PKP wyprzedaje mieszkania. Najtańsze już od 70 tys. zł
Poszukiwanie własnego lokum przy stale rosnących cenach nieruchomości bywa dla wielu kupujących ogromnym wyzwaniem. Tradycyjne oferty z rynku pierwotnego często przekraczają możliwości finansowe młodych ludzi. Czy alternatywne procedury zakupu mogą okazać się przepustką do własnego mieszkania?
PKP po raz kolejny wyprzedaje ze swojego portfela lokale mieszkalne. Stawki startowe w najnowszych przetargach potrafią wywołać niemałe zaskoczenie. Sytuacja na polskim rynku mieszkaniowym od wielu miesięcy zmusza potencjalnych nabywców do poszukiwania niestandardowych rozwiązań.
Alternatywny sposób na kupno mieszkania
Wysokie stopy procentowe, wyśrubowane marże deweloperów oraz stały wzrost cen materiałów budowlanych sprawiają, że tradycyjne oferty z rynku pierwotnego stają się dla wielu niedostępne.
W takich warunkach każda zapowiedź wyprzedaży majątku państwowego przyciąga wzrok poszukujących okazjonalnych stawek.
Państwowy przewoźnik kolejowy regularnie pozbywa się ze swojego portfela nieruchomości zbędnych z punktu widzenia prowadzenia działalności przewozowej.

Aktualny katalog przetargów obejmuje lokale mieszkalne z rozmaitych zakątków Polski, a ich metraże oraz rozpiętość cenowa pokazują pełen przekrój krajowego rynku.
Czy okazyjne kwoty wywoławcze to szansa na życiowy interes, czy jedynie chwytliwy nagłówek? Przyglądając się szczegółom oficjalnych ogłoszeń publikowanych przez kolejową spółkę, szybko można dostrzec pewną istotną prawidłowość.
PKP wyprzedaje mieszkania
W miejscowości Wierzchowo 55-metrowy lokal wyceniono na zaledwie 70 tys. zł, natomiast dwupokojowe mieszkanie o powierzchni 37 m kw. na jedenastym piętrze w Skarżysku-Kamiennej wystawiono z ceną startową 121 tys. zł.
W Tczewie za 81 metrów kwadratowych trzeba zapłacić co najmniej 245 tys. zł, a w Świętej Katarynie 65-metrowy lokal usytuowano na poziomie 226 tys. zł.
Na drugim biegunie znajduje się Warszawa - tam za niecałe 26 m kw. przy ulicy Chmielnej PKP oczekuje minimum 490 tys. zł.
Niski koszt zakupu wiąże się jednak z koniecznością poniesienia potężnych wydatków na start. Większość mieszkań znajduje się w stanie wymagającym kapitalnego remontu.
W Świętej Katarzynie konieczna jest natychmiastowa wymiana stolarki okiennej oraz drzwiowej, z kolei w Świdnicy (54 m kw. za 265 tys. zł) w pokojach wciąż stoją stare piece kaflowe. Brak instalacji centralnego ogrzewania generuje ogromne koszty adaptacyjne.



Zobacz też: Musiała zamknąć rodzinną aptekę po 34 latach. “Robiliśmy wszystko”
Do kiedy można kupić mieszkanie od PKP?
Kwota uwzględniona w oficjalnym ogłoszeniu to wyłącznie cena wywoławcza, czyli stawka startowa całej procedury. Ostateczna wartość transakcyjna zależy od liczby chętnych biorących udział w licytacji.
Kluczowym warunkiem formalnym jest terminowe wpłacenie wadium, czyli zwrotnej kaucji zabezpieczającej udział w przetargu, która wynosi zazwyczaj od 5 do 10 proc. ceny początkowej.
Dzieje się tak zarówno przy taniej propozycji w Wierzchowie z terminem składania dokumentów do 15 października 2026 r., jak i w przypadku stołecznego lokalu, gdzie oferty przyjmowane są do 6 listopada 2026 r.
Zwycięzcy kwota ta zalicza się na poczet zakupu, zaś pozostałym uczestnikom jest zwracana. Ryzyko pojawia się przy ewentualnej rezygnacji - wycofanie się wygranego oznacza całkowity przepadek depozytu.
Sprzedający zastrzega też prawo do odwołania przetargu bez podań przyczyn. Przed przystąpieniem do rywalizacji warto dokładnie przeanalizować koszty remontu i zasady udziału.

