biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Biznes > Musiała zamknąć rodzinną aptekę po 34 latach. "Robiliśmy wszystko"
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 05.10.2026 07:00

Musiała zamknąć rodzinną aptekę po 34 latach. "Robiliśmy wszystko"

Musiała zamknąć rodzinną aptekę po 34 latach. "Robiliśmy wszystko"
Fot. Zofia i Marek Bazak/East News - zdjęcie poglądowe

Małe apteki niezależne znikają z polskiego krajobrazu w zastraszającym tempie. Zmiany w prawie, ekspansja wielkich sieci farmaceutycznych oraz agresywna walka cenowa tworzą warunki, w których tradycyjne placówki powoli tracą rację bytu. Historia z krakowskiego Salwatora pokazuje, jak trudna stała się rywalizacja na rynku zdominowanym przez kapitałowe giganty.

Rzeczywistość polskiego sektora farmaceutycznego od lat charakteryzuje się głębokimi podziałami strukturalnymi. Podczas gdy małe podmioty muszą skrupulatnie pilnować każdej złotówki, duże sieci apteczne, najczęściej podmioty zarządzające grupami setek placówek, wykorzystują skalę do dyktowania warunków rynkowych.

Podwójne standardy na rynku aptecznym

Problem leży nie tylko w możliwości negocjowania znacznie niższych cen zakupu hurtowego leków, ale również w egzekwowaniu istniejącego prawa. Ustawodawca wprowadził wprawdzie regulacje mające zapobiegać nadmiernej koncentracji rynku (mowa o zasadzie „Apteka dla Aptekarza”), jednak w praktyce zapisy te bywały skutecznie omijane.

Małe placówki, które nie mogą pozwolić sobie na wielomiesięczne wojny cenowe, stają przed dylematem: pracować na minimalnej lub zerowej marży albo oddać pole konkurencji.

Musiała zamknąć rodzinną aptekę po 34 latach. "Robiliśmy wszystko"
Fot. Mino Surkala/Shutterstock

Brak jednolitych cen leków na receptę, refundowanych w różnym stopniu lub bez refundacji powoduje ponadto, że pacjenci kierują się wyłącznie kryterium finansowym, nie biorąc pod uwagę jakości obsługi czy tradycji danego miejsca.

W efekcie rynkowy krajobraz ulega gwałtownej zmianie, w której brak egzekwowania przepisów uderza najmocniej w podmioty rodzinne.

Problemy mniejszych aptek w Polsce

Aby przetrwać w tak trudnym otoczeniu, niezależne placówki poszukują najbardziej różnorodnych dróg ratunku. Często decydują się na wstąpienie do grup zakupowych, a z czasem wybierają model franczyzowy, który pozwala na obniżenie kosztów operacyjnych. 

Równolegle poszerzają zakres świadczonych usług, stawiając na opiekę farmaceutyczną - profesjonalne świadczenia medyczne wykonywane przez farmaceutów, takie jak przeglądy lekowe, badania diagnostyczne czy poradnictwo.

W aptekach pojawiają się punkty szczepień, a specjaliści zajmują się nawet trudnymi przypadkami, np. pomocą przy ranach przewlekłych. Wszystko po to, by wyróżnić się na tle masowej konkurencji i zaoferować pacjentowi unikalną wartość dodaną.

Musiała zamknąć rodzinną aptekę po 34 latach. "Robiliśmy wszystko"
Fot. Marek BAZAK/East News

Niestety, praktyka biznesowa pokazuje, że same chęci i poszerzanie kompetencji nie gwarantują sukcesu finansowego. Dodatkowe usługi farmaceutyczne wciąż nie przynoszą wystarczających przychodów, które mogłyby zrekompensować drastycznie niską marżę na podstawowym asortymencie.

Do tego dochodzą zakulisowe praktyki rynkowe - takie jak nieoficjalna współpraca części aptek z gabinetami lekarskimi czy obecność tzw. koordynatorów na korytarzach przychodni.

W takich warunkach nawet budowanie wieloletnich relacji z pacjentem przegrywa z powszechnym przekonaniem, że w wielkiej sieci zawsze będzie taniej. Gorycz porażki najlepiej widoczna jest na konkretnym przykładzie z krakowskiego Salwatora. 

Zobacz też: Te produkty podrożeją do końca 2026 roku. Polacy zapłacą nawet 13 proc. więcej

Koniec z rodzinnym biznesem po 30 latach działalności

Apteka założona w 1990 roku przez rodziców Patrycji Sobańskiej-Rey przez ponad trzy dekady stanowiła wzorzec osiedlowego punktu medycznego. Pacjenci cenili tam nie tylko szeroki wybór preparatów, ale przede wszystkim bezcenną, fachową poradę. Z biegiem lat otoczenie zaczęło się jednak gwałtownie zmieniać.

W promieniu kilkuset metrów pojawiło się kilkanaście nowych placówek, a rywalizacja stawała się z miesiąca na miesiąc coraz bardziej bezwzględna. Właścicielka próbowała wszystkiego: wdrożyła programy oszczędnościowe, weszła we franczyzę, wprowadziła kompleksowe przeglądy lekowe oraz szczepienia.

Pojawiła się współpraca części aptek z lekarzami, było więc przekierowywanie pacjentów z gabinetów lekarskich do tych aptek, był marketing szeptany, czyli koordynatorzy aptek na korytarzach przychodni - opowiadała farmaceutka Patrycja Sobiańska-Rey w wywiadzie z portalem aptekarski.com.

Ostatnim ciosem dla biznesu okazała się trwająca wiele miesięcy przebudowa lokalnych ulic, która odcięła pacjentów i lekarzy od przychodni. Odbudowa bazy klientów trwała dwa lata, ale po 34 latach działalności apteka musiała zostać zamknięta. Brak chętnych do przejęcia pałeczki ze strony młodszego pokolenia oraz brak perspektyw sprawiły, że biznes przeszedł do historii.

Jestem przez to przekonana, że robiliśmy wszystko, jak należy, ale zawiodło państwo - mówiła Patrycja Sobiańska-Rey w wywiadzie z portalem aptekarski.com.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Julia Czwórnóg
O autorze
Julia Czwórnóg
Redaktor BiznesINFO
Redaktorka portalu Biznes Info. Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej oraz Produkcji Medialnej na Uniwersytecie Marii-Curie Skłodowskiej w Lublinie. Specjalizuje się w tematyce gospodarczej, ekonomicznej oraz informacyjnej, od 2 lat zdobywa doświadczenie redakcyjne w portalach BiznesInfo, RolnikInfo oraz Goniec.Obszary specjalizacji: Finanse, biznes, rynek pracy, gospodarka, polityka, ekologia, zagadnienia społeczne. Prywatnie miłośniczka tenisa ziemnego i pieczenia.Do osiągnięć redaktorki należy praca w telewizji akademickiej, gdzie tworzyła autorskie newsy i reportaże związane z bieżącymi wydarzeniami na uczelni.
Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: