Rząd pracuje nad aplikacją alarmową. Alert pojawi się prosto na telefonie
Sprawny system informowania o niebezpieczeństwie to fundament bezpieczeństwa państwa. Nadchodzące zmiany w procedurach mają sprawić, że kluczowe komunikaty trafią do odbiorców błyskawicznie, eliminując dotychczasowe wady i przestoju organizacyjne.
Przez długie lata infrastruktura odpowiedzialna za alarmowanie Polaków przypominała mozaikę nakładających się na siebie kompetencji i przestarzałego sprzętu. Gdy dwa lata temu resort spraw wewnętrznych rozpoczął szczegółowy audyt systemów zarządzania kryzysowego, rzeczywistość okazała się zaskakująca.
Niedopracowany system alarmowania ludności w Polsce
W większości gmin brakowało dokładnej inwentaryzacji dostępnych zasobów, a przeważająca część urządzeń ostrzegawczych opierała się na technologii analogowej. Sprzęt ten, choć przez dekady spełniał swoją podstawową rolę, w dobie współczesnych zagrożeń wykazuje szereg ograniczeń.
Analogowe urządzenia charakteryzują się wysoką podatnością na zakłócenia oraz brakiem możliwości zdalnej i natychmiastowej weryfikacji ich sprawności technicznym sygnałem zwrotnym. Dzisiejszy system obronny wymaga zupełnie innego podejścia, w którym czas reakcji liczony jest w sekundach, a nie dziesiątkach minut.

Z tego powodu w całym kraju trwa sukcesywna wymiana przestarzałych jednostek na nowoczesne syreny cyfrowe, które gwarantują niezawodność łączności oraz większy promień słyszalności sygnału dźwiękowego. Równolegle prowadzone są intensywne prace legislacyjne oraz organizacyjne mające na celu pełną centralizację zarządzania kryzysowego.
Do końca roku wszystkie powiaty w Polsce mają podpisać porozumienia przekazujące dotychczasowe kompetencje na rzecz Państwowej Straży Pożarnej. Przeniesienie ciężaru decyzyjnego ze szczebla samorządowego na profesjonalną formację ratowniczą ma ujednolicić procedury i wyeliminować niepotrzebną biurokrację.
Problem skomplikowanych i wielostopniowych ścieżek decyzyjnych ujawnił się z pełną mocą pod koniec lipca, gdy doszło do incydentu naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez niezidentyfikowany obiekt latający.
Nowy plan rządu. Chodzi o aplikację alarmową
Podczas lipcowego incydentu Krajowy System Ostrzegania i Alarmowania zadziałał z zauważalnym opóźnieniem. Przyczyną nie była awaria technologiczna, lecz obowiązujące schematy formalne oraz konieczność manualnego przekazywania rozkazów na najniższe szczeble wykonawcze.
Osoba odpowiedzialna za fizyczne uruchomienie syreny w danej miejscowości często otrzymuje jedynie lakoniczną informację o zbliżającym się niebezpieczeństwie, bez szerszego kontekstu sytuacyjnego, co w sytuacjach stresowych stwarza ryzyko popełnienia błędu lub opóźnienia reakcji.
Aby zapobiec podobnym incydentom w przyszłości, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa oraz MSWiA kładą ogromny nacisk na automatyzację procesów. Nowe rozwiązanie zakłada możliwość zdalnego, natychmiastowego wyzwalania alarmów dźwiękowych bezpośrednio z poziomu komend wojewódzkich Państwowej Straży Pożarnej lub centrali RCB. Oznacza to wyeliminowanie zbędnych ogniw pośrednich w łańcuchu dowodzenia.

Szef resortu Marcin Kierwiński podkreśla, że obronność kraju w tym obszarze znajduje się w znacznie lepszym punkcie niż jeszcze trzy lata temu.
Ten system w dzisiejszej konstrukcji ma swoje opóźnienie. Ktoś, kto fizycznie uruchamia tę syrenę, nie wie, on ma tylko informację: nadchodzi realne zagrożenie, włącz syrenę - tłumaczył Kierwiński w rozmowie w TOK FM.
Dobrym przykładem rosnącej elastyczności służb była niedawna akcja we wschodnich rejonach Polski, kiedy to po godzinie 4 rano wysłano ostrzeżenie o zmasowanym ataku powietrznym na zachodniej Ukrainie, a następnie - po raz pierwszy w historii - sprawnie odwołano alert dedykowanym komunikatem SMS.
Głównym filarem budowanego systemu ma być jednak bezpośrednia komunikacja z obywatelami za pośrednictwem smartfonów - jak ma to działać w praktyce?
Zobacz też: Seniorzy dostali taki telefon w środku nocy. Rano stracili niemal 240 tys. złotych
Polacy dostaną alerty przez telefon
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji prowadzi zaawansowane rozmowy z operatorami sieci komórkowych w celu wdrożenia technologii transmisji komórkowej, pozwalającej na natychmiastowe przesyłanie komunikatów do wszystkich aparatów w zasięgu danej stacji bazowej.
W przeciwieństwie do tradycyjnych wiadomości tekstowych SMS, nadawanie komórkowe nie obciąża sieci telefonicznej i dociera do odbiorców w ułamku sekundy, wywołując głośny sygnał dźwiękowy nawet wtedy, gdy aparat jest wyciszony. Trwają prace nad dedykowaną aplikacją alarmową, której premiera ma nastąpić jeszcze przed końcem bieżącego roku.
Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka zaznacza, że resort szczegółowo analizuje różne warianty technologiczne, aby oprogramowanie było maksymalnie stabilne i intuicyjne dla każdego użytkownika.
Zintegrowanie syren cyfrowych, automatycznych procedur PSP oraz natychmiastowych powiadomień mobilnych ma stworzyć spójną tarczę informacyjną. Nowoczesny system ostrzegania przestanie być jedynie pasywnym kanałem informacji, a stanie się aktywnym narzędziem ochrony zdrowia i życia obywateli.