W tym przypadku kierowca może stracić prawo jazdy. Prezydent podpisał ustawę
Wystarczy chwila nieuwagi w porannym zatorze drogowym, by na długie miesiące pożegnać się z prowadzeniem samochodu. Zmiana prawa uderzy w nawyk ignorowania podstawowych zasad bezpieczeństwa na styku torów i szosy.
Codzienność polskich kierowców w godzinach szczytu to nieustanna walka o każdy metr asfaltu. Zjawisko to staje się śmiertelnie niebezpieczne w rejonie infrastruktury kolejowej. Wielu zmotoryzowanych traktuje podniesioną rogatkę jak bezwzględną przepustkę do dalszej jazdy, kompletnie ignorując sytuację za torowiskiem. Samochody ruszają, kolumna zwalnia, a auto utyka w martwym punkcie z tylną osią zawieszoną na stalowych szynach. Rządzący postanowili definitywnie ukrócić tego typu zachowania, uznając, że dotychczasowa taryfa ulgowa dobiegła końca.
Będą ostrzejsze kary dla kierowców ignorujących przepisy na przejazdach kolejowych
Statystyki publikowane przez Komendę Główną Policji pokazują zatrważający obraz sytuacji na polskich torach. W 2024 roku doszło do 39 wypadków na przejazdach kolejowych, w których śmierć poniosły 23 osoby. Kolejny rok okazał się jeszcze bardziej tragiczny, przynosząc 51 zdarzeń i aż 27 ofiar śmiertelnych.
Do groźnej kolizji doszło chociażby w Dziemianach na Pomorzu, gdzie skład towarowy uderzył w przyczepę ciężarówki, której kierowca zlekceważył podstawowe reguły ostrożności. Tragiczne echa wypadku w Sokolnikach uświadomiły ustawodawcy, że edukacja i apele o rozwagę nie wystarczą, a uderzenie po kieszeni to za mało.
Do tej pory za zlekceważenie czerwonego światła czy wjazd na torowisko bez możliwości natychmiastowego zjazdu funkcjonariusze nakładali mandat karny w wysokości 2000 złotych oraz przypisywali do konta kierowcy aż 15 punktów karnych.

Przy powtórnym naruszeniu w warunkach tak zwanej recydywy, czyli popełnieniu tego samego wykroczenia w ciągu dwóch lat od poprzedniego ukarania, stawka rosła do 4000 złotych. W praktyce okazywało się jednak, że zamożniejsi kierowcy kalkulowali ryzyko finansowe, a zawodowcy tłumaczyli się presją czasu przy realizacji zleceń logistycznych.
System wymagał więc wprowadzenia narzędzia o znacznie większej sile odstraszania, które bezwzględnie wyeliminuje z ruchu drogowego osoby stwarzające bezpośrednie zagrożenie katastrofą lądową.
Karol Nawrocki podpisał ustawę zaostrzającą kary dla nierozważnych kierowców
Sprawa ma wymiar czysto praktyczny. Mandat można zapłacić i jechać dalej, ale utrata możliwości zarobkowania czy dojazdu do pracy stanowi realną dolegliwość. Dlatego w kodeksie karnym zaostrzono również kary za sprowadzenie katastrofy w komunikacji oraz bezpośredniego niebezpieczeństwa takiego zdarzenia.
Sąd w takich sprawach orzeknie obligatoryjny zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów na okres co najmniej trzech lat. Jeśli sprawca ucieknie z miejsca wypadku lub przed przyjazdem patrolu sięgnie po alkohol, straci jakąkolwiek szansę na skrócenie nałożonego zakazu.

Prezydent podpisał obszerną nowelizację Prawa o ruchu drogowym, Kodeksu karnego oraz ustawy o kierujących pojazdami, wprowadzając rewolucyjne sankcje administracyjne. Kluczowa zmiana polega na tym, że za określony wjazd na przejazd kolejowy kierowcy stracą prawo jazdy na trzy miesiące.
Zobacz też: Koniec kolejek w wydziałach komunikacji? Nadchodzi duża zmiana dla kierowców
Utrata prawa jazdy za takie zachowanie na przejeździe kolejowym
Nowe przepisy zostaną zastosowane w czterech sytuacjach. Chodzi o omijanie opuszczonych zapór lub półzapór, wjazd na torowisko w momencie rozpoczęcia ich opuszczania lub zanim zakończy się ich podnoszenie, ignorowanie czerwonego światła sygnalizatora oraz wjechanie na tory, gdy za nimi brakuje przestrzeni do kontynuowania jazdy.
Co fundamentalne, do zatrzymania dokumentu nie będzie potrzebna żadna kolizja ani bezpośrednie zderzenie z lokomotywą. Sam fakt zablokowania szyn wystarczy, aby funkcjonariusz dokonał natychmiastowego zatrzymania uprawnień drogą elektroniczną w centralnej ewidencji kierowców.
Nie ma więc znaczenia, czy kierowca posiada fizyczny blankiet w kieszeni, czy zostawił go w domu. Starosta wyda formalną decyzję z urzędu w odrębnym postępowaniu, co uniemożliwi odwlekanie kary w nieskończoność. Przepisy obejmą na równi właścicieli aut osobowych, szoferów korporacyjnych oraz kierowców zawodowych prowadzących ciężarówki i autobusy.
Tłumaczenie się realizacją zlecenia transportowego nie uchroni nikogo przed utratą środków do życia. Nowe restrykcje zaczną obowiązywać dokładnie po 14 dniach od momentu publikacji nowelizacji w Dzienniku Ustaw. Warto zatem już dziś zmienić nawyki za kółkiem i cierpliwie odczekać przed torami, zanim pośpiech w porannym korku wymusi przymusową przesiadkę na komunikację miejską.