Zmiany na cmentarzach od 1 września. Samorządy w całej Polsce chcą pójść tym śladem
Wielkie sprzątanie na cmentarzach rusza wraz z początkiem września. Samorządy szukają sposobów na optymalizację potężnych wydatków komunalnych, a rewolucja w pojemnikach na śmieci ma mocno uderzyć w dotychczasowe nawyki odwiedzających. Czy nowe zasady segregacji przy alejkach przyniosą realne oszczędności, czy jedynie wywołają zamieszanie wśród Polaków?
Nieefektywne zarządzanie przestrzenią nekropolii generate ogromne koszty operacyjne, które ostatecznie obciążają lokalne budżety. Systemy gospodarki odpadami w miastach zmagają się z rosnącą masą śmieci, które trafiają na składowiska bez odpowiedniej selekcji.
Problem śmieci na polskich cmentarzach
Problem polega na tym, że infrastruktura cmentarna przez lata nie była przystosowana do nowoczesnych wymogów ochrony środowiska. Do tej pory przy niemal każdej alei stawały kompletne zestawy pojemników na niemal każdy typ surowca. Zamiast czystego surowca do recyklingu, w pojemnikach lądowała jednak przeważnie bezużyteczna mieszanka syntetycznych ozdób i rozbitego szkła, co generowało wysokie kary za brak odpowiednich poziomów odzysku.
Co ciekawe, ciężki sprzęt odbierający odpady musiał manewrować wąskimi ścieżkami, niszcząc nawierzchnię. Nowy schemat zakłada odciążenie wewnętrznych ciągów pieszych i zmianę priorytetów zbierania odpadów u źródła.

Miasta tracą miliony na odpadach z cmentarzy
Ekonomia nekropolii to milionowe obciążenia, z którymi mierzą się największe aglomeracje w kraju. Tylko we Wrocławiu tamtejsze cmentarze komunalne generują rocznie około 2700 ton odpadów, a koszt ich odbioru i przetworzenia uszczupla miejską kasę aż o 4 miliony złotych.
Dlaczego dotychczasowy podział małych koszy się nie sprawdzał? Większość tradycyjnych dekoracji to trudna do rozdzielenia hybryda materiałowa, czyli sklejone ze sobą tworzywo, szklany obudowa, parafina i metalowe elementy, która w praktyce wyklucza automatyczny recykling. Właśnie dlatego wypalone znicze, sztuczne wieńce czy plastikowe wkłady od 1 września muszą trafiać wprost do strumienia odpadów zmieszanych. Z kolei do bioodpadów wrzucamy wyłącznie naturalne rośliny i liście.

Aby ułatwić mieszkańcom zadanie, przy portierniach pojawią się specjalne torby na florystykę, a znicze elektryczne oraz baterie będą musiały trafiać do punktów selektywnej zbiórki lub sklepów. Rewolucyjne zasady na cmentarzach już od września zmienią sytuację w polskich miastach.
Zobacz też: Nie wrzucaj tego do żółtego kosza. Popularny kuchenny odpad może wprowadzać w błąd
Zmiany na cmentarzach od 1 września
Przy alejkach pozostaną wyłącznie pojemniki na odpadki BIO oraz śmieci zmieszane, co wymusi na odwiedzających zmianę przyzwyczajeń. Jeżeli ktoś zechce wyrzucić czyste szkło lub pełnowartościowy plastik, musi zabrać go ze sobą i zostawić w dedykowanych kontenerach umieszczonych wyłącznie przy bramach głównych.
Nie chodzi o to, żeby ustawiać coraz więcej pojemników, ale żeby system odpowiadał temu, co rzeczywiście znajduje się w tych pojemnikach - wyjaśnia cytowany przez portal 24Wrocław Bartłomiej Świerczewski, zastępca dyrektora Departamentu Strategii i Zrównoważonego Rozwoju.
Dolny Śląsk nie jest tu odosobnionym punktem na mapie Polski, który postanowił zrewolucjonizować system zarządzania odpadami cmentarnymi. Podobne rozwiązanie strefowe przy wejściach funkcjonuje w Krakowie oraz Poznaniu, natomiast w Warszawie, Świdnicy, Wrocławiu, Cieszynie, Olsztynie czy Legnicy normą stają się tzw. zniczodzielnie - regały do nieodpłatnego przekazywania nieuszkodzonych szklanych osłon.
Inicjatywa dzielenia się zniczami rozpowszechniła się również w mniejszych miejscowościach. Zgodnie z myślą przewodnią zniczodzielnie są dla wszystkich: każdy może śmiało wziąć z nich to co jest mu akurat potrzebne i to bezpłatnie.
Radykalny krok zarządców ma zmniejszyć ruch ciężkich śmieciarek między grobami, podnieść poziom bezpieczeństwa i uspokoić atmosferę miejsca pamięci, ale przede wszystkim ukrócić finansowy drenaż komunalnych kieszeni.