Waloryzacja emerytur wyższa niż zakładano? Nowa propozycja rządu
Plan budżetowy na najbliższe lata zakłada miliardowe nakłady na waloryzację świadczeń emerytalnych, jednak ostateczna kwota, jaka trafi na konta seniorów, wcale nie jest jeszcze przesądzona. W rządowych gabinetach trwają poufne dyskusje nad modyfikacją utrwalonego od lat mechanizmu podwyżek. Czy portfele Polaków zasilą większe przelewy?
Każdej wiosny miliony seniorów w Polsce wypatrują decyzji dotyczącej rocznej waloryzacji świadczeń emerytalno-rentowych. Konstrukcja obecnego wskaźnika opiera się na dwóch filarach: średniorocznym wskaźniku cen towarów i usług konsumpcyjnych dla gospodarstw domowych emerytów i rencistów, czyli tzw. inflacji emeryckiej, oraz ustawowo zagwarantowanym udziale realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia.
Projekt budżetu państwa na 2027. Ile przeznaczono na podwyżkę emerytur i rent?
Standardowy wariant zakłada dodanie do poziomu wzrostu cen zaledwie 20 proc. realnego przyrostu płac z poprzedniego roku.
To rozwiązanie ma chronić siłę nabywczą najstarszych obywateli przed negatywnym wpływem drożyzny, jednak w okresach stabilizacji cen i szybkiego rozwoju gospodarczego sprawia, że emerytury rosną znacznie wolniej niż pensje pracujących Polaków. Czy obecny model oddaje sprawiedliwość osobom wycofującym się z rynku pracy?
Projekt budżetu na 2027 rok zakłada zabezpieczenie aż 19 mld zł na same podwyżki emerytur i rent. Na pierwszy rzut oka to gigantyczna kwota, ale jej finalny podział zależy od ostatecznych wskaźników makroekonomicznych podawanych przez Główny Urząd Statystyczny.

Wstępne szacunki Ministerstwa Finansów wskazują, że tradycyjnie wyliczona waloryzacja wyniosłaby 3,96 proc. W praktyce oznaczałoby to, że najniższa emerytura wzrosłaby z kwoty 1978,49 zł brutto do poziomu 2056,84 zł brutto, co dawałoby podwyżkę rzędu niecałych 78 zł miesięcznie.
W przypadku świadczenia sięgającego 5000 zł brutto wzrost wyniósłby natomiast nieco ponad 198 zł. Dla wielu gospodarstw domowych prowadzących walkę z codziennymi rachunkami taka kwota może okazać się nie wystarczająca do pokrycia bieżących potrzeb.
Nieoficjalna propozycja rządu ws. waloryzacji emerytur
Zza kulis rządowych wyciekły jednak informacje o alternatywnym scenariuszu, który bezpośrednio przełożyłby się na wyższe przelewy. Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk podjęła rozmowy z szefem resortu finansów Andrzejem Domańskim na temat trwałego podniesienia wskaźnika waloryzacji.
Pomysł sprowadza się do zwiększenia udziału realnego wzrostu wynagrodzeń w algorytmie z dotychczasowych 20 do 30 proc. Zmiana ta wydaje się nieznaczna, ale w ujęciu masowym oznacza potężny zastrzyk gotówki dla seniorów.
Co istotne, wprowadzenie takiej korekty wcale nie wymaga długiej i skomplikowanej procedury parlamentarnej ani nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z FUS. Zgodnie z przepisami wystarczy decyzja Rady Ministrów oraz odpowiednie zabezpieczenie rezerw w ustawie budżetowej.

Gdyby rząd zdecydował się na ten wariant w nadchodzącym roku, który jest również rokiem wyborczym, wskaźnik podwyżki wzrósłby do poziomu 4,29 proc.
Jak te ułamki procentowe przekładają się na twardą gotówkę w portfelach? Najniższa emerytura zamiast wspomnianych 2056,84 zł wyniosłaby 2063,37 zł brutto.
Z kolei osoba pobierająca świadczenie w wysokości 5000 zł brutto mogłaby liczyć na wzrost wypłaty do 5214,50 zł.
Analitycy zwracają uwagę, że w polityce senioralnej liczy się każdy szczegół, a proponowana przez ministerstwo korekta ma być wyraźnym sygnałem, że emeryci powinni w większym stopniu partycypować w ogólnym wzroście gospodarczym kraju, a nie być jedynie zabezpieczani przed spadkiem siły nabywczej. To jednak nie koniec propozycji przygotowywanych przez resort pracy.
Ile może wynieść wskaźnik waloryzacji po zmianach?
Lewica rozważa wprowadzenie do systemu dodatkowego mechanizmu ochronnego, który działałby automatycznie w sytuacjach kryzysowych.
Gdyby powróciła wysoka dynamika cen i wskaźnik inflacji przekroczyłby próg 5 proc., do wyliczania waloryzacji automatycznie stosowany byłby znacznie wyższy udział realnego wzrostu płac. W zależności od skali drożyzny wskaźnik ten mógłby wzrosnąć do 30, a w skrajnych przypadkach nawet do 50 proc.
Oznacza to, że im szybciej rosną ceny w sklepach, tym mocniej budżet państwa rekompensowałby emerytom utratę wartości ich pieniędzy, łącząc ochronę inflacyjną z dynamiką rynku pracy.
Kluczowe pytanie brzmi: czy państwo stać na tak odważny krok w obliczu napiętego budżetu? Ostateczny kształt wskaźnika waloryzacji na 2027 rok poznamy dopiero za kilka miesięcy, kiedy Główny Urząd Statystyczny opublikuje kompletne dane makroekonomiczne za rok poprzedni.
Decyzja rządu będzie więc balansowaniem między polityczną obietnicą a dyscypliną finansów publicznych. Dyskusja o zmianie wyliczania emerytur została otwarta, a seniorzy mogą spodziewać się korzystniejszych rozwiązań niż te, które wynikałyby z dotychczasowych prognoz.