Nawet 6 dni urlopu w roku więcej. Wystarczy 1 wniosek do ZUS
Pracownicy mogą zyskać dodatkowe dni wolne od pracy, a w niektórych przypadkach będzie ich nawet sześć w ciągu roku. Ministerstwo przypomina, że rozszerzyło listę okresów uwzględnianych przy ustalaniu stażu pracy. Aby skorzystać z dodatkowego czasu na odpoczynek, konieczne jest złożenie stosownego wniosku do ZUS.
Nowelizacja Kodeksu pracy rozszerza możliwość zaliczania do stażu pracy także okresów wykonywania pracy na podstawie innych umów niż umowa o pracę. Nie oznacza to jednak, że nowe zasady obejmą każdego zatrudnionego. Warto sprawdzić, jakie okresy mogą zostać uwzględnione, kogo dotyczą nowe przepisy i jakie warunki należy spełnić, aby zostały one doliczone do stażu pracy.
Polacy w pułapce "śmieciówek". Nadeszła zmiana w sposobie naliczania stażu pracy
System prawa pracy w Polsce przez dekady tworzył nieuzasadnione podziały wśród pracowników, uzależniając wymiar urlopu wypoczynkowego od formy prawnej zatrudnienia. Przepisy Kodeksu pracy jasno określają, że etatowiec ze stażem poniżej 10 lat ma prawo do 20 dni urlopu, natomiast po przekroczeniu tego progu wymiar wzrasta do 26 dni.
Problem polegał na tym, że okresy przepracowane na podstawie umów cywilnoprawnych czy w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej były całkowicie ignorowane przy ustalaniu stażu urlopowego. Osoba przepracowująca lata na umowach zleceniach, po przejściu na etat, traktowana była przez system jak debiutant na rynku pracy. Dyskryminujący mechanizm uderzał w setki tysięcy Polaków, którzy elastycznie dopasowywali się do potrzeb nowoczesnej gospodarki.
Brak spójności w zaliczaniu okresów aktywności zawodowej budził sprzeciw środowisk pracowniczych oraz Rzecznika Praw Obywatelskich. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w Polsce na umowach zleceniach i pokrewnych pracuje stale ponad milion osób, z których znaczna część po latach zasila etatowe szeregi.
Czytaj więcej: Od 1 stycznia jeszcze jeden pojemnik na odpady. Co do niego wrzucać?
Wykluczenie tych lat ze stażu pracy oznaczało dla nich realną stratę w postaci tygodnia wypoczynku rocznie, nie wspominając już o szerokiej ochronie prawnej wynikającej z Kodeksu pracy. Problem potęgował fakt, że składki na ubezpieczenia społeczne z tytułu umów zlecenia trafiały do państwowej kasy dokładnie tak samo, jak w przypadku etatu. Niespójność przepisów stworzyła sytuację, w której państwo pobierało daniny, ale odmawiało uznania tego okresu za pełnoprawną pracę.
Nowelizacja obowiązująca od 2026 roku wreszcie kładzie kres tej niesprawiedliwości.
Przepisy działają wstecz i porządkują urlopowy chaos
Długo oczekiwana reforma przepisów Kodeksu pracy i ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, którą zainicjowało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, przynosi przełomowe rozwiązania, które diametralnie zmieniają sytuację zatrudnionych. Kluczową nowością jest pełne zrównanie okresów zatrudnienia - od teraz lata przepracowane na umowie zleceniu, umowie o świadczenie usług oraz prowadzenia własnej pozarolniczej działalności gospodarczej oficjalnie wliczają się do pracowniczego stażu pracy.

Nowe prawo działa z mocą wsteczną. Oznacza to, że pracownicy mogą doliczyć do swojego dorobku zawodowego wszystkie udokumentowane okresy aktywności z przeszłości. Dla osób, które dotąd legitymowały się na etacie np. 7-letnim stażem, a wcześniej pracowały przez 3 lata na zleceniach, oznacza to natychmiastowy skok do wyższego wymiaru urlopu.
W praktyce zmiana ta oznacza różnicę aż 6 dni wolnych w skali każdego roku kalendarzowego. Zamiast standardowych 20 dni, pracownik automatycznie nabywa prawo do 26 dni płatnego wypoczynku.
Pracodawcy zostali zobowiązani do przeliczenia stażu pracy zatrudnionych po przedstawieniu odpowiedniej dokumentacji. Reforma eliminuje niepotrzebną fikcję prawną i dostosowuje polski rynek pracy do standardów unijnych, gdzie ciągłość zawodowa oceniana jest przez pryzmat faktycznie wykonywanej pracy i odprowadzanych składek, a nie nazwy podpisanej umowy.
Aby jednak skorzystać z tego przywileju, konieczne jest spełnienie konkretnego wymogu formalnego i przedstawienie odpowiedniego dokumentu ze strony państwowego ubezpieczyciela. Kluczem do wyegzekwowania swoich praw u pracodawcy jest uzyskanie oficjalnego zaświadczenia z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Chodzi o dokument potwierdzający okresy podlegania ubezpieczeniom społecznym z tytułu wykonywania umowy zlecenia lub prowadzenia działalności.
Jeden wniosek w ZUS otwiera drzwi do dłuższego urlopu
Całość procedury została maksymalnie uproszczona i nie wymaga osobistej wizyty w placówce. Wystarczy złożyć jeden e-wniosek (formularz US-7) za pośrednictwem platformy internetowej eZUS. System automatycznie weryfikuje historię wpłat i generuje oficjalne zaświadczenie opatrzone kwalifikowaną pieczęcią elektroniczną. Dokument ten ma pełną moc prawną i stanowi dla działu kadr bezdyskusyjny dowód na posiadany staż zawodowy.
Po otrzymaniu elektronicznego zaświadczenia pracownik składa wniosek do swojego pracodawcy o ponowne przeliczenie stażu pracy. Kadry mają obowiązek uwzględnić przedstawione okresy i zaktualizować wymiar należnego urlopu wypoczynkowego.
Poza nowymi zasadami pozostają jednak osoby wykonujące pracę na podstawie umowy o dzieło. Dla zleceniodawców jest to jedna z najtańszych form współpracy, ponieważ co do zasady nie wiąże się z obowiązkiem odprowadzania składek ZUS za wykonawcę. Z tego powodu w niektórych przypadkach pracownikom może być proponowane przejście z etatu na umowę o dzieło w zamian za wyższe wynagrodzenie netto oraz większą swobodę w zakresie miejsca i czasu realizacji zadania.
Kluczową zaletą tej formy umowy z perspektywy wynagrodzenia jest brak standardowych składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. Dzięki temu większa część ustalonej kwoty może trafić bezpośrednio do wykonawcy. Trzeba jednak pamiętać, że umowa o dzieło ma określony charakter i w tym przypadku nie przysługuje ustawowy urlop wypoczynkowy.

"Śmieciówki" mają trafić do kosza. W zamian etat
Jak zapowiedziała w rozmowie z dziennikarzami portalu zero.pl ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Lewica nie zamierza rezygnować z planów ograniczenia tzw. umów śmieciowych. Ugrupowanie chce przedstawić kolejne propozycje zmian, które mają zwiększyć ochronę osób wykonujących pracę na podstawie umów cywilnoprawnych.
Minister podkreśliła, że eliminacja nieprawidłowego zatrudnienia pozostaje jednym z ważnych celów Lewicy. Chodzi przede wszystkim o przypadki, w których umowy cywilnoprawne są wykorzystywane mimo tego, że charakter wykonywanej pracy wskazuje na konieczność zawarcia umowy o pracę.
Według szacunków przedstawionych przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk około 450 tys. umów zlecenia powinno zostać zastąpionych umowami o pracę. Jak wskazuje ministra, w takich przypadkach osoby zatrudnione na podstawie niewłaściwie dobranej formy umowy mogą być pozbawione części praw i ochrony przysługujących pracownikom etatowym.