Będzie nowy wiek emerytalny w Polsce? Wiceminister zabrał głos
Wiek emerytalny od lat pozostaje jednym z najbardziej drażliwych tematów społecznych w Polsce. Dyskusja regularnie wraca wraz z kolejnymi prognozami demograficznymi, informacjami o wysokości przyszłych świadczeń i propozycjami zmian pojawiającymi się w debacie publicznej. Szczególne emocje wywołuje pytanie, czy Polacy w przyszłości będą musieli pracować dłużej, zanim ZUS przyzna im emeryturę. Rząd przeanalizował funkcjonowanie systemu i wskazał kierunek, który ma obowiązywać w najbliższym czasie.
Nie oznacza to, że problem starzenia się społeczeństwa zniknął. Państwo musi jednocześnie zapewnić pieniądze na wypłaty świadczeń, ograniczać ryzyko bardzo niskich emerytur i zachęcać osoby w wieku okołoemerytalnym do pozostawania na rynku pracy. Sposób osiągnięcia tego celu może być jednak inny niż administracyjne przesuwanie ustawowej granicy.
Polacy żyją dłużej, a przyszłe emerytury budzą obawy. Wiek regularnie wraca do debaty
Dyskusja o wydłużaniu aktywności zawodowej nie pojawia się bez powodu. Polski system emerytalny funkcjonuje w warunkach starzenia się społeczeństwa, a wysokość przyszłego świadczenia jest bezpośrednio związana z kapitałem zgromadzonym podczas całego życia zawodowego.
Jednocześnie najnowszy rządowy przegląd pokazał, że sytuacja finansowa Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w latach 2022-2024 była relatywnie dobra. Wskaźnik pokrycia wydatków FUS wpływami ze składek i ich pochodnych wyniósł 85 proc. w 2022 roku, 83,6 proc. w 2023 roku i 83,5 proc. w 2024 roku. Rządowy dokument określił te lata jako jedne z najlepszych pod względem tego wskaźnika od czasu reformy systemu. Niezależnie od wyniku FUS wypłacalność świadczeń jest gwarantowana przez państwo, które uzupełnia fundusz środkami budżetowymi.

Problemem pozostaje natomiast wysokość przyszłych emerytur, szczególnie w przypadku osób z krótkim stażem, przerwami w zatrudnieniu lub niewielkimi składkami.
Widoczna jest również duża różnica między świadczeniami kobiet i mężczyzn. W grudniu 2024 roku przeciętna różnica wynosiła już 1496,90 zł na niekorzyść kobiet. Jedną z przyczyn jest pięcioletnia różnica ustawowego wieku emerytalnego, która oznacza zarówno krótszy okres gromadzenia składek, jak i dłuższy przewidywany okres pobierania świadczenia.
Kobiety 60 lat, mężczyźni 65 lat. Późniejsze przejście może oznaczać więcej pieniędzy
Obowiązujące obecnie przepisy są jednoznaczne. Powszechny wiek emerytalny wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Takie granice przywrócono od 1 października 2017 roku i nadal figurują one w ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
Osiągnięcie odpowiedniego wieku daje jednak prawo do emerytury, a nie obowiązek zakończenia pracy. Osoba może pozostać aktywna zawodowo i wystąpić o świadczenie później.

Ma to bezpośredni wpływ na kwotę wypłacaną przez ZUS. W uproszczeniu zgromadzony i zwaloryzowany kapitał emerytalny jest dzielony przez statystyczne dalsze trwanie życia. Jeśli ktoś pracuje dłużej, może zgromadzić kolejne składki, dotychczasowy kapitał podlega waloryzacji, a przy późniejszym przejściu na emeryturę dzielnik jest co do zasady mniejszy. W efekcie świadczenie może być wyższe.
Mimo tego Polacy zazwyczaj nie odkładają decyzji o emeryturze o wiele lat. Według danych z rządowego przeglądu w 2024 roku kobiety przechodziły na emeryturę przeciętnie w wieku 60,6 lat, a mężczyźni w wieku 65,1 lat. Jednocześnie rosła liczba osób, które pobierając już emeryturę, nadal pozostawały aktywne zawodowo - w 2024 roku było ich 872,6 tys.
Wiceminister zabrał głos na Forum Ekonomicznym. Rząd nie chce podnosić wieku emerytalnego
Podczas 35. Forum Ekonomicznego w Karpaczu temat przyszłości systemu emerytalnego pojawił się w jednej z debat z udziałem przedstawicieli rządu i ZUS. We wtorek 8 września głos w sprawie ewentualnego podwyższenia wieku emerytalnego zabrał wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Sebastian Gajewski.
Polityk podkreślił, że obecny rząd nie zamierza narzucać Polakom późniejszego przechodzenia na emeryturę. Jak argumentował, społeczeństwo nie akceptuje pomysłu podwyższenia wieku emerytalnego, a wiek ten jest elementem swoistej umowy społecznej. Według Gajewskiego władza nie powinna wprowadzać rozwiązania, którego obywatele wyraźnie nie chcą.
Nasze społeczeństwo nie akceptuje pomysłu na podwyższenia wieku emerytalnego, nikt tych zmian nie chce. W związku z tym ten rząd i myślę, że kolejne również wychodzą z założenia, że rząd nie może być mądrzejszy od społeczeństwa. Jeżeli społeczeństwo sobie czegoś nie życzy, to nie należy tego po prostu robić - mówił.
To bardzo istotna deklaracja w kontekście powracającej debaty o demografii i niedoborze pracowników. Jednocześnie podczas Forum wskazywano, że brak podwyżki wieku emerytalnego nie usuwa problemów systemu. Prezes ZUS Liwiusz Laska zwracał uwagę między innymi na dużą lukę między świadczeniami kobiet i mężczyzn. Według danych prezentowanych podczas wydarzenia przeciętna emerytura wynosi około 4300 zł brutto, natomiast w przypadku kobiet około 3000 zł.
Obecnie ustawowy wiek emerytalny pozostaje więc bez zmian: 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Deklaracja Gajewskiego oznacza, że rząd nie planuje jego podnoszenia, choć nadal może zachęcać seniorów do dobrowolnego pozostawania na rynku pracy dłużej.