Zmiana progu podatkowego. Donald Tusk właśnie ogłosił
Szykuje się podatkowy przełom, który dotknie miliony pracujących Polaków oraz najsilniejsze firmy operujące na naszym rynku. Rząd postanowił zmodyfikować obecny układ stawek, dopasowując go do mocno rosnących wynagrodzeń. Przepisy mają spory wpływ na domowe budżety, dlatego planowane korekty od razu wywołały wielkie emocje.
Polski system podatkowy od dawna zmagał się z problemem tzw. “nowej skali PIT”, która przy dynamicznym wzroście płac w gospodarce stopniowo spychała pracowników do wyższego przedziału. Wystarczyło nieznaczne przekroczenie dawnej bariery, by oddawać fiskusowi aż jedną trzecią zarobków od nadwyżki.
Donald Tusk poinformował o zmianie w podatkach
Donald Tusk podczas środowej konferencji poinformował o planach wyraźnego ulżenia rosnącej klasie średniej. Obecnie pierwszy próg wynosi 12 proc. i dotyczy dochodów sięgających do 120 tys. zł, natomiast po przekroczeniu tej kwoty stawka gwałtownie rośnie do 32 proc.
Wyższe stawki stawały się realnym obciążeniem dla ponad 11 proc. podatników rozliczających się na zasadach ogólnych, o czym wspominał niedawno minister finansów Andrzej Domański.

Według deklaracji szefa rządu, płace w polskiej gospodarce wzrosły o niemal 30 proc. w ostatnich latach, co sprawiło, że dotychczasowy progi stał się przestarzały i po prostu niesprawiedliwy dla wielu etatowców.
Plan rządu zakłada dokładne uszczelnienie i przemodelowanie skali podatkowej tak, aby podwyżka pensji nie oznaczała karania pracownika przez fiskusa.
Rząd proponuje takie zmiany w podatkach
Rządowa propozycja zakłada podniesienie pierwszego progu podatkowego ze 120 tys. zł do 130 tys. zł. W tym przedziale zachowana zostanie dotychczasowa stawka wynosząca 12 proc.
Zasadniczą nowością staje się wprowadzana nowa stawka podatkowa na poziomie 24 proc., która obejmie dochody mieszczące się w widełkach od 130 tys. do 150 tys. zł. Dopiero po przekroczeniu granicy 150 tys. zł rocznie wchodzi stawka 32 proc.

Według wyliczeń resortu zmiany mają objąć około 3,5 mln podatników w przyszłym roku, przy czym dla miliona osób będą to niezwykle odczuwalne korzyści finansowe sięgające nawet kilkuset złotych miesięcznie.
Reakcja na rosnące zarobki ma zabezpieczyć klasę średnią, na której zdaniem premiera w ogromnej mierze spoczywa finansowanie państwa oraz rosnące wydatki na obronność. Zmiany są więc próbą dopasowania systemu do realiów rynkowych, w których średnia pensja stale rośnie.
Poluzowanie śruby klasie średniej wymaga jednak zrekompensowania ubytków w kasie państwowej, zwłaszcza przy obecnych wyzwaniach gospodarczych. Rząd postanowił szukać dodatkowych funduszy u najsilniejszych graczy - co to oznacza w praktyce?
Zobacz też: Masz orzeczenie? Nowy samochód z dopłatą do 100 tys. zł. PFRON otwiera nabór we wrześniu
Podniesienie stawki podatku CIT
Rząd zapowiada podniesienie stawki podatku CIT, czyli podatku dochodowego od osób prawnych, z 19 proc. do 22 proc. dla podmiotów generujących przychody przekraczające 50 mln euro, czyli około 200 mln zł. Jak zaznaczył minister Domański, poziom 22 proc. odpowiada unijnej średniej.
Dodatkowo podniesiona ma zostać danina solidarnościowa (specjalny podatek dla osób zarabiających powyżej 1 mln zł rocznie) z 4 do 5 proc. Zmienić ma się też limit przychodów dla podatników ryczałtowych - nastąpi powrót do wcześniejszego progu wynoszącego 250 tys. euro (ok. 1 mln zł) z obecnych 2 mln euro.
Zdecydowane ruchy wynikają z trudnej sytuacji budżetowej. Z szacunkowych danych Ministerstwa Finansów po siedmiu miesiącach 2026 r. wynika, że dochody sięgnęły 295,66 mld zł, a wydatki przekroczyły 474,97 mld zł.
Deficyt budżetowy wyniósł aż 141,06 mld zł, co oznacza wykorzystanie 51,8 proc. całorocznego limitu zaplanowanego na 271,74 mld zł. W zaledwie miesiąc dziura skoczyła o ponad 17 mld zł. Przesunięcie ciężaru na gigantów ma pomóc zbalansować finanse publiczne.