Seniorka odebrała taki telefon z "banku". Tego samego dnia straciła prawie 10 tys. zł
Telefoniczni naciągacze znowu uderzają w polskich seniorów. Stres, presja czasu i strach sprawiają, że z kont wyparowują życiowe oszczędności, a poszkodowani sami zatwierdzają feralne przelewy. Niedawno 75-latka z Nałęczowa w ten sposób straciła oszczędności życia.
Co sprawia, że zaawansowane zabezpieczenia biometryczne, dwuetapowa weryfikacja czy aplikacje mobilne z powiadomieniami push nie potrafią powstrzymać kradzieży pieniędzy? Odpowiedź jest zaskakująco prosta: najsłabszym ogniwem cyfrowego łańcucha bezpieczeństwa niezmiennie pozostaje człowiek.
Oszuści wiedzą, jak sprawnie zmanipulować ofiarę
Przestępczość teleinformatyczna w Polsce rozwija się w tempie, którego instytucje finansowe oraz organy ścigania powoli nie potrafią nadążyć. Według raportów Narodowego Banku Polskiego oraz statystyk Związku Banków Polskich, liczba udanych prób wyłudzeń środków finansowych z wykorzystaniem socjotechniki systematycznie rośnie każdego roku.
Oszuści rzadko kiedy przełamują szyfrowanie systemów operacyjnych czy same serwery banków, ponieważ wymaga to ogromnych nakładów technologicznych i czasu. Zdecydowanie łatwiej, szybciej i taniej jest wywołać u rozmówcy stan silnego wzburzenia emocjonalnego, w którym racjonalne myślenie zostaje niemal całkowicie zablokowane.
Manipulanci doskonale znają mechanizmy psychologiczne odpowiedzialne za reakcję na zagrożenie. Poczucie natychmiastowej pilności, wizja utraty całego majątku oraz autorytet rzekomego konsultanta lub funkcjonariusza policji tworzą wybuchową mieszankę.
W takich warunkach ofiara sama realizuje polecenia przestępców, przekazując im gotówkę lub wyprowadzając środki na podstawione rachunki bankowe. Czy w starciu z profesjonalnie przygotowanym scenariuszem manipulacji zwykły obywatel ma w ogóle szanse na chłodną kalkulację?
Starannie zaplanowane działania oszustów
Kluczowym elementem, który pozwala przestępcom na budowanie pełnego zaufania u swoich ofiar, jest spoofing telefoniczny. Jest to zaawansowana technika telekomunikacyjna, która polega na podszywaniu się pod dowolnie wybrany numer telefonu lub nazwę instytucji.
Gdy na ekranie smartfona wyświetla się oficjalna infolinia znanego banku, policji czy Komisji Nadzoru Finansowego, powszechne poczucie czujności natychmiast spada.
Oszuści korzystają z zagranicznych bramek VoIP, czyli technologii przesyłania głosu przez połączenie internetowe, co umożliwia im swobodne modyfikowanie nagłówków pakietów danych telekomunikacyjnych. Po odebraniu połączenia ofiara słyszy profesjonalnie przygotowane nagranie, szum biura w tle oraz opanowany, merytoryczny głos fałszywego konsultanta. Rozmówca bardzo szybko informuje o rzekomym wycieku danych lub próbie zaciągnięcia nieautoryzowanej pożyczki na dane poszkodowanego.

Aby uwiarygodnić całą legendę, oszuści często posługują się żargonem branżowym, powołują na rzekome procedury bezpieczeństwa KNF oraz oferują szybką pomoc w rozwiązaniu problemu. Proponowanym rozwiązaniem jest zazwyczaj założenie tzw. technicznego rachunku rezerwowego lub tymczasowego konta buforowego.
W rzeczywistości jest to zwykłe konto bankowe założone na tak zwanego "słupa" - osobę, która za niewielką opłatą udostępniła swoje dane lub została wykorzystana do przestępstwa.
Przelew środków na taki rachunek oznacza natychmiastową utratę kontroli nad pieniędzmi, które w ciągu kilku sekund są dzielone na mniejsze kwoty i wypłacane w bankomatach lub zamieniane na kryptowaluty. Przekonała się o tym dobitnie 75-letnia mieszkanka Nałęczowa, która padła ofiarą precyzyjnie zaplanowanej manipulacji telefonicznej.
Zobacz też: Ten sprzęt znika z polskich domów. Wkrótce może stać się bezużyteczny
Dramat seniorki z Nałęczowa. Straciła blisko 10 tys. zł
Do seniorki zadzwoniła nieznana osoba, podająca się za pracownika banku informującego o natychmiastowym zagrożeniu zgromadzonych na jej koncie środków. Rozmówca twierdził, że ktoś właśnie próbuje włamać się na jej rachunek i jedynym sposobem na uratowanie oszczędności jest ich szybki transfer w rzekomo bezpieczne miejsce.
Działając pod presją czasu oraz w głębokim przekonaniu, że chroni dorobek swojego życia, kobieta skrupulatnie wykonała polecenia oszusta i przelała pieniądze na wskazane konto. Dopiero po pewnym czasie seniorka zdała sobie sprawę, że padła ofiarą bezwzględnego przestępstwa, a jej rachunek wcale nie był zagrożony.
W wyniku tego zdarzenia kobieta straciła blisko 10 tysięcy złotych. Postępowanie w tej sprawie prowadzą obecnie policjanci z Komisariatu Policji w Bełżycach, którzy po raz kolejny apelują o zachowanie szczególnej ostrożności.
W razie jakichkolwiek podejrzeń należy natychmiast rozłączyć się i samodzielnie skontaktować się z bankiem, wpisując numer ręcznie. Żadna oficjalna instytucja finansowa nigdy nie żąda przelewania środków na nieznane konta techniczne.