Ważny apel Senatu do prezydenta. Domagają się działań ws. ustawy paliwowej
Ceny na stacjach ponownie mocno obciążają budżety kierowców, a prognozy na najbliższe dni nie przynoszą większej ulgi. Jednocześnie do finału zbliża się proces legislacyjny dotyczący nowego podatku dla części firm paliwowych. Ustawa przeszła już przez Sejm i Senat, a teraz czeka na decyzję prezydenta. Ministrowie Miłosz Motyka i Dariusz Klimczak apelują, aby Karol Nawrocki podpisał ją niezwłocznie.
Stawką są pieniądze, które według rządowych założeń mają pomóc w finansowaniu działań ograniczających ceny paliw. Sama ustawa nie wprowadza jednak konkretnej ceny benzyny ani oleju napędowego na stacjach. Ma przede wszystkim zapewnić dodatkowe wpływy do budżetu, z których rząd chce finansować rozwiązania osłonowe.
Paliwo coraz droższe. Ministrowie zwracają się do Karola Nawrockiego
Minister energii Miłosz Motyka oraz minister infrastruktury Dariusz Klimczak zaapelowali do prezydenta o szybkie podpisanie ustawy dotyczącej podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Senat przyjął dokument 24 września bez poprawek. W głosowaniu za takim rozwiązaniem opowiedziało się 59 senatorów, przeciw było 31.
Ustawa została wcześniej uchwalona przez Sejm 18 września. Poparło ją 237 posłów, 202 było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Parlamentarny etap prac został więc zakończony.

Apel ministrów pojawia się w momencie, gdy kierowcy ponownie mierzą się z wysokimi cenami. Według prognozy e-petrol.pl na okres od 28 września do 4 października olej napędowy może kosztować średnio od 8,99 do 9,29 zł za litr. Oznacza to, że zatankowanie 50-litrowego baku diesla przy górnej granicy prognozy pochłonęłoby 464,50 zł.
Rząd chce ponownie uruchamiać rozwiązania z pakietu "Ceny Paliwa Niżej”. Program był już stosowany w tym roku i obejmował między innymi czasową obniżkę VAT na paliwo z 23 do 8 proc. oraz mechanizm maksymalnych cen detalicznych. W sierpniu, podczas kolejnego okresu działania programu, rząd przeznaczył na osłony dla kierowców blisko pół miliarda złotych.
Ustawa ma przynieść około 4 mld zł. Podatek wyniesie 60 proc. nadzwyczajnego zysku
Nowa regulacja nie nakłada kolejnego podatku bezpośrednio na kierowców. Ma objąć określoną grupę przedsiębiorstw zajmujących się wytwarzaniem paliw ciekłych oraz podmioty prowadzące obrót paliwami ciekłymi z zagranicą.
Mechanizm oparto na porównaniu aktualnych wyników przedsiębiorstwa z jego wcześniejszą marżą. Punktem odniesienia ma być średnia marża z 2025 r., dodatkowo powiększona o 20 proc. Dopiero nadwyżka ponad tak ustalony poziom ma zostać objęta podatkiem.
Stawka wyniesie 60 proc. Nie oznacza to jednak opodatkowania w tej wysokości całego przychodu czy całego zysku przedsiębiorstwa. Danina ma być pobierana od części zakwalifikowanej według ustawowego mechanizmu jako nadzwyczajny zysk.
W toku prac parlamentarnych okres objęty podatkiem wydłużono do 31 marca 2027 r. Początkowa data pozostała natomiast bez zmian i została wyznaczona na 1 marca 2026 r.

Rząd szacował wpływy z nowej daniny na około 4 mld zł. Te pieniądze mają pomóc w finansowaniu działań osłonowych, w tym rozwiązań związanych z programem "Ceny Paliwa Niżej”. Wcześniejszy program CPN kosztował budżet około 4,7-4,8 mld zł. Obniżenie podatków oraz ograniczenie maksymalnych cen oznacza bowiem niższe wpływy do państwowej kasy, które trzeba finansować z innych źródeł.
Samo podpisanie tej ustawy nie oznacza więc, że następnego dnia paliwo automatycznie stanieje. Daje natomiast rządowi źródło pieniędzy, które chce wykorzystać do finansowania mechanizmów mających obniżać ceny na stacjach.
Zobacz też: Zmiany w podatku na Vinted i Allegro. Ustawa czeka na podpis Nawrockiego
Karol Nawrocki już raz zakwestionował podobną ustawę. Pałac nadal ma zastrzeżenia
To druga próba wprowadzenia podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Poprzednią ustawę Karol Nawrocki skierował w lipcu do Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli prewencyjnej. Jednym z głównych zastrzeżeń była kwestia działania nowych przepisów wstecz.
Problem nie zniknął całkowicie również w obecnej wersji. Kancelaria Prezydenta jeszcze przed głosowaniem w Senacie poinformowała, że część wcześniejszych zastrzeżeń konstytucyjnych pozostaje aktualna. Chodzi przede wszystkim o to, że ustawa ma wejść w życie 1 listopada 2026 r., ale podatek miałby obejmować nadzwyczajne zyski osiągane już od 1 marca.
Podczas prac w Senacie zgłoszono poprawkę, która miała przesunąć początek okresu objętego daniną na 1 listopada. Senatorowie jej jednak nie przyjęli i uchwalili ustawę bez poprawek.
Rząd przedstawia odmienne stanowisko. Jego przedstawiciele argumentują, że wyjątkowa sytuacja na rynku paliwowym i zasady sprawiedliwości podatkowej uzasadniają zastosowanie takiego mechanizmu. Ministrowie Motyka i Klimczak oczekują teraz podpisu prezydenta i przekonują, że dodatkowe pieniądze są potrzebne do finansowania osłon dla kierowców oraz gospodarki.
Prezydent wraca ze Stanów Zjednoczonych, liczymy, że niezwłocznie tę ustawę podpisze. Nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia ku temu, by blokował wejście w życie ustawy, która pozwoli nam na obniżenie cen paliw - powiedział szef resortu infrastruktury.
Decyzja należy obecnie do Karola Nawrockiego. Dopóki proces legislacyjny się nie zakończy, nowego podatku nie można traktować jako obowiązującego prawa, a jego wpływu na przyszłe ceny paliw jako przesądzonego.
