Zmiana czasu może wyglądać zupełnie inaczej. Nowa propozycja trafiła do Senatu
Dwa razy w roku Polacy przestawiają zegarki, choć od lat trwa dyskusja nad sensem utrzymywania tego rozwiązania. Pomysł jego likwidacji ma szerokie poparcie społeczne, ale problem zaczyna się przy wyborze systemu, który miałby obowiązywać później. Pozostanie na stałe przy jednej z obecnych godzin oznacza bowiem zarówno korzyści, jak i wyraźne niedogodności w różnych porach roku. Teraz pojawiła się kolejna propozycja, która ma pogodzić zwolenników obu rozwiązań, a sprawa trafiła już do Senatu.
Na razie obowiązujące zasady pozostają bez zmian. W 2026 roku zegarek trzeba będzie przestawić jeszcze jesienią, zgodnie z harmonogramem określonym w rozporządzeniu Prezesa Rady Ministrów. Jednocześnie na poziomie krajowym i unijnym nadal pojawiają się pomysły całkowitego odejścia od sezonowej zmiany czasu. Największym problemem okazuje się jednak ustalenie, jaka godzina powinna wówczas obowiązywać przez cały rok.
Europa od lat chce skończyć ze zmianą czasu. 84 proc. uczestników konsultacji poparło reformę
Dyskusja o rezygnacji z przestawiania zegarków nie jest nowa. Jeden z najważniejszych kroków w tej sprawie wykonano już w 2018 roku, kiedy Komisja Europejska przeprowadziła konsultacje publiczne. Wzięło w nich udział około 4,6 mln osób, a aż 84 proc. respondentów opowiedziało się za zakończeniem sezonowych zmian czasu. Były to wówczas najliczniejsze konsultacje publiczne przeprowadzone przez Komisję.
Rok później Parlament Europejski poparł propozycję zakończenia przestawiania zegarków. Za projektem zagłosowało 410 europosłów, przeciw było 192, a 51 wstrzymało się od głosu. Zakładano wówczas, że ostatnia zmiana mogłaby nastąpić w 2021 roku. Tak się jednak nie stało.

Do dzisiaj państwa członkowskie nie osiągnęły porozumienia pozwalającego zakończyć proces legislacyjny. Rada UE w informacji aktualnej na 20 sierpnia 2026 roku potwierdza, że nie podjęto jeszcze ostatecznej decyzji i nie ustalono harmonogramu wprowadzenia reformy. Obecny system nadal więc obowiązuje.
Jednym z argumentów przemawiających za jego zmianą są możliwe konsekwencje dla organizmu. Parlament Europejski wskazywał, że zaburzanie rytmu dobowego może niekorzystnie oddziaływać na zdrowie, a szczególnie wrażliwe są m.in. dzieci i osoby starsze. Jednocześnie pierwotny argument ekonomiczny przemawiający za zmianą czasu osłabł, Komisja Europejska wskazywała, że współczesne oszczędności energii wynikające z tego rozwiązania są marginalne.
Czas letni czy czas zimowy? Każde rozwiązanie oznacza zupełnie inne wschody i zachody Słońca
Samo zrezygnowanie z przestawiania zegarka rozwiązuje tylko część problemu. Następnym krokiem musi być ustalenie, który czas obowiązywałby przez cały rok. W przypadku Polski różnica byłaby szczególnie widoczna ze względu na położenie geograficzne oraz bardzo dużą sezonową zmienność długości dnia.
Przy pozostaniu na stałe przy czasie zimowym latem robiłoby się jasno wyjątkowo wcześnie. Jak wynika z wyliczeń przytoczonych przez Forsal, w Warszawie najwcześniejszy wschód Słońca przesunąłby się z około godz. 4:11 na 3:11. Przez blisko 93 dni w roku Słońce wschodziłoby jeszcze przed godz. 4. Jednocześnie wieczorami szybciej robiłoby się ciemno, najpóźniejszy zachód następowałby około godz. 20:03 zamiast po 21.

Stały czas letni powodowałby odwrotny problem zimą. W Warszawie przez około 84 dni w roku Słońce pojawiałoby się dopiero po godz. 8, a w najciemniejszym okresie wschód mógłby następować około 8:43. Oznaczałoby to m.in., że wiele osób rozpoczynałoby pracę czy lekcje szkolne jeszcze przed świtem.
Wybór wpływałby także na transport, pracę na zewnątrz, turystykę, handel czy codzienną aktywność mieszkańców. Więcej światła po południu może sprzyjać rekreacji i działalności gastronomicznej, natomiast jasne poranki mają znaczenie m.in. dla bezpieczeństwa na drogach i osób dojeżdżających do szkół oraz pracy.
Właśnie ten spór sprawił, że pojawił się trzeci wariant. Zakłada on, że Polska nie wybierałaby na stałe ani obecnego czasu letniego, ani zimowego.
Zobacz też: Zakaz ogrzewania węglem. Wchodzą nowe przepisy
Zegarek cofnięty tylko o 30 minut? Taki kompromis trafił do Senatu
Autorem nowej propozycji jest Fundacja "Można Lepiej!”, która 27 marca 2026 roku skierowała do Senatu petycję dotyczącą zmiany ustawy o czasie urzędowym. Pomysł zakłada rezygnację z sezonowego przestawiania zegarków i wprowadzenie stałej godziny znajdującej się dokładnie pomiędzy obecnym czasem letnim a zimowym.
W praktyce oznaczałoby to cofnięcie zegarka o 30 minut względem czasu letniego i pozostawienie takiego ustawienia przez cały rok. Gdyby rozwiązanie zastosować przy jesiennej zmianie, zamiast przejścia z godz. 3:00 na 2:00 zegarki zostałyby przesunięte z 3:00 na 2:30. Kolejnej wiosennej zmiany już by nie było.
Autorzy petycji argumentują, że byłby to kompromis między dwoma dominującymi stanowiskami. Wschody i zachody Słońca nie przesunęłyby się tak mocno, jak w przypadku całorocznego czasu letniego albo zimowego. Rozwiązanie oznaczałoby jednak również powstanie w Polsce półgodzinnej strefy czasowej.
Nie byłoby to zjawisko bez precedensu. Strefy przesunięte o pół godziny względem UTC funkcjonują już w różnych częściach świata. Samo zastosowanie takiego rozwiązania technicznie jest więc możliwe, choć w Europie oznaczałoby konieczność uwzględnienia konsekwencji dla transportu, handlu, systemów informatycznych i współpracy z sąsiednimi państwami.
Na razie nie oznacza to jednak, że właśnie w ten sposób zakończy się zmiana czasu w Polsce. 15 kwietnia 2026 roku petycję skierowano do senackiej Komisji Petycji, ale według aktualnych informacji Senatu nie zakończono jeszcze jej rozpatrywania.
Co więcej, Polska pozostaje związana unijnymi przepisami dotyczącymi sezonowych zmian czasu. Na poziomie UE nadal nie zapadła ostateczna decyzja o ich zniesieniu. Dlatego w niedzielę 25 października 2026 roku obowiązujące przepisy przewidują standardową zmianę z czasu letniego na zimowy, o godz. 3:00 zegarek zostanie cofnięty na godz. 2:00.
Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert