Polacy nagminnie wybierają ten program prania. Chcą oszczędzać, a tylko podnoszą rachunki
Rosnące koszty życia sprawiają, że wiele gospodarstw domowych szuka oszczędności nawet w najprostszych codziennych czynnościach. Jednym ze sposobów ma być skracanie czasu pracy urządzeń AGD, co intuicyjnie wydaje się oznaczać niższe rachunki. W przypadku pralki zależność nie jest jednak tak prosta. Szybki program może oszczędzać czas, ale niekoniecznie pieniądze.
Dla domowego budżetu znaczenie ma nie tylko cena samego urządzenia, ale także to, ile energii i wody zużywa ono przez lata eksploatacji. Różnice pomiędzy poszczególnymi programami mogą wydawać się niewielkie przy jednym cyklu, lecz przy kilku praniach tygodniowo zaczynają się kumulować.
Utrzymanie gospodarstwa domowego kosztuje coraz więcej. Przeciętnie ponad 2 tys. zł na osobę
Według najnowszych danych GUS przeciętne miesięczne wydatki w polskim gospodarstwie domowym wyniosły w 2025 roku 2015 zł na jedną osobę. Było to o 7,3 proc. więcej nominalnie niż rok wcześniej. Jednocześnie przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny wynosił 3500 zł na osobę, a wydatki pochłaniały 57,6 proc. tej kwoty.
Do podstawowych kosztów należą:
- żywność,
- mieszkanie,
- energia,
- woda,
- ogrzewanie,
- transport,
- telefon,
- internet,
- środki czystości,
- wyposażenie domu.
W przypadku rodziny nawet drobne podwyżki poszczególnych rachunków mogą więc w skali miesiąca oznaczać zauważalną różnicę.

Dużym obciążeniem są media. Na ich wysokość wpływają nie tylko obowiązujące taryfy, lecz także sposób korzystania ze sprzętów. Inaczej wyglądają rachunki gospodarstwa ogrzewającego dom gazem, inaczej mieszkania z miejskim ciepłem, a jeszcze inaczej domu wykorzystującego pompę ciepła. Wspólnym elementem pozostaje jednak zużycie energii elektrycznej przez lodówki, piekarniki, zmywarki czy pralki.
Nic dziwnego, że Polacy szukają oszczędności właśnie w codziennych nawykach. Nie zawsze wymagają one rezygnacji z wygody. Często większe znaczenie ma pełne wykorzystywanie możliwości urządzenia, wybór odpowiedniego programu czy ograniczenie niepotrzebnego podgrzewania wody.
Pełna pralka, niższa temperatura i wyłączanie urządzeń. Tak można ograniczyć rachunki
Domowe oszczędzanie nie musi oznaczać radykalnego ograniczania zużycia mediów. Urząd Regulacji Energetyki wskazuje kilka prostych sposobów pozwalających ograniczyć pobór prądu bez dużej zmiany codziennych przyzwyczajeń.
W przypadku pralki jednym z najważniejszych nawyków jest uruchamianie jej z możliwie pełnym bębnem, oczywiście w granicach dopuszczonych dla konkretnego programu. Dwa cykle z bębnem zapełnionym do połowy oznaczają bowiem wykorzystanie energii na dwukrotne uruchomienie urządzenia. Duża część pobieranego prądu jest również potrzebna do podgrzewania wody, dlatego tam, gdzie pozwalają na to tkaniny i stopień zabrudzenia, niższa temperatura może zmniejszać zużycie energii.

Osoby korzystające z taryfy dwustrefowej G12 mogą dodatkowo zaprogramować pranie na godziny, w których energia jest tańsza. Podobną zasadę można stosować przy zmywarce. URE przypomina także o wyłączaniu nieużywanego oświetlenia i urządzeń, niewkładaniu gorących potraw do lodówki czy ograniczaniu niepotrzebnego otwierania piekarnika podczas pieczenia.
Oszczędności można szukać również w zużyciu wody, zakręcając kran podczas mycia zębów, usuwając przecieki i uruchamiając zmywarkę dopiero po jej zapełnieniu. Pojedyncza czynność nie zmieni radykalnie rachunku, ale suma powtarzanych codziennie zachowań może już mieć znaczenie dla domowego budżetu.
Zobacz też: Polacy popełniają ten błąd przy segregacji. Chodzi o brudne słoiki
Krótki program prania nie zawsze oszczędza prąd. Dłuższe Eco może być tańsze
Szybki program w pralce ma jedną oczywistą zaletę, pozwala uzyskać czyste lub odświeżone ubrania w znacznie krótszym czasie. W zależności od urządzenia cykl może trwać kilkanaście, 30 lub 60 minut. Jest więc przydatny przede wszystkim wtedy, gdy mamy niewielką ilość lekko zabrudzonych rzeczy i zależy nam na czasie.
Krótki czas działania nie oznacza jednak automatycznie niższego zużycia energii. Jak wyjaśniają eksperci cytowani przez Ofeminin, pralka w szybkim programie musi wykonać swoje zadanie w krótszym czasie, w tym odpowiednio szybko podgrzać wodę. To właśnie podgrzewanie jest jednym z najbardziej energochłonnych etapów całego cyklu.
Szybkie pranie może być również mniej skuteczne w przypadku mocno zabrudzonych ubrań. Detergent ma mniej czasu na działanie, a tkaniny krócej pozostają w kontakcie z wodą. Jeśli efekt okaże się niezadowalający i ubrania trzeba będzie wyprać ponownie, oszczędność znika całkowicie, zużywane są kolejne porcje prądu, wody i detergentu.
Alternatywą są programy Eco. Ich nazwa może wydawać się paradoksalna, ponieważ często trwają zdecydowanie dłużej niż cykle standardowe. Długi czas umożliwia jednak osiągnięcie efektu prania przy mniejszym zapotrzebowaniu na energię, m.in. dzięki mniej intensywnemu podgrzewaniu wody. W efekcie dłuższy program może zużywać mniej energii niż krótki.
Nie oznacza to, że szybkiego programu należy całkowicie unikać. Sprawdza się przy niewielkim załadunku, odświeżaniu ubrań i sytuacjach, w których najważniejszy jest czas. Jeśli jednak celem jest przede wszystkim ograniczenie rachunków, bardziej opłacalne może być pełne załadowanie bębna, wybór niższej temperatury i skorzystanie z programu Eco. Krótsze pranie nie zawsze oznacza bowiem mniejsze zużycie mediów.