Minister energii ogłosił nowe ceny na stacjach benzynowych. Za paliwo znowu zapłacimy więcej
Rząd po raz kolejny koryguje stawki na stacjach benzynowych, a kierowcy muszą przygotować się na wyższe wydatki przed nadchodzącym weekendem. Choć ramy prawne mają chronić portfele obywateli przed gwałtownymi wstrząsami, rzeczywistość rynkowa wymusza nieuniknione podwyżki.
Liderzy resortów gospodarczych kolejny raz sięgają po ustawowe narzędzia, aby tonować nastroje na rynku detalicznym. Poważne wyzwania w sektorze naftowym nie pojawiły się jednak bezczyny. Wszystko zaczęło się pod koniec marca, kiedy geopolityczne napięcia i bezpośredni konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie wywołały nagły panikę na giełdach surowcowych.
Pakiet CPN kosztował państwo miliony złotych
Cenowy szok na rynkach ropy naftowej wymusił natychmiastową interwencję państwa. To wtedy po raz pierwszy powołano do życia rozbudowany pakiet Ceny Paliwa Niżej, popularnie nazywany programem CPN.
Był to kompleksowy mechanizm osłonowy obejmujący nie tylko drastyczną redukcję podatków, ale również czasową obniżkę akcyzy oraz bezpośrednie odgórne wyznaczanie pułapów cenowych na stacjach.

Z biegiem miesięcy sytuacja ulegała zmianom, a poszczególne elementy wsparcia wygaszały się wraz z upływem terminów. Czasowa redukcja akcyzy przestała obowiązywać już w połowie czerwca, co od razu przełożyło się na presję cenową. Rządowe analizy wyraźnie pokazują, że osłanianie obywateli przed rynkowym szokiem tworzy potężną wyrwę w finansach publicznych.
Dotychczasowy koszt funkcjonowania całego programu CPN pochłonął z państwowej kasy astronomiczne 4,7 mld zł. Czy państwo stać na dalsze dofinansowanie podróży Polaków?
Powrót programu CPN
Nawet najlepsze mechanizmy osłonowe mają swoje nieprzekraczalne granice prawne oraz budżetowe. Po krótkiej przerwie w lipcu i pierwszej połowie sierpnia, rząd zdecydował się na częściowy powrót do rozwiązań tarczowych.
Od 17 sierpnia ponownie wdrożono pakiet CPN, jednak w odczuwalnie węższym kształcie. Istotą obecnej interwencji pozostaje obniżka stawki podatku od towarów i usług z podstawowego poziomu 23 proc. do zaledwie 8 proc.
Decyzja ta zapadła na mocy nowelizacji rozporządzenia Ministra Finansów i Gospodarki. Każdy medal ma jednak dwie strony. Samo przywrócenie obniżonego VAT na paliwa na zaledwie dwa ostatnie tygodnie sierpnia to dla budżetu państwa dodatkowy koszt rzędu 495 mln zł.
Dlaczego zdecydowano się na tak krótki manewr? Zgodnie z oficjalnymi zapowiedziami, preferencyjne stawki podatkowe mają przestać obowiązywać wraz z końcem miesiąca, czyli 31 sierpnia.

Powrót do pełnej opłaty fiskalnej od września może okazać się dla kierowców zimnym prysznicem. Państwo nie może bez końca dopłacać do każdego tankowania, zwłaszcza w obliczu rosnącego deficytu budżetowego. Równolegle z obniżką podatku funkcjonuje ustawowa formuła wyznaczania maksymalnej ceny sprzedaży.
Konstrukcja tego wyliczenia opiera się na średniej cenie hurtowej na rynku krajowym, do której obligatoryjnie dolicza się stałą akcyzę, opłatę paliwową, podatek VAT oraz sztywno określoną marżę detaliczną sprzedawców w wysokości 30 groszy na litrze.
Warto dodać, że za złamanie tych zasad i próbę sprzedaży paliwa powyżej odgórnego limitu stacjom grozi kara finansowa sięgająca nawet 1 mln zł. Opublikowane właśnie obwieszczenie resortu energii donosi o kolejnej fali podwyżek, która bezpośrednio uderzy w portfele kierowców planujących wyjazdy.
Polacy zapłacą więcej za paliwo
Minister energii Miłosz Motyka zaprezentował oficjalny wykaz stawek, które będą obowiązywały na stacjach benzynowych w najbliższy piątek, a także przez cały weekend aż do poniedziałku. Zgodnie z najnowszym komunikatem, litr najpopularniejszej benzyny 95 ma kosztować maksymalnie 6,52 zł.
Oznacza to ponowny wzrost cen w porównaniu z dniem poprzednim. Jeszcze głębiej do kieszeni sięgną właściciele pojazdów wymagających paliwa premium - za litr benzyny 98 zapłacimy nie więcej niż 7,33 zł.
Najdroższy w zestawieniu pozostaje jednak olej napędowy, którego górny limit wyznaczono na poziomie 7,56 zł za litr. Zwyżkowy trend nie pozostawia złudzeń. Nawet przy mocno obniżonym podatku VAT i ograniczonej marży dystrybutorów, presja na rynku hurtowym skutecznie podbija stawki na pylonach.
Najbliższe dni będą kluczowym testem dla stabilności całego systemu. W nadchodzący piątek minister zapowie kolejne obwieszczenie, które ustali pułap cenowy na kolejne dni.
Biorąc pod uwagę zbliżający się koniec wakacji oraz wygasanie od 1 września preferencyjnej 8-procentowej stawki VAT, wyznaczone szczyty cenowe mogą być dopiero zapowiedzią większych wydatków. Przełom sierpnia i września stawi pod znakiem zapytania opłacalność wielu codziennych dojazdów do pracy.