Od 1 października rusza wielka akcja policji. Kierowcy mogą stracić dowód rejestracyjny
Jesienią na drogach robi się ciemniej, a pogarszająca się widoczność sprawia, że policja coraz większą uwagę zwraca na stan pojazdów i zachowanie uczestników ruchu. Już od 1 października ruszą kolejne działania związane z bezpieczeństwem na drogach, a funkcjonariusze będą przyglądać się zarówno pieszym, jak i samochodom. Dla części kierowców kontrola może zakończyć się nie tylko pouczeniem. W określonych przypadkach w grę wchodzi mandat, a nawet zatrzymanie dowodu rejestracyjnego.
Szczególne znaczenie jesienią ma jeden z elementów samochodu, którego nieprawidłowości mogą być groźne nie tylko dla właściciela pojazdu. Problem dotyczy zarówno zwykłych usterek, jak i popularnych modyfikacji wykonywanych w starszych samochodach.
Od 1 października policja rusza z działaniami. Kierowcy i piesi pod większą kontrolą
Początek października to moment, w którym warunki na drogach zaczynają zmieniać się znacznie szybciej. Dni stają się krótsze, wcześniej zapada zmrok, a opady i mgły dodatkowo ograniczają widoczność. Właśnie dlatego policja rozpoczyna działania ukierunkowane na bezpieczeństwo uczestników ruchu.
Funkcjonariusze będą zwracać uwagę zarówno na zachowanie pieszych, jak i stan samochodów poruszających się po drogach. Dla kierowców oznacza to, że warto jeszcze przed rozpoczęciem października sprawdzić, czy pojazd nie ma usterek albo przeróbek, które podczas kontroli mogą wzbudzić zastrzeżenia.

Sama obecność patrolu nie oznacza oczywiście automatycznej kary. Problem pojawia się wtedy, gdy kontrola wykaże, że samochód nie spełnia wymagań technicznych albo jego wyposażenie może wpływać na bezpieczeństwo innych użytkowników drogi.
Jesienią szczególną uwagę przyciąga element, który bezpośrednio decyduje o tym, jak dobrze kierowca widzi drogę i jak sam jest widoczny dla innych. Właśnie tutaj nawet pozornie niewielka przeróbka może skończyć się poważniejszymi konsekwencjami.
Policja sprawdzi światła. Nie każdy LED można legalnie zamontować w samochodzie
Chodzi m.in. o tzw. retrofity LED, czyli zamienniki tradycyjnych żarówek halogenowych. Są popularne szczególnie w starszych samochodach, ponieważ mogą dawać jaśniejsze i bielsze światło. Sam fakt, że produkt można bez problemu kupić i fizycznie zamontować w reflektorze, nie oznacza jednak, że dany zestaw może być legalnie używany na polskiej drodze.
Kluczowa jest zgodność zastosowanego źródła światła z wymaganiami homologacyjnymi. Problem może pojawić się wtedy, gdy kierowca umieści LED w reflektorze przystosowanym do innego rodzaju źródła światła bez odpowiedniego dopuszczenia. Nieprawidłowa modyfikacja może zmieniać przebieg wiązki i powodować oślepianie osób jadących z przeciwka.

Przepisy dotyczące retrofitów stopniowo się zmieniają. Ministerstwo Infrastruktury potwierdziło Dziennikowi.pl, że na poziomie ONZ trwają prace nad przepisami homologacyjnymi dla kolejnych rodzajów źródeł światła. Nie oznacza to jednak automatycznej legalizacji każdego LED-a dostępnego obecnie w sprzedaży.
Podczas kontroli znaczenie ma również zwykły stan techniczny reflektorów. Powodem problemów mogą być pęknięte lub zmatowiałe klosze, nieprawidłowe ustawienie świateł, niesprawne żarówki czy inne przeróbki wpływające na sposób oświetlania drogi.
Warto więc przed rozpoczęciem jesiennego sezonu sprawdzić nie tylko to, czy wszystkie światła się zapalają. Istotne jest również, czy zastosowane elementy są zgodne z wymaganiami i czy reflektory zostały prawidłowo ustawione.
Zobacz też: Zima nadciąga do Polski. Podano prognozę długoterminową, padła graniczna data
Mandat może sięgnąć 3000 zł. Policja ma prawo zatrzymać dowód rejestracyjny
Konsekwencje zależą od rodzaju wykrytej nieprawidłowości. Za jazdę bez wymaganych świateł od zmierzchu do świtu kierowcy grozi 300 zł mandatu i 6 punktów karnych. W ciągu dnia kara za brak wymaganych świateł jest niższa i wynosi 100 zł oraz 2 punkty.
Znacznie poważniej może skończyć się kontrola samochodu, którego stan techniczny jest niezgodny z wymaganiami. Art. 97 Kodeksu wykroczeń przewiduje za naruszenie innych przepisów Prawa o ruchu drogowym lub wydanych na jego podstawie regulacji grzywnę do 3000 zł. Nie oznacza to, że każda niesprawna żarówka automatycznie przyniesie mandat w maksymalnej wysokości - wysokość kary zależy od konkretnego naruszenia i okoliczności.
Na mandacie konsekwencje mogą się jednak nie skończyć. Prawo o ruchu drogowym nakazuje funkcjonariuszowi zatrzymać dowód rejestracyjny, jeżeli stwierdzi lub ma uzasadnione przypuszczenie, że pojazd zagraża bezpieczeństwu albo porządkowi ruchu lub narusza wymagania ochrony środowiska.
W praktyce poważna usterka oświetlenia albo niezgodna z przepisami modyfikacja może więc wyłączyć samochód z normalnego użytkowania do czasu usunięcia problemu. Zatrzymanie dowodu odbywa się obecnie przede wszystkim elektronicznie poprzez wpis w Centralnej Ewidencji Pojazdów.
Po naprawieniu usterki może być konieczne wykonanie odpowiedniego badania technicznego. Dopiero potwierdzenie, że samochód ponownie spełnia wymagania, pozwala usunąć przyczynę zatrzymania dokumentu i wrócić nim legalnie na drogę.
