Wyciekły dane 19 milionów Polaków. Pod żadnym pozorem nie klikaj w ten formularz
Cyberprzestępcy próbują wyłudzić dane osobowe milionów Polaków, podszywając się pod ochronę przed skutkami niedawnego cyberataku. Jak informuje „Rzeczpospolita", w mediach społecznościowych pojawiły się sfabrykowane formularze urzędowe. Instytucje państwowe apelują o ostrożność i przestrzegają przed pobieraniem podejrzanych dokumentów.
Fałszywe wnioski zaczęły krążyć w sieci tuż po oświadczeniu wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego, który potwierdził wyciek danych medycznych z systemu firmy MyDr. Przestępcy grają na społecznym niepokoju, obiecując rzekomą możliwość wygenerowania nowego numeru identyfikacyjnego. W rzeczywistości przesłanie takiego dokumentu kończy się kradzieżą tożsamości.
Co wyciekło z systemu MyDr?
Źródłem całego zamieszania jest cyberatak na polską firmę MyDr, którego skutki wicepremier Gawkowski potwierdził w środę 12 sierpnia. Przestępcy wykradli dane medyczne blisko 19 milionów pacjentów, w tym informacje o odbytych wizytach lekarskich oraz wystawionych receptach.
Dane medyczne są szczególnie wrażliwe, bo w połączeniu z numerem PESEL czy danymi kontaktowymi mogą posłużyć do wiarygodnie brzmiących wyłudzeń. Dlatego warto zachować czujność wobec każdej wiadomości, która nawiązuje do wycieku i prosi o podanie jakichkolwiek danych.
Po czym poznać fałszywkę. GUS zabiera głos
Oszustwo najłatwiej rozpoznać po dwóch szczegółach. Jako organ odpowiedzialny za całą procedurę wskazywany jest Główny Urząd Statystyczny, który nie ma z takimi sprawami nic wspólnego, a podany w formularzu numer kontaktowy w ogóle nie należy do GUS. Urząd oficjalnie zdementował te doniesienia i przypomniał, że nie zajmuje się kwestiami ewidencyjnymi.
Jak wyjaśnia w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Krzysztof Jedlak, rzecznik prasowy prezesa GUS, urząd nie ma z tą procedurą nic wspólnego.
„GUS nie zajmuje się przyjmowaniem wniosków związanych ze zmianą nr PESEL. Wszelkie rozpowszechniane w mediach społecznościowych formularze o zmianę nr PESEL, których adresatem miałby być GUS, są nieprawdziwe" — podkreśla rzecznik.
W praktyce to nic innego jak próba phishingu, czyli wyłudzenia wrażliwych danych.
Zmiana numeru nie jest tak prosta, jak obiecują oszuści
Autorzy internetowych wpisów wprowadzają ludzi w błąd, obiecując łatwą i szybką korektę numeru. Jeden z użytkowników portalu X, cytowany przez dziennik, reklamował rzekomy wniosek zapewnieniem, że w ten sposób „19 milionów Polaków może zabezpieczyć swoje dane", a wobec zmiany numeru „hakerzy będą bezradni". W tym samym wpisie fałszywie twierdził, że wzór dokumentu udostępniła strona KPRM.
„Rzeczpospolita" przypomina jednak, że sam wyciek danych nie jest podstawą prawną do zmiany numeru. Ustawa o ewidencji ludności przewiduje tylko trzy sytuacje, w których PESEL w ogóle może zostać zmieniony:
- sprostowanie daty urodzenia — gdy w numerze zakodowano błędną datę
- zmiana płci — dokonywana na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu
- błąd urzędu — gdy numer nadano wskutek omyłki organu lub wprowadzenia go w błąd co do tożsamości osoby
We wszystkich tych przypadkach zmiana następuje z urzędu, za pośrednictwem urzędu stanu cywilnego lub organu, który nadał numer, a nie na swobodny wniosek obywatela wysłany przez internet.
Co więcej, prawdziwe wnioski w tej sprawie trafiają nie do GUS, lecz do departamentu zarządzania systemami w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, co dodatkowo obnaża fałszywkę.
Jak skutecznie zabezpieczyć tożsamość po wycieku?
Resort cyfryzacji podkreśla, że jedynym legalnym i skutecznym sposobem ochrony jest w tej sytuacji zastrzeżenie numeru PESEL w państwowych rejestrach. O takie zastrzeżenie zaapelował do obywateli wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Można je zrobić na kilka sposobów: w urzędzie, w banku albo przez aplikację mObywatel.
Zastrzeżony PESEL blokuje możliwość zaciągnięcia kredytu, podpisania umowy leasingowej czy wyrobienia duplikatu karty SIM na cudze dane. To właśnie te działania są głównym zagrożeniem po ataku na systemy MyDr, więc zastrzeżenie numeru odcina przestępcom drogę do najgroźniejszych nadużyć.
Warto też pamiętać o kilku prostych zasadach. Nie należy klikać w podejrzane linki ani pobierać nieznanych dokumentów, a numeru PESEL, danych dowodu osobistego czy informacji bankowych nigdy nie wolno wpisywać do formularzy znalezionych w mediach społecznościowych. Wszelkie wątpliwości najlepiej weryfikować wyłącznie w oficjalnych kanałach administracji.
