Zbliżająca się zima oznacza dla wielu Polaków konieczność przeznaczenia znacznych pieniędzy na ogrzewanie domów. Wysokie ceny paliw opałowych sprawiają, że zakup zapasów na sezon grzewczy może poważnie obciążyć domowy budżet. Pojawiła się jednak propozycja zmian, dzięki którym część gospodarstw domowych mogłaby zaoszczędzić nawet kilkaset złotych. Nowe rozwiązanie wymaga jednak przyjęcia odpowiednich przepisów, a jego wprowadzenie w najbliższym czasie wcale nie jest przesądzone.
Cena gazu dla gospodarstw domowych mogłaby wzrosnąć w 2027 r. o około 35 proc. - szacuje analityk cytowany przez „Rzeczpospolitą”. Rząd pracuje nad osłonami, a jednym z rozważanych rozwiązań jest powrót do mrożenia cen. Wyjaśniamy, przed czym taka pomoc mogłaby ochronić osoby ogrzewające dom gazem i dlaczego nie gwarantuje identycznych rachunków.
Sezon grzewczy trwa, a wielu właścicieli domów jednorodzinnych wciąż poszukuje sposobów na ograniczenie wydatków związanych z ogrzewaniem. Ceny opału potrafią znacząco różnić się w zależności od sprzedawcy, rodzaju surowca i sposobu jego przygotowania. Okazuje się jednak, że drewno można kupić znacznie taniej niż w tradycyjnych składach, a w niektórych przypadkach oszczędności przekraczają nawet połowę standardowej ceny. Lasy Państwowe umożliwiają skorzystanie ze specjalnej formy zakupu, choć zainteresowani muszą spełnić określone warunki.
Pomysł, by ściąć rachunki za ogrzewanie przez zakręcenie kaloryferów na zero, może się zemścić i skończyć słoną dopłatą. Z doniesień mediów i regulaminów spółdzielni mieszkaniowych wynika, że zarządcy coraz śmielej obciążają finansowo lokatorów, którzy w praktyce grzeją się ciepłem sąsiadów.
Sezon grzewczy oznacza dla wielu Polaków coraz większe obciążenie domowego budżetu. Wysokie ceny energii i paliw sprawiają, że właściciele mieszkań oraz domów szukają sposobów na ograniczenie wydatków. Okazuje się jednak, że odczuwalne oszczędności nie zawsze wymagają kosztownej modernizacji instalacji czy wymiany źródła ciepła. Eksperci wskazują na prostą metodę, dzięki której można zmniejszyć zużycie energii bez konieczności rezygnowania z komfortu.
Jak podkreśla w komentarzu dla redakcji BiznesInfo ekspert Mariusz Łubiński, prezes firmy Admus, zajmującej się zarządzaniem, zbliżający się sezon grzewczy przyniesie sporo wyzwań dla domowych budżetów, a niepewność na rynku energii nakazuje z dużą ostrożnością planować wydatki na nadchodzące miesiące.
Sezon grzewczy 2026/2027 może oznaczać poważne obciążenie domowych budżetów, szczególnie dla rodzin mieszkających w domach jednorodzinnych. Najnowsze wyliczenia pokazują, że wybór źródła ciepła może przekładać się na różnice w wydatkach sięgające nawet kilkunastu tysięcy złotych. Eksperci przeanalizowali ceny paliw i energii, uwzględniając warunki typowe dla czteroosobowego gospodarstwa domowego. Wyniki pokazują, które metody ogrzewania są obecnie najdroższe i gdzie można zaoszczędzić najwięcej pieniędzy.
Rozpoczynający się sezon grzewczy oznacza powrót nie tylko do odkręcania kaloryferów, ale również do pytań o sposób dzielenia kosztów pomiędzy mieszkańców bloków. W budynkach wielorodzinnych rachunek nie zawsze odpowiada wyłącznie temu, ile ciepła oddały grzejniki znajdujące się w konkretnym mieszkaniu. Energia przenika przez ściany, stropy i instalacje, a część kosztów dotyczy całego budynku. Do tego zbliża się ważny termin związany z urządzeniami wykorzystywanymi do rozliczeń.
Właściciele domów i mieszkań powinni przygotować się na okresowe kontrole związane z systemami ogrzewania. Obowiązek wynika z przepisów dotyczących świadectw charakterystyki energetycznej, które zostały zmienione w kwietniu 2023 roku. Regulacje nie dotyczą wyłącznie dokumentu potrzebnego przy sprzedaży lub wynajmie nieruchomości. Przewidziano również kontrole instalacji grzewczych, których częstotliwość zależy przede wszystkim od rodzaju oraz mocy źródła ciepła. W zależności od konkretnego systemu kontrola może być przeprowadzana co dwa, trzy, cztery albo pięć lat.
Niskie temperatury za oknem przypomniały Polakom o zbliżającej się zimie. Osoby, które odkładały zakup opału na ostatnią chwilę, mają powody do niepokoju. Ceny węgla w składach i u producentów gwałtownie wzrosły, a w wielu miejscach towaru zaczyna brakować.
Rosnące koszty energii sprawiają, że przygotowanie domowych instalacji do sezonu grzewczego staje się kluczowym elementem domowego budżetu. Czy proste zmodyfikowanie przestrzeni wokół domowych kaloryferów może realnie przełożyć się na zauważalne oszczędności finansowe w okresie zimowym? Poznaj skuteczne sposoby na zatrzymanie ciepła w wnętrzu bez ponoszenia dużych wydatków.
Action przygotował się na sezon grzewczy i wprowadził do sprzedaży tanie urządzenia do dogrzewania mieszkania. Wśród nowości są wentylatory do grzejników i wolnostojący konwektor. Do tego dochodzi cotygodniowa akcja rabatowa na kapcie i tekstylia domowe. Sprawdzamy, ile to kosztuje i na co warto zwrócić uwagę.
Jesienią i zimą ogrzewanie staje się jedną z najważniejszych pozycji w moim domowym budżecie. Dlatego jeszcze przed rozpoczęciem sezonu sprawdzam, ile rzeczywiście może kosztować mnie ciepło. W 2026 roku ma to szczególne znaczenie, bo przy takim samym zużyciu w 11 miastach opłaty będą wyższe. Są jednak również miejsca, w których mieszkańcy mogą liczyć na spadek kosztów.
Koszty ogrzewania ponownie stają się jednym z największych wydatków właścicieli domów przed rozpoczęciem sezonu grzewczego. Ceny paliw i energii zmieniają się, a wraz z nimi opłacalność poszczególnych sposobów zapewnienia ciepła. Najnowsze wyliczenia pokazują, że przy takim samym domu różnice w rocznych wydatkach mogą sięgać wielu tysięcy złotych. Szczególnie mocno w ciągu ostatniego roku zmieniła się sytuacja osób kupujących jeden z popularnych rodzajów opału.
Przyszłość ogrzewania gazowego od miesięcy budzi emocje wśród właścicieli domów i osób planujących budowę. W przestrzeni publicznej pojawiały się kolejne daty, po których popularne źródło ciepła miałoby zostać ograniczone albo całkowicie wycofane. Rzeczywiste przepisy są jednak bardziej złożone i nie oznaczają, że właściciele będą musieli w najbliższych latach masowo demontować sprawne urządzenia. Unia Europejska wyznaczyła natomiast wyraźny kierunek, zgodnie z którym gaz i inne paliwa kopalne mają stopniowo tracić znaczenie w ogrzewaniu budynków.
Wrześniowe ochłodzenie sprawiło, że w części mieszkań coraz częściej pojawia się pytanie o uruchomienie centralnego ogrzewania. W niektórych blokach kaloryfery są już ciepłe, podczas gdy mieszkańcy innych nieruchomości nadal czekają. Różnica nie musi oznaczać awarii ani opóźnienia po stronie dostawcy ciepła. Sezon grzewczy w Polsce nie rozpoczyna się bowiem wszędzie w tym samym momencie.
Słoneczny wrzesień i oficjalne deklaracje rządzących rzadko idą w parze z rzeczywistością polskich sezonów opałowych. Choć z ust urzędników padają obietnice stabilności, to na progach polskich domów rodzą się konkretne pytania o koszt nadchodzącej zimy. Krajowy rynek surowców energetycznych wszedł w fazę weryfikacji, a wydatki gospodarstw domowych mogą w najbliższych miesiącach mocno zaskoczyć.
Przed sezonem grzewczym część gospodarstw zaczyna szukać sposobów na ograniczenie wydatków na ogrzewanie. Jedną z możliwości jest zakup drewna bezpośrednio w Lasach Państwowych. Istnieje również rozwiązanie, dzięki któremu za surowiec można zapłacić zdecydowanie mniej niż za przygotowany już opał. W zamian kupujący musi jednak sam wykonać część pracy i zastosować się do zasad ustalonych przez leśników.
Wrzesień to dla wielu właścicieli domów ostatni moment na przygotowanie się do kilku miesięcy regularnego ogrzewania. Wraz ze spadkiem temperatur rośnie zainteresowanie opałem, a na lokalnych składach zaczyna robić się coraz większy ruch. Osoby, które nie zrobiły zapasów wcześniej, muszą liczyć się nie tylko z większymi wydatkami, lecz w niektórych przypadkach również z dłuższym oczekiwaniem na dostawę. Różnice pomiędzy ofertami są przy tym na tyle duże, że przy zakupie zapasu na całą zimę w grę mogą wchodzić tysiące złotych.
Właściciele domów mogą znacząco obniżyć koszt wymiany ogrzewania. W jednym z polskich miast ruszył właśnie nabór wniosków o dotację, która może sięgnąć nawet 40 tys. zł. Trzeba jednak uważać na zasady programu - znaczenie ma zarówno spełnienie określonych warunków, jak i kolejność podejmowanych działań.
Wraz ze zbliżającą się jesienią właściciele domów zaczynają przygotowywać opał na kolejny sezon grzewczy. Drewno wciąż pozostaje jednym z popularnych paliw stosowanych w Polsce, ale nie każdy materiał, który wygląda jak drewno, można bezpiecznie i zgodnie z prawem wrzucić do pieca lub kominka. W niektórych przypadkach takie ogrzewanie może zostać potraktowane jak spalanie odpadów. Konsekwencją może być mandat, a gdy sprawa trafi do sądu, grzywna sięgająca kilku tysięcy złotych.
Do rozpoczęcia sezonu grzewczego pozostało jeszcze trochę czasu, ale część gospodarstw domowych już teraz zaczyna kompletować zapasy opału. Tegoroczne przygotowania mogą być jednak znacznie droższe niż zakładano jeszcze kilka miesięcy temu. Szczególnie niepokojąco wygląda sytuacja na rynku jednego z paliw, którego popularność przez ostatnie lata szybko rosła. Ceny zaczęły się zmieniać jeszcze przed pojawieniem się jesiennego szczytu popytu.
Wielu właścicieli domów jednorodzinnych zaczyna przygotowania do sezonu grzewczego jeszcze latem. To właśnie wtedy zwykle można było spokojnie uzupełnić zapasy opału. W tym roku sytuacja wygląda inaczej. Popyt na pellet rośnie, dostępność surowca jest ograniczona, a ceny uległy zmianie. W sprawie zainterweniuje rząd.
Właściciele domów mogą jeszcze skorzystać z wysokiego dofinansowania na wymianę źródła ogrzewania. Stawka jest konkretna – nawet 35 tys. zł, ale czasu na decyzję jest coraz mniej. Program już działa, a zainteresowanie rośnie, co oznacza jedno: kto złoży wniosek szybciej, ma większe szanse na pieniądze i realizację inwestycji jeszcze w tym roku.Sprawdzamy:35 tys. zł dotacji – kto może dostać i na jakich warunkachdo kiedy wnioski 2026 – kluczowy termin i realne ryzyko spóźnieniawymiana pieca a kary – nawet 5 tys. zł za brak działania
Kiedy w trakcie zimowych epizodów słupki rtęci spadają poniżej zera, utrzymanie odpowiedniej temperatury we wnętrzach to absolutny priorytet. Rosnące koszty zmuszają jednak do szukania tańszych alternatyw. Czy klimatyzacja, czyli sprzęt kojarzony głównie z upałami, może stanowić skuteczną barierę dla chłodu? Wyniki testu zaskakują. Taki rachunek przyszedł za 80-metrowe mieszkanie.
Kominek przez lata był symbolem komfortu i bezpieczeństwa energetycznego. Dziś coraz częściej staje się problemem – prawnym, zdrowotnym i finansowym. W wielu regionach Polski trwa systematyczne wycofywanie przestarzałych urządzeń grzewczych, a państwo i samorządy jasno sygnalizują, że nie chodzi o estetykę ani modę, lecz o zdrowie i realizację zobowiązań wobec Unii Europejskiej. Dlaczego państwo naciska na likwidację starych kominków i palenisk?Kiedy kominek może być legalny, ale nie wolno z niego korzystać?Jakie przepisy decydują o kontrolach i realnych konsekwencjach?
Tegoroczna zima bezlitośnie wydrążyła kieszenie obywateli, a koszty za ogrzewanie zauważalnie wzrosły w stosunku do poprzednich lat. Rekordowe ceny energii zmuszają do cięć w domowych budżetach, jednak na horyzoncie pojawia się wsparcie. Już niedługo Polacy będą mogli składać wnioski, wiadomo, na jaką kwotę mogą liczyć.Zima 2025/2026 dała Polakom w kośćKoszty ogrzewania w tym sezonie były ogromneWsparcie rządowe zbliża się wielkimi krokami
Tegoroczny styczeń wystawił polskie systemy grzewcze na najtrudniejszą próbę od 16 lat. Podczas gdy media straszyły „rachunkami grozy”, redakcja portalu WysokieNapiecie.pl postanowiła przeprowadzić ryzykowny eksperyment: ogrzać 80-metrowe mieszkanie wyłącznie za pomocą klimatyzacji.Grzanie klimatyzacją, zamiast pompą ciepła - czy to ma sens?Rachunek za prąd kontra ciepło z sieci miejskiejObietnice marketingowe bez pokrycia i ukryty pożeracz prądu