Niższa rata, ale droższy kredyt? Polacy masowo łączą zobowiązania
Kredyty przeznaczone na konsolidację odpowiadają już za prawie 60 proc. wartości nowych kredytów gotówkowych – szacuje Biuro Informacji Kredytowej. Połączenie kilku zobowiązań może wyraźnie obniżyć miesięczną ratę i odciążyć domowy budżet. Nie zawsze oznacza jednak oszczędność, ponieważ wydłużenie spłaty, prowizja i ubezpieczenie mogą podnieść całkowity koszt kredytu o tysiące złotych.
Konsolidacja stała się jednym z głównych motorów rynku kredytów gotówkowych. Według danych BIK w sierpniu 2026 roku przeciętna kwota nowego kredytu gotówkowego wyniosła 27 560 zł i była o 8,8 proc. wyższa niż rok wcześniej. Coraz częściej udzielane są też kredyty przekraczające 50 tys. zł.
– Tak wysoka kwota zaciąganego kredytu jest możliwa dzięki występowaniu obecnie trzech czynników, zwiększających zdolność kredytową – wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.
Analityk wskazuje na wydłużanie okresu kredytowania, niższe oprocentowanie nowych kredytów oraz realny wzrost wynagrodzeń.
Prawie 60 proc. wartości kredytów idzie na konsolidację
BIK szacuje, że kredyty przeznaczone na połączenie wcześniejszych zobowiązań stanowią prawie 60 proc. wartości nowej sprzedaży kredytów gotówkowych. Nie oznacza to, że sześć na dziesięć zawieranych umów dotyczy konsolidacji. Chodzi o udział w łącznej wartości finansowania, na który mocno wpływają kredyty opiewające na wysokie kwoty.
Mechanizm jest prosty. Bank udziela nowego kredytu, z którego spłacane są wcześniejsze zobowiązania. W zależności od oferty mogą to być kredyty gotówkowe i ratalne, zadłużenie na kartach kredytowych, wykorzystane limity w rachunku, a niekiedy również pożyczki pozabankowe. Klient zamiast kilku terminów i rat otrzymuje jedną miesięczną płatność.
Konsolidacja nie usuwa jednak zadłużenia. Stary dług zostaje zastąpiony nowym, często rozłożonym na dłuższy okres. To właśnie dlatego miesięczna rata może znacząco spaść, nawet jeżeli ostatecznie klient odda bankowi więcej pieniędzy.

Rata spada o połowę, koszt rośnie o ponad 10 tys. zł
Pokazuje to prosty, hipotetyczny przykład. Załóżmy, że do spłaty pozostało 50 tys. zł zadłużenia oprocentowanego na 12 proc. rocznie, a zobowiązanie ma zostać uregulowane w ciągu dwóch lat. Przy równych ratach miesięczna płatność wynosi około 2354 zł, natomiast łączna pozostała kwota do zapłaty to około 56,5 tys. zł.
Bank proponuje konsolidację z oprocentowaniem 10 proc., ale na pięć lat. Do kredytu dolicza również prowizję wynoszącą 5 proc., dlatego nowe zobowiązanie opiewa na 52,5 tys. zł. Rata spada do około 1115 zł, ale przez pięć lat klient odda bankowi około 66,9 tys. zł.
Porównujemy zatem koszty, które pozostałyby do poniesienia przez dwa lata przy dotychczasowym zadłużeniu, z pełną kwotą nowego kredytu konsolidacyjnego spłacanego przez pięć lat.
Miesięczne obciążenie zmniejsza się więc o ponad 1200 zł, ale całkowita kwota do zapłaty rośnie o około 10,4 tys. zł. Niższe oprocentowanie nie rekompensuje w tym przypadku znacznie dłuższego okresu kredytowania i doliczonej prowizji.
Kiedy konsolidacja pomaga, a kiedy nie ma sensu?
Połączenie zobowiązań może się opłacać, jeżeli nowy kredyt ma wyraźnie niższe oprocentowanie i rzeczywistą roczną stopę oprocentowania, a okres spłaty nie zostanie nadmiernie wydłużony. Największy potencjał oszczędności pojawia się przy zamianie na tańszy kredyt bankowy drogich zobowiązań np. zadłużenia na karcie, limitu w rachunku lub wysoko oprocentowanej pożyczki.
Konsolidacja zwykle nie przynosi finansowej korzyści, gdy do spłaty pozostało już niewiele rat, dotychczasowy kredyt ma niskie oprocentowanie albo prowizja i ubezpieczenie pochłaniają oszczędność wynikającą z niższych odsetek. Sygnałem ostrzegawczym jest również znaczne wydłużenie okresu spłaty. Szczególnej ostrożności wymaga propozycja dobrania dodatkowej gotówki, ponieważ zwiększa ona zadłużenie, choć miesięczna rata nadal może wyglądać atrakcyjnie.
Konsolidacja może być również rozsądnym rozwiązaniem, gdy suma dotychczasowych rat zaczyna zagrażać płynności finansowej, ale kredytobiorca nie ma jeszcze opóźnień w spłacie. Bank ponownie sprawdzi jego dochody, wydatki i historię kredytową. Gdy zaległości już powstały, otrzymanie nowego finansowania może być znacznie trudniejsze.
Co sprawdzić przed konsolidacją kredytów?
Sama wysokość raty nie daje odpowiedzi, czy oferta jest korzystna. Przed podjęciem decyzji trzeba zestawić ze sobą co najmniej kilka parametrów:
- pozostałą kwotę do zapłaty z dotychczasowych umów;
- całkowitą kwotę do spłaty po konsolidacji, a nie tylko wysokość nowej raty;
- RRSO, wysokość i rodzaj oprocentowania, prowizję oraz koszt ubezpieczenia;
- długość nowego okresu kredytowania;
- warunki wcześniejszej spłaty i możliwość rezygnacji z dodatkowej gotówki.
Przy oprocentowaniu zmiennym rata może w okresie spłaty zarówno spaść, jak i wzrosnąć.
Wcześniejsza spłata kredytu konsumenckiego daje prawo do proporcjonalnego obniżenia jego kosztów. Dotyczy to między innymi prowizji, opłat i ubezpieczenia przypadających na skrócony okres umowy. Ewentualny zwrot również należy uwzględnić przy ocenie opłacalności konsolidacji.
Banki często proponują przy konsolidacji dodatkową kwotę na dowolny cel. Nie jest to premia ani oszczędność, ale kolejne zadłużenie doliczone do nowego kredytu.
Największym zagrożeniem jest potraktowanie niższej raty jako miejsca na dodatkowe zakupy na kredyt. Jeżeli po konsolidacji klient ponownie wykorzysta spłacone karty i limity, może zostać jednocześnie z nowym kredytem oraz odtworzonym zadłużeniem.
Po konsolidacji należy również sprawdzić, czy umowy kart kredytowych i limitów w rachunku zostały faktycznie zamknięte. Sama spłata wykorzystanego zadłużenia nie zawsze oznacza rozwiązanie umowy, a dostępny limit może ponownie zostać wykorzystany.
Podsumowując, konsolidacja pomaga wtedy, gdy trwale porządkuje finanse. Jeżeli jedynie odsuwa spłatę długu i otwiera drogę do następnych zobowiązań, szybko może stać się początkiem jeszcze większego problemu.