Zła wiadomość przed sezonem grzewczym. Ceny pelletu wystrzeliły w górę, tona kosztuje krocie
Do rozpoczęcia sezonu grzewczego pozostało jeszcze trochę czasu, ale część gospodarstw domowych już teraz zaczyna kompletować zapasy opału. Tegoroczne przygotowania mogą być jednak znacznie droższe niż zakładano jeszcze kilka miesięcy temu. Szczególnie niepokojąco wygląda sytuacja na rynku jednego z paliw, którego popularność przez ostatnie lata szybko rosła. Ceny zaczęły się zmieniać jeszcze przed pojawieniem się jesiennego szczytu popytu.
Końcówka lata to dla właścicieli domów ostatni moment na przegląd instalacji, oszacowanie potrzebnego opału i zaplanowanie domowego budżetu na zimę. W tym roku znaczenie ma nie tylko pogoda, ale także sytuacja na rynku paliw oraz skutki programów wspierających wymianę starych źródeł ciepła.
Sezon grzewczy 2026/2027 coraz bliżej. Nie ma jednej daty jego rozpoczęcia
W Polsce sezon grzewczy nie rozpoczyna się ustawowo jednego konkretnego dnia. Przepisy definiują go jako okres, w którym warunki atmosferyczne powodują konieczność ciągłego dostarczania ciepła do ogrzewania budynków. W praktyce decyzja o uruchomieniu ogrzewania zależy więc od temperatury, rodzaju budynku i sposobu zarządzania instalacją.
W blokach i budynkach podłączonych do sieci ciepłowniczej pierwsze uruchomienia zwykle następują jesienią, gdy przez kilka dni utrzymują się niskie temperatury. Właściciele domów jednorodzinnych mają większą swobodę, sami decydują, kiedy uruchomić kocioł, pompę ciepła czy inne źródło ogrzewania.

Przed sezonem warto sprawdzić stan kotła, instalacji centralnego ogrzewania, kominów i wentylacji. W przypadku urządzeń na paliwo stałe znaczenie ma również odpowiednio wczesny zakup opału i zapewnienie suchego miejsca do jego przechowywania. Czekanie do pierwszych chłodów może oznaczać nie tylko wyższe ceny, ale także trudniejszą dostępność wybranych paliw.
Dla gospodarstw domowych sezon grzewczy oznacza kilka miesięcy podwyższonych wydatków. Ich wysokość zależy od powierzchni domu, izolacji, źródła ciepła, temperatury ustawionej w pomieszczeniach oraz pogody. Im słabiej ocieplony budynek, tym większe zapotrzebowanie na energię i tym mocniej podwyżki cen paliwa odbijają się na domowym budżecie.
Przed zimą trzeba przygotować nawet kilka lub kilkanaście tysięcy złotych
Ogrzewanie jest tylko jednym z kosztów, które rosną w okresie jesienno-zimowym. Rodziny nadal płacą za energię elektryczną, wodę, czynsz, żywność, transport czy raty kredytów, a jednocześnie pojawia się konieczność zakupu opału albo wyższe rachunki za gaz i prąd. Dlatego przygotowanie do zimy często oznacza odkładanie pieniędzy już wiosną i latem.
Skalę wydatków dobrze pokazuje przykład gospodarstw wykorzystujących pellet. Zużycie zależy przede wszystkim od standardu energetycznego domu. Dla budynku o powierzchni około 100 mkw. może wynosić mniej więcej 2-3 tony w dobrze ocieplonym domu, ale w starszym budynku wzrosnąć do 4-5 ton lub więcej. Przy powierzchni około 150 mkw. typowe szacunki mieszczą się często w granicach 3-5 ton, a w słabo ocieplonych domach mogą być jeszcze wyższe.
Przy obecnych cenach różnica robi się znacząca. Jeśli tona kosztuje około 2 tys. zł, zakup trzech ton oznacza około 6 tys. zł, a pięciu - już około 10 tys. zł. Przy ofertach zbliżających się do 2,5 tys. zł za tonę koszt pięciu ton może wzrosnąć do 12,5 tys. zł. Są to oczywiście orientacyjne wyliczenia, ponieważ rzeczywiste zużycie zależy od konkretnego domu.
Do tego dochodzą koszty serwisu kotła, przeglądów instalacji czy ewentualnych napraw przed zimą. W praktyce gospodarstwa ogrzewające dom paliwem kupowanym z wyprzedzeniem muszą więc zgromadzić znaczną część pieniędzy jeszcze przed rozpoczęciem właściwego sezonu. Właśnie dlatego letnie podwyżki cen pelletu są szczególnie niepokojące.
Zobacz też: Nawet 29 tys. zł po zmarłym może czekać w ZUS. Trzeba złożyć wniosek
Pellet mocno podrożał. Program "Czyste Powietrze” zwiększył liczbę kotłów
Sytuacja na rynku pelletu wyraźnie zmieniła się w 2026 roku. Jeszcze niedawno lato było okresem, w którym opał można było kupić taniej, ponieważ przed sezonem grzewczym popyt spadał. Tym razem ceny pozostają wysokie już w sierpniu. W lipcu średnia cena ofertowa pelletu klasy A1 wynosiła około 2018 zł za tonę, podczas gdy w czerwcu było to około 1784 zł. Najtańsze obserwowane oferty w lipcu zaczynały się w okolicach 1611 zł za tonę.
Na rynku można jednak znaleźć również znacznie droższy opał. W połowie sierpnia pojawiały się oferty na poziomie 2-2,5 tys. zł za tonę, a w przeliczeniu na pojedyncze worki w marketach cena może być jeszcze wyższa. Branża wskazuje na ograniczoną dostępność trocin, czyli podstawowego surowca do produkcji pelletu, a także wysoki popyt i mniejsze możliwości importu z części kierunków.
Do zwiększenia popytu przyczynił się również program "Czyste Powietrze”. Publiczne dotacje przez ostatnie lata zachęcały właścicieli domów do wymiany starych urządzeń grzewczych, a jednym ze wspieranych rozwiązań były kotły na biomasę. Według danych przywoływanych w związku z odpowiedzią resortu liczba dofinansowanych kotłów pelletowych w 2025 roku była około dwukrotnie większa niż rok wcześniej, a w kwietniu 2026 roku kotły na pellet odpowiadały już za około 78 proc. źródeł ciepła dofinansowanych w programie.

Skala całego "Czystego Powietrza” jest bardzo duża. Do końca lipca 2026 roku od początku funkcjonowania programu złożono ponad 1,1 mln wniosków, a wartość zawartych umów o dofinansowanie sięgała niemal 36 mld zł. Program obejmuje nie tylko wymianę źródła ciepła, ale również termomodernizację budynków.
Rosnąca liczba kotłów oznacza jednak rosnącą liczbę gospodarstw kupujących to samo paliwo. Popyt spotkał się w tym roku z ograniczoną dostępnością surowca, co zwiększa presję na ceny pelletu. Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział działania mające zwiększyć ilość surowca dostępnego w kraju oraz lepiej koordynować import.
Na razie nie ma jednak sygnałów, że przed zimą ceny gwałtownie spadną. Branżowe prognozy zakładają raczej utrzymywanie się wysokich stawek, a jednym z ryzyk pozostaje chłodny początek sezonu i dalsze problemy z dostępnością trocin. Dla gospodarstw ogrzewających dom pelletem oznacza to, że przygotowanie zapasów na sezon 2026/2027 może pochłonąć znacznie więcej pieniędzy niż jeszcze rok wcześniej.