Te produkty podrożeją do końca 2026 roku. Polacy zapłacą nawet 13 proc. więcej
Przez wiele miesięcy konsumenci w Polsce mogli cieszyć się z wyraźnych obniżek w dyskontach i supermarketach. Wszystko wskazuje jednak na to, że ten stabilny okres dobiega końca, a codzienna koszykowa rzeczywistość szybko weryfikuje oczekiwania klientów. Jedno z kluczowych rynkowych aktywów spożywczych zaliczyło w ostatnich tygodniach wyraźny skok wartości, co zaskoczyło wielu ekonomistów.
Pierwsza połowa roku stała pod znakiem niezwykle zaciętej rywalizacji cenowej pomiędzy największymi detalistami na polskim rynku. Agresywna polityka dyskontów sprawiła, że ceny podstawowych produktów tłuszczowych systematycznie malały, dając konsumentom chwilowe wytchnienie od inflacji.
To koniec niskich cen uwielbianego produktu
Eksperci z firm analitycznych UCE Research, Hiper-Com Poland oraz Grupy Blix przeanalizowali blisko 14 tysięcy notowań pochodzących z ponad 63 tysięcy placówek handlowych w całym kraju.
Wyniki analizy przedstawione przez portal “Strefa Biznesu” wyraźnie pokazały skalę ówczesnej walki o klienta. Od stycznia do sierpnia 2026 roku średnia detaliczna cena standardowej kostki masła o wadze 200 gramów spadła z poziomu 6,89 zł do zaledwie 4,96 zł.

Mówimy zatem o ogromnej obniżce sięgającej aż 28 procent. Sieci handlowe chętnie wykorzystywały ten wyrób jako przynętę, oferując go w ramach specjalnych akcji promocyjnych nawet poniżej 3 zł za sztukę, a przy spełnieniu dodatkowych warunków aplikacji mobilnych - w granicach 2 zł.
Przeceny nie mogły jednak trwać w nieskończoność bez wpływu na marże detalistów. Jak długo sklepy mogą dopłacać do towaru, aby przyciągnąć tłumy pod swoje drzwi?
Ceny masła znowu rosną
Sytuacja uległa diametralnej zmianie wraz z nadejściem września, kiedy to rynek wysłał jednoznaczny sygnał odwrócenia dotychczasowego trendu spadkowego. Wstępne dane z pierwszych dwóch tygodni września pokazały, że średnia cena kostki skoczyła nagle do 5,61 zł.
Oznacza to błyskawiczny wzrost o 13,1 procenta w porównaniu ze średnią z całego sierpnia. Z czego wynika ten nagły zwrot akcji na półkach? Jedną z głównych przyczyn jest stopniowe wygaszanie agresywnych kampanii rabatowych przez największe sieci.
Ponadto rynkowe tło uległo wyraźnemu przeobrażeniu na poziomie hurtowym. Według oficjalnych danych opublikowanych przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, na przełomie lipca i sierpnia cena masła ekstra konfekcjonowanego w zbycie u producentów była o 7,4 procenta wyższa niż miesiąc wcześniej.

Choć stawki te nadal pozostawały o 42,1 procenta niższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, trend wzrostowy w hurtowniach zaczął przelewać się na detal.
Dr Krzysztof Łuczak z Grupy Blix, cytowany przez “Strefę Biznesu” zauważa, że rosnące koszty zakupu towaru przez detalistów sprawiają, iż utrzymywanie sztucznie niskich cen staje się ekonomicznie nieuzasadnione. Czy to oznacza, że tanie zakupy przejdą do historii?
Zobacz też: Kaufland zmienia płatności przy kasie. Nowa opcja pojawi się od 1 października
Masło zdrożeje nawet o 13 procent
Perspektywy na nadchodzące miesiące mocno dzielą branżowych ekspertów, a rozbieżności w szacunkach sięgają nawet kilku złotych na jednej kostce. Julita Pryzmont z Hiper-Com Poland przedstawia powściągliwy scenariusz, przewidując, że średnia cena w grudniu ukształtuje się na poziomie od 5,40 zł do 6,10 zł.
Z kolei dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito kreśli znacznie bardziej pesymistyczną wizję. W jego ocenie stawki mogą wzrosnąć w listopadzie do przedziału 7,00-9,50 zł, a do końca roku średnia cena przekroczy granicę 8 zł z powodu rosnących kosztów transportu, energii i paliw.
Istnieje jednak czynnik, który może powstrzymać tak drastyczne podwyżki dla portfela przeciętnego Polaka. Przed Bożym Narodzeniem masło staje się strategicznym produktem przyciągającym klientów do placówek. Analitycy podkreślają, że wystarczy ruch jednej dużej sieci dyskontowej, aby sprowokować konkurentów do ponownego odpalenia machiny promocyjnej.
Nawet przy wysokich cenach regularnych, w czwartym kwartale 2026 roku możemy być świadkami powrotu bardzo tanich ofert promocyjnych, choć zapewne mocno ograniczonych limitami ilościowymi i wymogiem posiadania kart lojalnościowych.