Od 1 września koniec obniżki na paliwo. Na części stacji różnica przekracza 1 zł na litrze
Kierowcy, którzy 1 września podjechali na stację paliw, zobaczyli na pylonach zupełnie inne kwoty niż jeszcze dzień wcześniej. Zakończył się bowiem tymczasowy rządowy mechanizm, który przez drugą połowę sierpnia ograniczał koszt tankowania. Jeszcze przed jego wygaśnięciem na części stacji pojawiały się kolejki osób chcących uzupełnić bak na dotychczasowych warunkach. Początek września przyniósł natomiast pierwszą realną odpowiedź na pytanie, jak zachowają się ceny po powrocie zwykłych zasad rynkowych.
Zmiana nastąpiła dokładnie o północy z 31 sierpnia na 1 września. Od tego momentu nie obowiązuje już ani obniżona stawka VAT, ani wyznaczane przez państwo maksymalne ceny benzyny i oleju napędowego. To powoduje, że koszt tankowania ponownie zależy przede wszystkim od sytuacji na rynku, podatków, cen hurtowych oraz polityki poszczególnych sieci.
Paliwo pozostaje jednym z podstawowych wydatków kierowców. To wpływa na cenę
Koszt benzyny i oleju napędowego ma znaczenie nie tylko dla osób dojeżdżających własnym samochodem do pracy. Paliwo jest również jednym z istotnych kosztów przedsiębiorstw transportowych, firm kurierskich, rolnictwa czy handlu. Wyższe rachunki przy dystrybutorach mogą więc pośrednio wpływać także na koszty przewozu produktów i usług.
Cena widoczna na pylonie nie wynika wyłącznie z wartości baryłki ropy. Na końcową kwotę składają się również między innymi:
- ceny paliw gotowych na europejskim rynku,
- kurs złotego wobec dolara,
- koszty produkcji i transportu,
- marże,
- podatki.

Końcówka sierpnia przyniosła pod tym względem mieszane sygnały. Ropa Brent w ciągu tygodnia potaniała o ponad 9 proc., a jej notowania spadły poniżej 90 dolarów za baryłkę. Jednocześnie sytuacja związana z dostawami z Bliskiego Wschodu pozostaje napięta, a ruch tankowców w rejonie Zatoki Perskiej jest wciąż ograniczony.
Dodatkowo ceny poszczególnych produktów na rynku hurtowym zachowują się inaczej. Pod koniec sierpnia benzyna na rynku ARA zdrożała, podczas gdy diesel wyraźnie potaniał. To jeden z powodów, dla których zmiany na każdej stacji paliw mogą mieć inną skalę i nie da się wskazać jednej ceny obowiązującej obecnie w całym kraju.
Kluczowa zmiana z 1 września ma jednak charakter podatkowy. To właśnie zakończenie specjalnych zasad wprowadzonych przez państwo sprawiło, że wzrost cen był widoczny praktycznie natychmiast.
Pakiet CPN obniżył VAT i ograniczył ceny. Przed jego końcem kierowcy ruszyli tankować
Druga wakacyjna odsłona programu "Ceny Paliwa Niżej” obowiązywała od 17 do 31 sierpnia. Rząd zdecydował się na nią w reakcji na utrzymującą się niestabilność światowego rynku paliw. Podstawą programu było obniżenie VAT na benzynę i olej napędowy z 23 do 8 proc. oraz wprowadzenie maksymalnych cen detalicznych.
Na ostatnie trzy dni obowiązywania programu, czyli 29-31 sierpnia, minister energii wyznaczył maksymalne ceny na poziomie 6,64 zł za litr Pb95, 7,46 zł za Pb98 oraz 7,31 zł za olej napędowy. Stacje mogły sprzedawać paliwo taniej, ale nie mogły przekroczyć wskazanych wartości.
Jeszcze 31 sierpnia wielu kierowców postanowiło wykorzystać ostatnie godziny preferencji. Media informowały o wzmożonym ruchu, kolejkach, a miejscami nawet czasowych brakach niektórych rodzajów paliwa. Podobne nagrania pojawiały się również w mediach społecznościowych.
Nie jest to pierwsze zakończenie pakietu CPN w tym roku. Pierwsza, szersza wersja programu obowiązywała wiosną i obejmowała także obniżkę akcyzy. Po jej wygaszeniu 1 lipca benzyna Pb95 podrożała w skali tygodnia średnio o 89 gr na litrze, Pb98 o 98 gr, a diesel o 93 gr.
Sierpniowa odsłona była krótsza i obejmowała już tylko niższy VAT oraz ceny maksymalne. Ministerstwo Energii szacowało koszt dwutygodniowego programu na blisko pół miliarda złotych. Od 1 września państwo przestało natomiast określać górny limit cen, a VAT wrócił do 23 proc.
Ceny paliw skoczyły po północy. Diesel na niektórych stacjach kosztuje ponad 8 zł
Pierwsze odczyty z 1 września pokazują, że zmiana jest mocno odczuwalna. Na jednej z warszawskich stacji, którą sprawdzili dziennikarze Interii, benzyna Pb95 kosztowała 7,64 zł za litr, Pb98 - 8,49 zł, a olej napędowy - 8,39 zł. Jeszcze dzień wcześniej ogólnokrajowe limity wynosiły odpowiednio 6,64, 7,46 i 7,31 zł.
Oznacza to, że w tym konkretnym punkcie Pb95 podrożała względem wcześniejszego maksimum o złotówkę na litrze, Pb98 o 1,03 zł, a diesel o 1,08 zł. Przy tankowaniu 50 litrów różnica może więc wynieść ponad 50 zł. Nie są to jednak nowe urzędowe ceny dla całej Polski, od 1 września każda stacja ustala je według warunków rynkowych.
Analitycy przewidywali podobną skalę zmian jeszcze przed końcem programu. E-petrol.pl prognozuje na okres 1-6 września 7,38-7,51 zł za litr Pb95, 8,36-8,49 zł za Pb98 oraz 8,19-8,33 zł za diesel. LPG, którego sierpniowy pakiet nie obejmował, ma kosztować 2,89-2,97 zł.
Nieco niższe wartości przewidywał Reflex: średnio 7,35 zł za Pb95, 8,19 zł za Pb98 i 8,09 zł za olej napędowy. W tym scenariuszu wzrost względem cen z końcówki sierpnia wynosi odpowiednio około 83, 84 i 67 gr na litrze.
Skala podwyżki ma bezpośrednie przełożenie na domowy budżet. Przy wzroście o 80 gr litr paliwa oznacza dodatkowe 40 zł za zatankowanie 50-litrowego baku. Dla osoby tankującej cztery razy w miesiącu daje to około 160 zł dodatkowych wydatków.
Na tym nie musi kończyć się zmienność cen. E-petrol wskazuje, że rynek nadal pozostaje uzależniony od sytuacji na Bliskim Wschodzie i dostępności paliw w Europie. Ostateczne ceny w kolejnych dniach będą więc zależały nie tylko od powrotu 23-procentowego VAT, ale również od notowań ropy, paliw gotowych, kursu walut oraz marż poszczególnych stacji.