Uchwyt na telefon też grozi mandatem. Kierowca może stracić 3000 zł i dowód
Sam uchwyt na smartfon nie chroni przed mandatem. Jak przypomina portal Interia, podczas kontroli drogowych policjanci coraz uważniej sprawdzają, czy zamontowane w kabinie akcesoria nie ograniczają widoczności. Źle przyklejony uchwyt może skończyć się dotkliwą karą finansową, a nawet zatrzymaniem dokumentów pojazdu. Funkcjonariusze zwracają tu uwagę przede wszystkim na jedno: czy kierowca ma zza kierownicy pełne pole widzenia.
Wielu kierowców montuje uchwyty na szybie albo desce rozdzielczej, żeby zgodnie z prawem korzystać z nawigacji i nie ryzykować kary za telefon trzymany w dłoni. Problem w tym, że przepisy wymagają, aby żaden sprzęt w kabinie nie zasłaniał widoku na drogę. Podczas kontroli funkcjonariusze sprawdzają właśnie to, czy zamontowane akcesoria nie stwarzają zagrożenia.
Przepisy nie pozwalają zasłaniać drogi
Podstawą do interwencji jest art. 66 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Zgodnie z nim każdy pojazd musi zapewniać kierującemu dostateczne pole widzenia, a jego wyposażenie nie może zagrażać bezpieczeństwu pasażerów ani innych uczestników ruchu. Dotyczy to nie tylko uchwytów na telefon, lecz także nawigacji GPS, kamer samochodowych, a nawet ozdób wieszanych przy lusterku.
Policjanci szczególną uwagę zwracają na miejsca, gdzie liczy się każdy szczegół, czyli skrzyżowania i przejścia dla pieszych. Uchwyt zamontowany na środku albo w górnej części przedniej szyby potrafi w takiej chwili zasłonić pieszego wchodzącego na pasy albo samochód nadjeżdżający do skrzyżowania, nawet jeśli na co dzień wydaje się nieszkodliwy.
Mandat do 3000 zł, a w skrajnych przypadkach zatrzymany dowód
W przypadku źle zamocowanego uchwytu nie ma sztywnej stawki. Policjant ocenia sytuację na podstawie ogólnych zasad kodeksu wykroczeń i może nałożyć grzywnę sięgającą nawet 3000 zł. Jeśli widoczność jest ograniczona tylko nieznacznie, skończy się na pouczeniu albo niższym mandacie.
Najgorszy scenariusz to zatrzymanie dowodu rejestracyjnego. Jeśli policjant uzna, że uchwyt realnie zagraża bezpieczeństwu, może zabrać dokument od razu na miejscu. Wtedy kierowca nie ruszy dalej, dopóki nie poprawi uchwytu i nie załatwi w urzędzie zwrotu dowodu.
Warto spojrzeć na to na chłodno. Za telefon trzymany w dłoni kara jest sztywna i nieunikniona. Mandat to tylko 500 zł, ale dochodzi do tego aż 12 punktów karnych, czyli połowa limitu do utraty prawa jazdy. Przy uchwycie wszystko zależy od oceny policjanta. Dobrze zamontowany zwykle nie grozi niczym, źle umieszczony naraża na grzywnę, a w skrajnych przypadkach na zatrzymany dowód.
Gdzie najlepiej zamontować uchwyt
Eksperci od bezpieczeństwa ruchu podkreślają, że najważniejszy jest wybór właściwego miejsca. Za najbezpieczniejsze rozwiązanie uznają uchwyt mocowany w kratce nawiewu klimatyzacji, bo nie zasłania szyby i nie zawęża pola widzenia. Dobrze sprawdzają się też uchwyty w dolnej części konsoli środkowej, a w niektórych autach warto wykorzystać fabryczne mocowania przewidziane przez producenta. Wtedy telefon zostaje w zasięgu wzroku, a jednocześnie nie zasłania widoku przez przednią szybę.
Przed drogą warto też uprzątnąć podszybie ze zbędnych drobiazgów, zawieszek zapachowych i maskotek, w tym ozdób mocowanych na przyssawkach. Każdy taki element ograniczający widoczność może stać się dla policji powodem do zatrzymania i nałożenia kary. Kilka sekund na poprawienie uchwytu przed jazdą to znacznie mniej niż 3000 zł i stracony dowód.
