Byłeś w tym roku w Chorwacji? Do Polaków trafiają mandaty nawet 6,5 tys. zł kary
Wakacje w Chorwacji mogą zakończyć się wyjątkowo kosztowną niespodzianką, nawet wiele miesięcy po powrocie do Polski. Do turystów zaczynają trafiać wezwania do zapłaty za naruszenie przepisów, o których część kierowców mogła nie wiedzieć. W niektórych przypadkach należności sięgają kilku tysięcy złotych, a szczególnie wysokie kwoty dotyczą osób korzystających z samochodów firmowych lub wypożyczonych. Warto wiedzieć, gdzie obowiązują ograniczenia i co można zrobić po otrzymaniu mandatu.
Chorwacja od lat pozostaje jednym z ulubionych kierunków wakacyjnych Polaków. Wielu turystów decyduje się na podróż własnym samochodem, co zapewnia większą swobodę przemieszczania się między nadmorskimi miejscowościami. Nie wszyscy zdają sobie jednak sprawę, że w popularnych miastach obowiązują lokalne ograniczenia ruchu drogowego. Ich naruszenie może skutkować wysokimi karami finansowymi, również wtedy, gdy kierowca przebywa już poza granicami Chorwacji.
Turystyka w Chorwacji. Popularne miasta ograniczają ruch samochodowy
Chorwacja od wielu lat przyciąga turystów z całej Europy. Szczególną popularnością cieszą się miejscowości położone nad Morzem Adriatyckim, oferujące dostęp do plaż, zabytków oraz rozbudowanej infrastruktury turystycznej. Dla wielu Polaków jest to również kierunek stosunkowo łatwo dostępny samochodem, dzięki czemu mogą samodzielnie planować trasę i odwiedzać kolejne regiony kraju.
Duże zainteresowanie turystyką oznacza jednak również wyzwania dla lokalnych władz. W sezonie wakacyjnym do najpopularniejszych miejscowości przyjeżdżają tysiące samochodów, co prowadzi do korków, problemów z parkowaniem i zwiększonego natężenia ruchu w pobliżu zabytkowych centrów.
Szczególnie trudna sytuacja występuje w miastach, których historyczna zabudowa nie została przystosowana do współczesnego natężenia ruchu drogowego. Wąskie ulice, ograniczona liczba parkingów i duże skupiska pieszych sprawiają, że korzystanie z samochodu bywa utrudnione.

Władze niektórych miejscowości wprowadzają więc specjalne strefy ograniczonego ruchu, których zadaniem jest ochrona zabytków oraz poprawa bezpieczeństwa mieszkańców i turystów. Podobne rozwiązania funkcjonują w wielu europejskich miastach.
Wjazd do takich obszarów może być uzależniony od posiadania odpowiedniego zezwolenia, zarezerwowanego miejsca parkingowego albo wcześniejszego zgłoszenia numeru rejestracyjnego samochodu. Nie zawsze wystarczy więc samo przestrzeganie ograniczeń prędkości czy zasad parkowania.
Co istotne, kontrole coraz częściej odbywają się automatycznie, z wykorzystaniem kamer rozpoznających tablice rejestracyjne. Dzięki temu kierowca może zostać ukarany, nawet jeśli podczas pobytu nie został zatrzymany przez policję.
Jednym z miast, które zdecydowały się na takie rozwiązanie, jest chorwacki Dubrownik. Wprowadzone tam ograniczenia mają zmniejszać natężenie ruchu samochodowego w pobliżu historycznego centrum. Najnowsze doniesienia pokazują jednak, że nieznajomość lokalnych zasad może oznaczać dla zagranicznych turystów wyjątkowo wysokie wydatki.
Mandaty z Chorwacji trafiają do Polaków. Za wjazd do Dubrownika nawet 6,5 tys. zł
W czerwcu 2025 roku władze Dubrownika uruchomiły specjalną strefę ograniczonego ruchu samochodowego, obejmującą zabytkowe centrum miasta oraz przylegające do niego ulice. Jej celem jest ograniczenie korków i ochrona historycznej zabudowy przed nadmiernym ruchem.
Jak informuje WP Finanse, do polskich kierowców zaczynają trafiać wezwania do zapłaty za nieuprawniony wjazd do strefy. W niektórych przypadkach wysokość należności przekracza równowartość 6 tys. zł.
Ograniczenia obowiązują od 1 marca do 30 listopada, a w szczególnych okolicznościach mogą być stosowane również poza tym okresem. Granice strefy oznaczono znakami drogowymi, tablicami LED oraz sygnalizacją świetlną.
Wjazdy monitorowane są przez system kamer automatycznie odczytujących numery rejestracyjne. Jeżeli samochód nie posiada odpowiedniego uprawnienia, jego właściciel może otrzymać zawiadomienie o karze finansowej.
Wysokość sankcji zależy od tego, na kogo zarejestrowano pojazd. Zgodnie z przepisami Dubrownika wynosi ona:
- 260 euro, czyli około 1100 zł - w przypadku osoby fizycznej;
- 660 euro, czyli około 2800 zł - w przypadku osoby prowadzącej działalność gospodarczą objętej tą kategorią odpowiedzialności;
- 1320 euro, czyli około 5600-5800 zł - w przypadku osoby prawnej, na przykład przedsiębiorstwa.
Przepisy przewidują także dodatkową karę 260 euro dla osoby odpowiedzialnej w przedsiębiorstwie. Po doliczeniu kosztów postępowania łączna należność może przekroczyć 1500 euro, a w niektórych przypadkach nawet 1600 euro.

Oznacza to, że rachunek może wynieść ponad 6,5 tys. zł, w zależności od zastosowanych sankcji, dodatkowych opłat i kursu walut.
Szczególnie problematyczna jest sytuacja osób korzystających z samochodów wypożyczonych. Jak wyjaśnia niemiecki oddział Europejskiego Centrum Konsumenckiego, w takim przypadku kara może zostać nałożona na wypożyczalnię jako właściciela pojazdu.
Firma może następnie obciążyć kosztami osobę, która wynajmowała samochód. Europejskie Centrum Konsumenckie informuje, że odnotowywało przypadki należności przekraczających 1600 euro.
Warto zaznaczyć, że wyższa kwota nie jest standardowym mandatem nakładanym na każdego turystę. Osoby podróżujące własnym samochodem zarejestrowanym na osobę fizyczną podlegają zasadniczo karze w wysokości 260 euro. Znacznie większe problemy finansowe mogą dotyczyć aut firmowych oraz pojazdów z wypożyczalni.
Według informacji lokalnych władz system przynosi również zauważalne efekty. Od kwietnia do września 2026 roku w strefie zarejestrowano około 1,85 mln wjazdów, czyli o ponad 191 tys. mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Zobacz też: CERT Polska ostrzega przed nową falą oszustw. Uważaj na takie maile
Jak uniknąć mandatu w Chorwacji? Karę można obniżyć po otrzymaniu wezwania
Kierowcy planujący wizytę w Dubrowniku powinni wcześniej zapoznać się z zasadami obowiązującymi w strefie ograniczonego ruchu. Sam fakt rezerwacji noclegu w centrum miasta nie oznacza jeszcze automatycznie, że samochód może legalnie wjechać na teren objęty ograniczeniami.
Jak wyjaśnia Europejskie Centrum Konsumenckie, turyści posiadający rezerwację hotelu lub prywatnego apartamentu z miejscem parkingowym w strefie powinni upewnić się, że właściciel obiektu zgłosił numer rejestracyjny pojazdu. Zgłoszenie może nastąpić wcześniej lub najpóźniej w ciągu trzech dni od przyjazdu.
W przypadku osób, które wjechały do strefy w poszukiwaniu zakwaterowania, ale ostatecznie nie znalazły noclegu, przewidziano odrębną procedurę. Kierowca powinien opuścić strefę i w ciągu trzech dni wysłać wiadomość na adres mailowy, podając numer rejestracyjny, datę i godzinę wjazdu oraz krótkie wyjaśnienie sytuacji.
Możliwe jest także wcześniejsze zarezerwowanie miejsca na wyznaczonych parkingach Pile lub przy dolnej stacji kolejki linowej. Rezerwacja dokonana przez oficjalny system miejski pozwala na zgłoszenie numeru rejestracyjnego i uzyskanie odpowiedniego uprawnienia.
Co jednak zrobić, jeżeli mandat z Chorwacji już trafił do skrzynki pocztowej?
Przede wszystkim warto sprawdzić datę doręczenia pisma. Zgodnie z chorwackimi przepisami uregulowanie kary w ciągu ośmiu dni od doręczenia zawiadomienia pozwala zapłacić dwie trzecie jej podstawowej wysokości. Oznacza to obniżkę o jedną trzecią.
Przykładowo w przypadku mandatu wynoszącego 260 euro zapłata w przewidzianym terminie może zmniejszyć należność do około 173,33 euro, z zastrzeżeniem ewentualnych dodatkowych opłat.
Nieco trudniejsza sytuacja dotyczy turystów, którzy otrzymują wezwanie za pośrednictwem wypożyczalni samochodów. Firma może przekazać klientowi informację o karze dopiero po upływie terminu umożliwiającego skorzystanie z obniżki.
Europejskie Centrum Konsumenckie zaleca, aby w takim przypadku zwrócić się do wypożyczalni z prośbą o zakwestionowanie sankcji nałożonej na przedsiębiorstwo i wskazanie rzeczywistego kierowcy. Może to pozwolić na zastosowanie niższej stawki przewidzianej dla osoby fizycznej.
Nie ma jednak gwarancji, że wypożyczalnia zgodzi się na takie rozwiązanie. W praktyce zdarzają się sytuacje, w których przedsiębiorstwa pobierają z kart klientów pełne kwoty kar i dodatkowych kosztów.
Jeśli wypożyczalnia obciążyła kartę kwotą budzącą zastrzeżenia, można rozważyć złożenie reklamacji, a w określonych przypadkach także wystąpienie do banku o procedurę chargeback. Znaczenie mają przy tym warunki umowy najmu i dokumenty dotyczące nałożonej kary.
