biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Awaria sparaliżowała lotniska. Ponad 1000 odwołanych lotów, wśród poszkodowanych Polacy
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 09.09.2026 11:12

Awaria sparaliżowała lotniska. Ponad 1000 odwołanych lotów, wśród poszkodowanych Polacy

Awaria sparaliżowała lotniska. Ponad 1000 odwołanych lotów, wśród poszkodowanych Polacy
Fot. valentynsemenov/Canva, flightradar24.pl - zdjęcie poglądowe

Awaria kluczowego systemu odpowiedzialnego za kontrolę ruchu lotniczego sparaliżowała ruch nad Wielką Brytanią i doprowadziła do poważnych zakłóceń w całej Europie. Setki samolotów zostały uziemione, a tysiące pasażerów, w tym osoby podróżujące z Polski, przez kilkanaście godzin czekały w przepełnionych terminalach lub pozostawały na pokładach maszyn, które nie mogły wystartować. Podróżni powinni przygotować się na kolejne utrudnienia i przed wyjazdem na lotnisko sprawdzić aktualny status swojego połączenia.

Nowoczesne lotnictwo cywilne to precyzyjnie zaprojektowana machina, w której margines na błąd właściwie nie istnieje. Pojedynczy zator na lotniskowym pasie potrafi wywołać falę opóźnień rosnącą z każdą kolejną godziną. Paraliż nad Wielką Brytanią minął, ale chaos na europejskich lotniskach trwa nadal. 

Wielka awaria na brytyjskich lotniskach

Co dzieje się w momencie, gdy z dnia na dzień wysiada centralny układ nerwowy odpowiadający za koordynację ruchu nad całymi regionami? Pasażerowie planujący podróże z i do Wielkiej Brytanii przekonali się o tym w najmniej przyjemny możliwy sposób. Zamiast sprawnej odprawy i punktualnych startów, we wtorek 8 września br. brytyjskie porty lotnicze powitały podróżnych czarnymi tablicami odlotów.

Podniebny paraliż objął nie tylko największe huby węzły przesiadkowe, takie jak Heathrow, Stansted czy Gatwick, ale również lotniska regionalne w Manchesterze, Birmingham, Belfaście czy Luton.

Sytuacja okazała się na tyle poważna, że maszyny lecące na Wyspy z odległych zakątków globu - między innymi z Szanghaju - musiały być w pośpiechu kierowane na lotniska zapasowe, chociażby do Cardiff, ze względu na całkowite przepełnienie przestrzeni powietrznej wokół Londynu.

Utrudnienia natychmiast uderzyły rykoszetem w sąsiednie państwa, zakłócając operacje na lotnisku w Dublinie, a także wydłużając czas oczekiwania na rejsy do i z Warszawy. Dla tysięcy osób kryzys nie sprowadzał się jednak wyłącznie do śledzenia opóźnień na ekranach telefonów.

Ci, którzy mieli dziś (8 września - przyp. red.), zwłaszcza dzisiejszego popołudnia, wyruszyć w drogę do Londynu albo przez Londyn, będą pewnie w miarę możliwości przesadzani. Jeśli jednak są już w tych samolotach, które były odprawione do Londynu, to najpewniej do swoich destynacji zgodnie z rozkładem nie dotrą - relacjonował Maciej Woroch, korespondent "Faktów" TVN na antenie TVN24 BiS.

Podróżni utknęli w samolotach na wiele godzin

Do redakcji Biznesinfo docierają relacje sfrustrowanych podróżnych, którzy zostali uwięzieni na pokładach samolotów, które znajdowały się już na drodze kołowania lub oczekiwały na zgodę na opuszczenie stanowiska

Pani Katarzyna, która podróżowała z Krakowa do Stansted, relacjonuje, że pasażerowie przez trzy godziny byli zmuszeni czekać na pokładzie uziemionego samolotu. Ostatecznie lot został odwołany, a podróżnych poproszono o opuszczenie maszyny i powrót do terminala. Kolejną próbę wylotu podjęto dopiero późną nocą.

Awaria sparaliżowała lotniska. Ponad 1000 odwołanych lotów, wśród poszkodowanych Polacy
fot. krakowairport.pl

Zablokowani w ciasnych fotelach pasażerowie spędzali w zamkniętych maszynach po kilka godzin bez jasnych informacji ze strony załóg. Przypadek 26-letniego Jaya Davisa, lecieć mającego do San Sebastián, pokazuje skalę organizacyjnej bezsilności - po niemal trzech godzinach spędzonych w stojącym w deszczu samolocie na lotnisku Stansted, pasażerów po prostu wyprowadzono z pokładu bez możliwości natychmiastowego odbioru bagaży.

Podobne sceny rozgrywały się na Heathrow, gdzie klienci British Airways tkwili w zamkniętych kadłubach w niepewności co do dalszego rozwoju wypadków. Kapitanowie rejsów wskazywali jako źródło kłopotów tajemniczo brzmiący ośrodek Swanwick - miejsce, o którym większość pasażerów usłyszała wówczas po raz pierwszy w życiu.

Pasażerowie nie otrzymywali konkretnych informacji o tym, kiedy samolot będzie mógł wystartować. - Nie mamy pojęcia, kiedy ruszymy. Zapowiadają, że każą nam wszystkim wysiąść, ale nie są w stanie zagwarantować, co stanie się z naszym bagażem - relacjonował 26-latek w rozmowie z “Metro”.

To właśnie w Swanwick mieści się gmach National Air Traffic Services, czyli NATS, brytyjski dostawca usług kontroli ruchu lotniczego - to właśnie awaria tego systemu spowodowała paraliż na lotniskach. Usterka techniczna dotknęła bezpośrednio komputery odpowiedzialne za przetwarzanie danych o planach lotów - jak sytuacja wygląda obecnie?

Zobacz też: To koniec zmiany czasu w Polsce? Jest ruch Komisji Europejskiej

Miliardowe koszty powracających usterek w systemach lotniczych

Szef NATS, Martin Rolfe, w oświadczeniu dla mediów wykluczył co prawda hipotezę cyberataku, jednak nie uspokoiło to wściekłych przewoźników.

W dalszym ciągu ściśle współpracujemy z naszymi klientami - liniami lotniczymi i portami lotniczymi - nad przywróceniem normalnego funkcjonowania. Szczerze przepraszamy za dzisiejsze utrudnienia w podróży i prosimy pasażerów o dalsze sprawdzanie informacji u swoich linii lotniczych - przekazano we wpisie NATS na platformie X.

W środę 9 września największe brytyjskie lotniska przekazały, że połączenia lotnicze zostały wznowione. Jednocześnie zaznaczono, że przywrócenie pełnej sprawności i powrót do normalnego funkcjonowania mogą zająć jeszcze trochę czasu.

Bilans zdarzenia okazuje się zatrważający: ponad tysiąc odwołanych lotów i setki tysięcy poszkodowanych klientów. Najmocniej ucierpiał easyJet z liczbą 137 anulowanych rejsów, British Airways skasowały 111 połączeń, a Ryanair wycofał ponad 200 lotów, nie szczędząc słów krytyki pod adresem państwowego dostawcy usług.

Przedstawiciele irlandzkiej linii wprost zarzucili instytucji niekompetencję, wzywając brytyjskie władze do wyciągnięcia konsekwencji personalnych. Branża doskonale pamięta bowiem podobną zapaść z 2023 roku, która kosztowała przewoźników ponad 100 milionów funtów z tytułu odszkodowań i opieki nad pasażerami, a także mniejsze zakłócenia radaru z lipca 2025 roku.

Powrót do standardowego rozkładu potrwa dni, a rachunek za usuwanie skutków efektu domina znów uderzy w finanse branży lotniczej.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Julia Czwórnóg
O autorze
Julia Czwórnóg
Redaktor BiznesINFO
Redaktorka portalu Biznes Info. Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej oraz Produkcji Medialnej na Uniwersytecie Marii-Curie Skłodowskiej w Lublinie. Specjalizuje się w tematyce gospodarczej, ekonomicznej oraz informacyjnej, od 2 lat zdobywa doświadczenie redakcyjne w portalach BiznesInfo, RolnikInfo oraz Goniec.Obszary specjalizacji: Finanse, biznes, rynek pracy, gospodarka, polityka, ekologia, zagadnienia społeczne. Prywatnie miłośniczka tenisa ziemnego i pieczenia.Do osiągnięć redaktorki należy praca w telewizji akademickiej, gdzie tworzyła autorskie newsy i reportaże związane z bieżącymi wydarzeniami na uczelni.
Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: