Ten sprzęt znika z polskich domów. Wkrótce może stać się bezużyteczny
Plątanina kabli pod biurkiem i ciągły brak wolnego kontaktu to codzienność większości polskich domów. Nadchodzi jednak rewolucja, która całkowicie zmieni sposób, w jaki korzystamy z domowej elektryczności. Standardy wyznaczone jeszcze w ubiegłym wieku odchodzą do lamusa na rzecz nowoczesnego projektowania.
Jeszcze kilkanaście lat temu układ instalacji elektrycznej w mieszkaniach opierał się na zupełnie innych założeniach. Zapotrzebowanie na energię ograniczało się do telewizora, jednej lampy podłogowej i ewentualnie radia. Z tego powodu deweloperzy montowali zaledwie dwa lub trzy gniazdka na całe pomieszczenie. Dziś ten schemat rodzi problemy funkcjonalne.
Nieestetyczne przedłużacze mogą zniknąć z domów
Współczesny salon to niemal centrum technologiczne. Telewizor, sprzęt grajacy, konsola do gier, dekoder, ładowarki do smartfonów i tabletów czy inteligentne oświetlenie wymagają ciągłego zasilania. Niewystarczająca infrastruktura zmusiła Polaków do masowego sięgania po rozgałęźniki i listwy. Badania rynku nieruchomości wyraźnie pokazują, że ponad osiemdziesiąt procent lokali z rynku wtórnego cierpi na niedobór punktów poboru prądu. Efekt?
W naszych wnętrzach królują kilkumetrowe przewody ciągnące się wzdłuż listew przypodłogowych. To nie tylko kwestia braku estetyki, ale również realny kłopot ergonomiczny. Dostęp do prądu musimy organizować własnym sumptem, dopasowując układ mebli do sztucznie przeniesionych punktów zasilania.

Tradycyjne rozwiązania przestały nadążać za tempem, w jakim przybywa nam domowych gadżetów. Czy jesteśmy skazani na potykanie się o plastikowe listwy do końca życia? Wszystko wskazuje na to, że rynek znalazł już odpowiedź.
Te rozwiązania wypierają przedłużacze
Prawdziwa zmiana nie polega jedynie na zwielokrotnieniu liczby tradycyjnych kontaktów, lecz na całkowitej zmianie filozofii projektowania przestrzeni życiowej. Architekci wnętrz oraz firmy budowlane zaczęli podchodzić do tematu elektryczności ze sporym wyprzedzeniem.
Standardem w nowych inwestycjach staje się tzw. audyt zapotrzebowania energetycznego użytkownika jeszcze na etapie stanu deweloperskiego. Zamiast losowego rozmieszczania puszek instalacyjnych, projektanci precyzyjnie planują strefy robocze i wypoczynkowe.
Popularność zyskuje technologia typu smart oraz rozwiązania modułowe. Ogromną popularnością cieszą się gniazda wyposażone bezpośrednio w porty USB-A oraz USB-C z funkcją szybkiego ładowania. Dzięki temu klasyczne gniazdo 230V pozostaje wolne dla sprzętów o większej mocy, a smartfon czy czytnik e-booków podłączamy bezpośrednio przewodem.

To jednak dopiero początek. Na rynku prym wiodą systemy chowane w blatach lub ścianach. Naciśnięcie gładkiego panelu wysuwa kolumnę z kilkoma wejściami, która po zakończeniu pracy dyskretnie licuje się z powierzchnią mebla lub tynku. Co ciekawe, branża meblarska błyskawicznie połączyła siły z sektorem elektrotechnicznym. Zintegrowane punkty ładowania w podłokietnikach sof, szafkach nocnych czy blatach roboczych przestają być luksusem dostępnym dla wybranych.
Zmiana podejścia sprawia, że przestrzeń przestała być ograniczana przez punkty na ścianie. Przejście na zaawansowane gniazda wpuszczane, ścienne i meblowe przynosi korzyści nie tylko wizualne, ale również zdrowotne oraz te związane z bezpieczeństwem.
Zobacz też: Od 13 września te recepty nie przejdą. System dokona blokady
Dlaczego warto zrezygnować z przedłużacza?
Nowy trend w projektowaniu nieruchomości wyraźnie pokazuje przesunięcie akcentów. To nie domownik ma dostosowywać układ swojego mieszkania do odległego gniazdka, ale instalacja elektryczna ma odpowiadać na jego naturalne nawyki.
Zwiększenie zagęszczenia punktów zasilania o kilkadziesiąt procent w nowych projektach budowlanych sprawia, że przedłużacz traci rację bytu. Przenośne listwy ze sznurami przewodów powoli stają się atrybutem wyłącznie starych budynków lub zapleczy technicznych. Brak plątaniny przewodów na podłodze zmniejsza ryzyko potknięcia, ogranicza gromadzenie się kurzu i poprawia ochronę przeciwprzepięciową w całym domu.
W perspektywie najbliższych dekad klasyczny przedłużacz stanie się jedynie wsparciem awaryjnym, wypartym przez przemyślaną i elastyczną infrastrukturę. Zostanie zapamiętany jako symbol czasów, w których technologia rozwijała się szybciej niż architektura.