Prognozy pogody na zimę 2026/2027 w Polsce. Nowy model pokazuje dwie skrajności
Do kalendarzowej zimy pozostało jeszcze kilka miesięcy, ale najważniejsze ośrodki meteorologiczne zaczynają już pokazywać pierwsze sezonowe prognozy na przełom 2026 i 2027 roku. Szczególną uwagę klimatologów przyciąga sytuacja na Oceanie Spokojnym, gdzie rozwija się bardzo silne El Niño. Zjawisko może wpływać na układ temperatur, opadów i prądów strumieniowych na dużych obszarach półkuli północnej. Jego skutki pośrednio może odczuć również Europa, w tym Polska.
Na tym etapie nie da się jednak przewidzieć pogody na konkretny dzień grudnia, stycznia czy lutego. Prognoza sezonowa pokazuje przede wszystkim prawdopodobne odchylenia temperatur i opadów od wieloletniej normy. Najnowsze modele pozwalają już jednak wskazać pierwszy wyraźny trend dotyczący nadchodzącej zimy.
El Niño szybko się wzmacnia. NOAA ocenia, że podczas zimy może osiągnąć wyjątkowo dużą siłę
El Niño jest naturalnym zjawiskiem klimatycznym związanym z okresowym wzrostem temperatury powierzchniowych wód równikowego Pacyfiku. Stanowi jedną z faz cyklu ENSO, który może wpływać na cyrkulację atmosferyczną i przebieg pogody w różnych częściach świata.
Obecnie zjawisko wyraźnie się wzmacnia. Amerykańskie Climate Prediction Center poinformowało 10 września, że na Pacyfiku występują już warunki charakterystyczne dla El Niño. Anomalie temperatury powierzchni oceanu w części badanego obszaru przekroczyły 3 stopnie Celsjusza, a wskaźnik dla kluczowego regionu Niño 3.4 osiągnął w sierpniu wartość +1,8 stopnia.

Według najnowszej prognozy NOAA istnieje ponad 90 proc. prawdopodobieństwa, że jesienią i zimą 2026/2027 El Niño będzie zjawiskiem bardzo silnym. Wcześniejsze obliczenia amerykańskiej agencji wskazywały także na znaczące prawdopodobieństwo, że jego siła pod koniec roku może znaleźć się na poziomie porównywalnym z najsilniejszymi epizodami notowanymi od połowy XX wieku.
Określenie "super El Niño”, pojawiające się w prognozach i publikacjach pogodowych, nie jest przy tym odrębną oficjalną kategorią zjawiska. Stosuje się je potocznie wobec wyjątkowo silnych epizodów.
Samo wystąpienie bardzo silnego El Niño nie oznacza też automatycznie konkretnej pogody w Polsce. Wpływ ENSO na Europę jest znacznie mniej bezpośredni niż np. na obie Ameryki.
Prognozy na kilka miesięcy nie pokazują pogody dzień po dniu. W Europie pojawia się jednak wyraźny trend
Przy prognozach sezonowych trzeba zachować znacznie większą ostrożność niż w przypadku prognozy na kilka najbliższych dni. Modele nie są w stanie we wrześniu wskazać, czy przykładowo 15 stycznia w Warszawie będzie padał śnieg. Pokazują natomiast, czy w skali całego miesiąca lub sezonu bardziej prawdopodobne są temperatury wyższe, niższe albo zbliżone do normy.
Najnowsze informacje europejskiego programu Copernicus pokazują, że pierwsze sygnały dotyczące zimy 2026/2027 wskazują na temperatury powyżej średniej w praktycznie całej Europie. Jednocześnie w znacznej części kontynentu sezon może być bardziej wilgotny niż zazwyczaj.
Podobny obraz pojawia się w analizach danych ECMWF. Nad Europą może dominować przepływ powietrza z zachodu i południowego zachodu. Oznaczałoby to częstsze docieranie wilgotnych, ale jednocześnie stosunkowo łagodnych mas powietrza znad Atlantyku.
Większa ilość opadów nie musi jednak oznaczać większej ilości śniegu. Jeżeli temperatury będą częściej utrzymywały się powyżej zera, szczególnie na nizinach, część zimowych opadów może przybierać formę deszczu lub deszczu ze śniegiem.
Pierwsze prognozy ECMWF i brytyjskiego UKMO wskazują wręcz, że na dużej części europejskich nizin suma opadów śniegu podczas zimy może być niższa od wieloletniej normy. Więcej śniegu modele pozostawiają przede wszystkim dla północnych i północno-wschodnich części Europy oraz obszarów położonych wysoko w górach.
Zobacz też: CKE podsumowała tegoroczną maturę. Wynik zmienił się po sierpniowych poprawkach
Jaka zima czeka Polskę? Mniej śniegu nie wyklucza nagłych mrozów i śnieżyc
Dla Polski obecne prognozy oznaczają przede wszystkim możliwość łagodniejszej zimy w ujęciu całego sezonu. Nie jest to jednak równoznaczne z brakiem mrozu czy śniegu. Średnia temperatura wyższa od normy może iść w parze z kilkudniowymi okresami bardzo zimnej pogody.
Pierwsze modele dotyczące pokrywy śnieżnej pokazują jednocześnie różnice między poszczególnymi częściami Europy Środkowej. Największe szanse na utrzymywanie się śniegu powinny mieć obszary górskie oraz tereny położone dalej na północ i północny wschód. Na zachodzie i południowym zachodzie kraju częstsze napływy łagodnego powietrza znad Atlantyku mogą z kolei ograniczać czas zalegania pokrywy śnieżnej.

Nie oznacza to, że mieszkańcom Polski nie grożą zimowe śnieżyce. Sezon z temperaturą wyższą od normy nadal może przynosić krótkotrwałe, intensywne opady śniegu, jeżeli wilgotne masy powietrza zetkną się z napływem chłodu. Model sezonowy nie pozwala jednak obecnie określić, gdzie i kiedy takie zjawisko wystąpi.
Charakterystyczne dla łagodniejszych zim mogą być również częste przejścia temperatury przez zero. Po opadach deszczu lub mokrego śniegu gwałtowny spadek temperatury może prowadzić do zamarzania nawierzchni i pojawiania się gołoledzi.
Dlatego obecnych prognoz nie należy traktować jako zapowiedzi konkretnego przebiegu zimy. To dopiero pierwszy sezonowy sygnał, który w kolejnych miesiącach będzie się zmieniał wraz z napływem nowych danych. Na początku września modele są jednak dość zgodne co do dwóch elementów: wyjątkowo silnego El Niño oraz zwiększonego prawdopodobieństwa, że zima w Europie jako całość okaże się cieplejsza od średniej.