłoszoną darowiznę, od której należało zapłacić podatek, w określonych przypadkach zastosowanie może znaleźć 20-procentowa stawka podatku od spadków i darowizn. Osobna 20-procentowa stawka sankcyjna funkcjonuje też w określonych przypadkach dotyczących pożyczek.
Dlatego przy większych zakupach najważniejsze jest nie tylko to, aby pieniądze pochodziły z legalnego źródła, ale również zachowanie dokumentów pozwalających później to wykazać.
