Skarbówka sprzedaje auta pijanych kierowców. Ceny startują od 750 zł
Urzędy skarbowe masowo zbywają pojazdy przejęte od dłużników i nietrzeźwych kierowców. Poprzez scentralizowane licytacje KAS od lipca cały proces zyskał nowy, w pełni cyfrowy wymiar, co przyciąga tysiące łowców okazji. Choć początkowe kwoty potrafią zaskoczyć, potencjalny nabywca musi być świadomy braku ochrony konsumenckiej.
Znowelizowane przepisy, które weszły w życie w marcu 2024 roku, dały wymiarowi sprawiedliwości potężne narzędzie w walce z pijanymi użytkownikami dróg. Konfiskata pojazdów za jazdę pod wpływem alkoholu szybko przestała być tylko straszakiem, a stała się rynkową rzeczywistością.
Skarbówka sprawnie egzekwuje przepisy
W pierwszych kwartałach obowiązywania nowych regulacji sądy wydały tysiące takich orzeczeń, a państwowa machina egzekucyjna nabrała tempa. W efekcie policyjne parkingi depozytowe zaczęły pękać w szwach, a skarbówka stanęła przed wyzwaniem płynnej likwidacji tego majątku. Kto na tym zyskuje?
Budżet państwa oraz kierowcy szukający tanich czterech kółek. Początkowo poszukiwanie takich okazji przypominało żmudne śledztwo. Należało wertować strony Biuletynów Informacji Publicznej poszczególnych izb administracji skarbowej. Sytuacja zmieniła się pierwszego dnia lipca 2026 roku.

To właśnie wtedy wystartował portal eLicytacje KAS, który zebrał oferty z aż 366 urzędów skarbowych w Polsce. Nowoczesna platforma zdemokratyzowała dostęp do państwowych wyprzedaży.
Jednakże za wygodnym interfejsem i obietnicą taniego zakupu kryją się bezlitosne procedury, o których wciąż zapomina wielu nowicjuszy. Udział w elektronicznej wyprzedaży majątku to proces wymagający dyscypliny.
Jak wziąć udział w licytacjach KAS?
Pierwszym krokiem jest logowanie w systemie oraz złożenie oświadczeń, w tym określenie statusu majątkowego w małżeństwie. Kluczową barierą wejścia jest wadium, czyli zabezpieczenie udziału w licytacji. Uczestnik musi opłacić je najpóźniej na dwa dni robocze przed startem aukcji, korzystając chociażby z szybkich płatności internetowych.
Jeśli aukcja wymaga dodatkowych uprawnień czy pełnomocnictw, takie dokumenty należy dostarczyć do e-Urzędu Skarbowego zazwyczaj z pięciodniowym wyprzedzeniem. Sama mechanika ofertowania przypomina giełdową rywalizację z narzuconym rygorem.

Zgodnie z wytycznymi pierwsza propozycja musi równać się cenie wywołania. Kolejne podbicie to aktualna kwota powiększona o jeden procent stawki początkowej, z zaokrągleniem w górę do pełnych złotych.
Emocje sięgają zenitu na finiszu, gdyż oferta zgłoszona na pięć minut przed końcem wydłuża czas aukcji o kolejne pięć minut, a limit dogrywek może przesunąć ostateczny finał nawet o 72 godziny.
Trzeba jednak zachować chłodną głowę. Nabywane auta od skarbówki omijają szerokim łukiem ustawową ochronę konsumencką. Oznacza to absolutny brak rękojmi oraz gwarancji. Baza pojazdów na platformie eLicytacje KAS jest barwna, ale próżno szukać w niej nowości.
Jakie auta wyprzedaje KAS?
Skarbówka w przeważającej mierze wyprzedaje maszyny wieloletnie, noszące wyraźne ślady eksploatacji, czasami uszkodzone. W najbliższych dniach w Łodzi rusza chociażby licytacja przestronnego Renault Megane Scenic z 2003 roku, gdzie cena startowa wynosi zaledwie 2 tysiące złotych. Na tym samym placu urzędu zadebiutuje wyraźnie nowsze Audi A3 wyprodukowane w 2009 roku.
Urzędnicy wyznaczyli tutaj kwotę wywołania na poziomie 10 tysięcy złotych, co w realiach rynkowych nadal stanowi niezwykle interesujący wabik. Zauważalnie mniej kapitału potrzeba w stolicy. Przed budynkiem Urzędu Skarbowego Warszawa-Bielany zaparkowano miejskiego Hyundaia Getz z 2004 roku, w którego przypadku aukcja startuje od ułamkowej sumy 750 złotych.
Interesująco wyglądają licytacje z mniejszych ośrodków. W Pszczynie na właściciela czeka popularny Opel Corsa z 2008 roku z ceną początkową wynoszącą równe 3 tysiące złotych. W Rybniku za niecałe 4 tysiące do wzięcia jest rodzinny Ford Focus Kombi z tego samego rocznika.
Skrajnym wręcz przykładem obniżki pozostaje Kia Sportage z 2006 roku, startująca w Kolonii Koplany od 1300 złotych. Konfiskata pojazdów wpuszcza na rynek bardzo tani towar, ale ukryte usterki nowy właściciel naprawi bezpowrotnie na własny rachunek.