Darmowe prawo jazdy dla uczniów. Nawrocki zapowiedział nową inicjatywę
Prezydencka Rada ds. Młodzieży przygotowuje projekt bezpłatnej nauki jazdy dla pełnoletnich uczniów. Karol Nawrocki ogłosił nową inicjatywę ustawodawczą w Juracie. Inicjatywa ma stać się częścią Planu 21 i odciążyć domowe budżety młodych Polaków.
Licealiści i uczniowie techników otrzymali właśnie niezwykle obiecujący sygnał z otoczenia głowy państwa. Karol Nawrocki ogłosił podczas wydarzenia Przyszłość.pl w Juracie, że przygotowywana inicjatywa stanowi oficjalną realizację obietnic złożonych w ramach kampanijnego Planu 21 oraz projektu Dobra polska szkoła.
Karol Nawrocki chce wprowadzić prawo jazdy za darmo dla młodych
Temat darmowego kursu dla nastolatków wchodzących w dorosłość powraca do debaty publicznej po trzech latach. Analogiczne obietnice składało przecież Prawo i Sprawiedliwość przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku, jednak ówczesne deklaracje nigdy nie doczekały się finalizacji legislacyjnej.
Przedstawiciele prezydenckiej Rady ds. Młodzieży przekonują, że umiejętność prowadzenia pojazdu przestała być jedynie przywilejem, a stała się kluczową kompetencją na współczesnym rynku pracy. Młodzież potrzebuje mobilności, by sprawnie docierać do pierwszych miejsc zatrudnienia czy na uczelnie wyższe.

Dlaczego jednak proponowane rozwiązanie wzbudza aż tyle skrajnych emocji wśród ekspertów od infrastruktury oświatowej i branży szkoleniowej? Chodzi o brak jakichkolwiek szczegółów technicznych projektu.
Kancelaria Prezydenta nie określiła dotąd, czy propozycja obejmie pełny kurs kategorii B - składający się z zajęć teoretycznych oraz 30 godzin praktyki - czy jedynie wybrane moduły. Milczeniem pominięto również kwestie finansowania obowiązkowych badań lekarskich, opłat za wydanie dokumentu czy kosztów samych egzaminów państwowych.
Prawo jazdy nigdy nie było tak drogie, jak obecnie
Średni koszt podstawowego kursu na kategorię B w polskich miastach wynosi obecnie od 3800 do nawet 5200 złotych, a w największych metropoliach łączny rachunek uwzględniający opłaty egzaminacyjne bez trudu przekracza granicę 5500 złotych. Czy państwowy budżet oświatowy jest w stanie udźwignąć tak potężne obciążenie przy roczniku liczącym setki tysięcy uczniów?
Eksperci zwracają uwagę na gigantyczną lukę organizacyjną w polskim systemie edukacji. Placówki ponadpodstawowe nie dysponują przecież własnymi flotami pojazdów, placami manewrowymi ani wykwalifikowaną kadrą instruktorów.

Najbardziej prawdopodobna hipoteza zakłada wyłanianie prywatnych Ośrodków Szkolenia Kierowców w drodze przetargów publicznych lub przyznawanie młodzieży dedykowanych bonów edukacyjnych.
Samopoczucie pełnoletnich uczniów popsuć może jednak fakt, że ukończenie nawet najbardziej szczegółowego kursu nie równa się automatycznemu wydaniu uprawnień.
Aby legalnie usiąść za kółkiem, konieczne pozostaje zdanie państwowych egzaminów w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego, których zdawalność za pierwszym razem w części praktycznej rzadko przekracza w Polsce próg 35-40 procent.
Czy projekt prezydenta wejdzie w życie?
Nawet jeśli projekt prezydencki zyska ostateczny kształt prawny, jego ścieżka w parlamentarnym maratonie będzie wyjątkowo wyboista i pełna politycznych pułapek. Karol Nawrocki nie podał konkretnego harmonogramu prac nad ustawą, zaznaczając jedynie, że po sfinalizowaniu przygotowań w Radzie ds. Młodzieży trafi ona pod obradowanie Sejmu i Senatu.
W warunkach podzielonej władzy propozycja ta stanie się bezpośrednim sprawdzianem intencji dla większości rządowej. Odrzucenie ustawy obciążone będzie ryzykiem utraty wizerunkowej w oczach młodych wyborców, z kolei jej uchwalenie stworzy konieczność znalezienia w budżecie państwa wielomiliardowych kwot na realizację nowego świadczenia.
Prawo jazdy za darmo w szkole staje się tym samym wyrazistym punktem ciężkości na politycznej mapie, łączącym populistyczne obietnice z realną potrzebą niwelowania wykluczenia transportowego w mniejszych miejscowościach. Sfinalizowanie tej inicjatywy wymagać będzie niespotykanego dotąd kompromisu między Kancelarią Prezydenta a Ministerstwem Edukacji Narodowej oraz Ministerstwem Infrastruktury.
Wszystko to sprawia, że pełnoletni uczniowie na darmowe lekcje w ramach zajęć szkolnych będą musieli jeszcze długo poczekać, a ostateczny kształt ustawy zadecyduje o tym, czy projekt zapisze się jako przełomowa reforma społeczna, czy jedynie kolejna obietnica bez pokrycia.