Nowa opłata już od 1 listopada. KAS potwierdza, trzeba będzie zapłacić dodatkowe pieniądze
Już za kilka dni wejdą w życie kolejne zmiany dotyczące przesyłek trafiających do Polski z zagranicy. Unia Europejska wprowadza nowe obciążenie finansowe, które może wpłynąć na koszty zakupów internetowych i funkcjonowanie branży logistycznej. Szef Krajowej Administracji Skarbowej potwierdził termin rozpoczęcia pobierania dodatkowych należności i wyjaśnił, jakie konsekwencje mogą przynieść nowe przepisy. Szczególnie istotne będą one dla osób regularnie zamawiających tanie produkty z państw spoza wspólnoty.
Europejski rynek handlu internetowego przechodzi poważne zmiany, których celem jest ograniczenie napływu tanich produktów z zagranicy oraz zwiększenie skuteczności kontroli celnych. Nowe regulacje mają również wyrównać warunki konkurencji między przedsiębiorcami działającymi na terenie Unii Europejskiej a sprzedawcami z państw trzecich. Wprowadzenie kolejnych należności może jednak oznaczać dodatkowe koszty, które ostatecznie znajdą odzwierciedlenie w cenach produktów.
Unia Europejska zmienia zasady handlu internetowego. Miliony paczek trafiają na rynek
Handel internetowy w ostatnich latach stał się jednym z najdynamiczniej rozwijających się sektorów gospodarki. Coraz więcej konsumentów zamawia produkty bezpośrednio od zagranicznych sprzedawców, korzystając z platform oferujących towary w wyjątkowo niskich cenach. Szczególną popularnością cieszą się serwisy umożliwiające zakupy z Chin, które przyciągają klientów szerokim asortymentem i stosunkowo niewielkimi kosztami dostawy.
Rosnąca liczba przesyłek stanowi jednak poważne wyzwanie dla europejskich służb celnych oraz branży logistycznej. Każde zamówienie wymaga odpowiedniej obsługi, a towary sprowadzane spoza wspólnoty powinny spełniać obowiązujące wymagania dotyczące bezpieczeństwa i zgodności z przepisami.

Według danych Komisji Europejskiej w 2025 roku do Unii Europejskiej trafiło około 5,9 mld pozycji towarowych w przesyłkach o niskiej wartości. Skala tego zjawiska sprawia, że kontrolowanie wszystkich produktów staje się coraz trudniejsze. Problem dotyczy również uczciwej konkurencji, ponieważ europejscy przedsiębiorcy muszą przestrzegać licznych wymagań regulacyjnych i ponosić związane z nimi koszty.
W odpowiedzi na te wyzwania Unia Europejska rozpoczęła kompleksową reformę systemu celnego. Jej założeniem jest między innymi usprawnienie odpraw, zwiększenie odpowiedzialności platform sprzedażowych oraz skuteczniejsze wykrywanie niebezpiecznych produktów.
Zmiany mają także wymiar finansowy. Nowe rozwiązania przewidują dodatkowe należności związane z obsługą towarów importowanych do wspólnoty, a jedna z najważniejszych regulacji zacznie obowiązywać już na początku listopada.
Nowa opłata manipulacyjna od 1 listopada. Szef KAS potwierdza wysokość
Od 1 listopada 2026 roku w państwach Unii Europejskiej zacznie obowiązywać nowa opłata manipulacyjna wynosząca 2 euro za każdą pozycję w zgłoszeniu celnym. Jak wyjaśnił w rozmowie z Polską Agencją Prasową wiceminister finansów i szef Krajowej Administracji Skarbowej Marcin Łoboda, rozwiązanie ma służyć finansowaniu obsługi oraz kontroli przesyłek trafiających na europejski rynek w ramach handlu elektronicznego.
Nowa należność będzie dotyczyć towarów sprzedawanych na odległość i sprowadzanych spoza Unii Europejskiej. Co istotne, opłata naliczana jest od pozycji w zgłoszeniu celnym, a nie automatycznie od całej paczki. Oznacza to, że liczba pozycji towarowych wykazanych w dokumentacji może wpłynąć na ostateczną wysokość należności.

Wprowadzenie nowego obciążenia nie oznacza przy tym likwidacji wcześniejszych opłat. Od 1 lipca 2026 roku obowiązuje już tymczasowe cło w wysokości 3 euro za pozycję towarową w przesyłkach o wartości nieprzekraczającej 150 euro. Listopadowa opłata manipulacyjna będzie naliczana niezależnie od tego cła.
W praktyce oznacza to, że w przypadkach objętych obiema należnościami suma obciążeń wyniesie 5 euro za pozycję, nie uwzględniając podatku VAT. Sama opłata manipulacyjna obejmuje również sprzedaż na odległość towarów o wartości przekraczającej 150 euro.
Szef KAS zaznaczył, że poborem należności zajmą się organy celne przyjmujące zgłoszenia. Obowiązek jej rozliczenia będzie spoczywał na odpowiednich podmiotach uczestniczących w imporcie, a nie automatycznie na odbiorcy paczki. Nie można jednak wykluczyć, że przedsiębiorcy uwzględnią nowe koszty w cenach produktów i dostaw.
Zobacz też: ZUS wypłaci dodatkowe pieniądze kolejnym emerytom. W 2027 roku dołączy nowy rocznik
KAS ujawnia skalę zmian. Liczba przesyłek już spadła o połowę
Według danych Krajowej Administracji Skarbowej w 2025 roku w Polsce dopuszczono do obrotu ponad 26 mln przesyłek pochodzących spoza Unii Europejskiej. Zawierały one prawie 130 mln pozycji różnych kategorii towarów. Tak duża skala importu oznacza znaczne obciążenie dla administracji celnej oraz przedsiębiorstw odpowiadających za transport i logistykę.
Wprowadzone w lipcu cło przyniosło już zauważalne zmiany. Jak poinformował Marcin Łoboda, od tego czasu liczba zgłoszeń dotyczących przesyłek o wartości do 150 euro zmniejszyła się w Polsce o około 50 proc. Jeszcze większy spadek odnotowano w liczbie pozycji towarowych wykazywanych w zgłoszeniach, gdzie wyniósł on około 75 proc.
Podobną tendencję zaobserwowano w innych państwach członkowskich. Według danych Komisji Europejskiej import tego rodzaju przesyłek zmniejszył się o blisko połowę między innymi w Holandii i Belgii.
Szef KAS przewiduje, że listopadowa opłata manipulacyjna może dodatkowo ograniczyć napływ tanich produktów. W przypadku towarów o niewielkiej wartości suma należności celno-podatkowych może bowiem sprawić, że ich sprowadzanie przestanie być ekonomicznie opłacalne.
Nowe przepisy stanowią element szerszej reformy unijnego systemu celnego. Większość regulacji nowego kodeksu zacznie być stosowana od 21 września 2027 roku, a kolejne etapy wdrażania zmian przewidziano aż do 2034 roku.
W przyszłości większa odpowiedzialność za formalności celne zostanie przeniesiona na sprzedawców oraz platformy internetowe. Będą one zobowiązane między innymi do przekazywania wymaganych danych, rozliczania należności i zapewnienia zgodności produktów z unijnymi przepisami. Dla konsumentów może to oznaczać bardziej przejrzysty proces zakupowy, ale również wyższe ceny części towarów sprowadzanych z zagranicy.
