Ceny na stacjach paliw od 7 września. Złe wieści dla kierowców, ma być jeszcze gorzej
Kierowcy podjeżdżający na stacje benzynowe w całej Polsce przecierają oczy ze zdumienia. Wzrost stawek na pylonach staje się bolesnym faktem, a skala podwyżek w pierwszych dniach września zaskoczyła nawet rynkowych pesymistów. Ile będzie kosztować tankowanie od poniedziałku 7 września? Oto prognozowane ceny za benzynę 95, LPG i diesla.
Przez całe wakacje tankowanie w Polsce pozostawało pod względną ochroną mechanizmów wsparcia. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie wraz z nadejściem września, gdy dobiegł końca rządowy program CPN, który przez ostatnie miesiące ograniczał presję kosztową na stacjach.
Kolejne podwyżki cen paliwa
Najbardziej odczuwalny dla kierowców okazał się powrót do pełnej, 23-procentowej stawki podatku od towarów i usług. Sama ta zmiana podatkowa podbiła stawki detaliczne o ponad złotówkę na każdym litrze.
Co ciekawe, analitycy rynku paliw zwracają uwagę, że jeszcze pod koniec sierpnia resort energii publikował stabilne wskaźniki cen maksymalnych, które dziś są już tylko historycznym wspomnieniem.

Gdy tarcza osłonowa przestała działać, rynek w jeden dzień powrócił do brutalnej wyceny rynkowej, a skumulowany efekt podatkowy błyskawicznie przełożył się na cenniki. Dla milionów gospodarstw domowych to skok wydatków w krótkim czasie.
Sama zmiana przepisów podatkowych w kraju nie tłumaczy jednak tak gwałtownego tempa, w jakim rosły wyceny w ostatnich dniach.
Światowy rynek naftowy dokłada oliwy do ognia
Za plecami polskich kierowców stoi szeroki kontekst międzynarodowy, w którym pierwszorzędną rolę odgrywa rosnące napięcie geopolityczne na Bliskim Wschodzie oraz narastające problemy logistyczne w czołowych węzłach transportowych.
Presja na cenę baryłki ropy typu Brent przełożyła się bezpośrednio na podwyżki w krajowym hurcie. Polskie rafinerie zostały zmuszone do błyskawicznej korekty własnych taryf, co w ciągu kilku dni podbiło hurtowe stawki benzyny i diesla o kilkadziesiąt groszy na litrze.

Analitycy rynku z portalu e-petrol.pl podkreślają, że dynamiczne podwyżki z rynku hurtowego nie zostały jeszcze w pełni zaabsorbowane przez stacje detaliczne.
Oznacza to, że obecny poziom cen na pylonach wciąż nie odzwierciedla pełnej skali wzrostu kosztów, jakie ponoszą dystrybutorzy, a fala podwyżek będzie stopniowo rozlewać się po kolejnych punktach sprzedaży.
Zobacz też: Takie banknoty tracą wartość. NBP zdecydował
Kierowcy muszą przygotować się na takie ceny od 7 września
W poniedziałek o poranku na stacjach w większych miastach, takich jak Kraków, za litr popularnej benzyny 95 trzeba było zapłacić niemal 8 zł, z kolei olej napędowy osiągnął poziom około 8,70 zł za litr.
Dla sektora transportowego i przedsiębiorców uzależnionych od ciągłości dostaw to prawdziwy koszmar finansowy, który wkrótce przełoży się na droższe towary na sklepowych półkach.
Zgodnie z najnowszymi wyliczeniami ekspertów e-petrol.pl, prognozowane przedziały cenowe na drugi tydzień września kształtują się wyjątkowo niepokojąco: benzyna E10 ma kosztować od 7,83 do 7,99 zł/l, olej napędowy od 8,79 do 8,87 zł/l, natomiast autogaz od 2,90 do 2,99 zł/l.
Biorąc pod uwagę fakt, że od przełomu sierpnia i września paliwa podrożały już o ponad złotówkę, perspektywa szybkiego wyhamowania podwyżek jest znikoma.
Analitycy nie pozostawiają złudzeń - polski rynek znajduje się w fazie nadrabiania zaległości wobec cen hurtowych i globalnych trendów naftowych, co oznacza, że drożyzna na stacjach paliw zostanie z nami na dłużej, uderzając w rentowność całej polskiej gospodarki.