Ceny paliw mocno w górę. Tyle zapłacimy na stacjach. Minister energii Miłosz Motyka zabrał głos
Kierowcy muszą przygotować się na kolejne podwyżki cen paliw. Po zakończeniu rządowego programu osłonowego ceny na stacjach już wyraźnie wzrosły, a najnowsze prognozy wskazują, że to jeszcze nie koniec. W przyszłym tygodniu za litr benzyny możemy zapłacić niemal 8 zł, a diesel może zbliżyć się do 9 zł.
Głos w sprawie gwałtownie rosnących cen zabrał minister energii Miłosz Motyka. Wskazał, że sytuacja na rynku paliw jest związana przede wszystkim z międzynarodowym kryzysem i ograniczeniem podaży ropy. Minister odniósł się także do pytania o wcześniejsze zapowiedzi dotyczące benzyny po 5,19 zł za litr.
Koniec programu CPN oznacza kolejne podwyżki cen paliw
Za ostatnie podwyżki cen na stacjach odpowiada kilka czynników, ale jednym z najważniejszych jest zakończenie programu „Ceny Paliwa Niżej”. Druga odsłona programu obowiązywała od 17 do 31 sierpnia. W tym czasie kierowcy korzystali z obniżonej stawki VAT na wybrane paliwa – z 23 do 8 proc. – oraz maksymalnych cen detalicznych ustalanych przez państwo. Ministerstwo Energii informowało, że program miał być rozwiązaniem osłonowym na okres wzmożonego ruchu na polskich drogach.
Od 1 września preferencyjne zasady przestały obowiązywać, a stawka VAT wróciła do poziomu 23 proc. Efekt był widoczny na stacjach niemal natychmiast. Jak podało RMF24, w pierwszym wrześniowym notowaniu średnia cena benzyny E10 wyniosła 7,63 zł za litr, oleju napędowego 8,39 zł, a autogazu 2,89 zł. W porównaniu z ostatnimi maksymalnymi cenami publikowanymi przez Ministerstwo Energii oznaczało to wzrost odpowiednio o 1,06 zł w przypadku benzyny oraz 1,03 zł w przypadku diesla.

Na tym jednak problem kierowców się nie kończy. Według danych przytaczanych przez RMF24 ceny hurtowe paliw również mocno wzrosły. Benzyna 95-oktanowa w hurcie po raz pierwszy od 2022 roku przekroczyła poziom 6 tys. zł za metr sześcienny. W przypadku diesla cena ponownie przekroczyła 7 tys. zł za metr sześcienny. Krajowi producenci wyceniali metr sześcienny benzyny średnio na 6358,40 zł, a oleju napędowego na 7073 zł. W porównaniu z końcem sierpnia oznaczało to wzrost odpowiednio o 447,20 zł i 554 zł.
Ile mogą kosztować paliwa we wrześniu?
Najbliższe dni mogą przynieść kierowcom kolejne złe wiadomości. Analitycy e-petrol.pl, których prognozy przytacza RMF24, przewidują, że w kolejnym tygodniu września benzyna E10 może kosztować od 7,83 do 7,99 zł za litr. Oznacza to, że średnia cena może znaleźć się bardzo blisko psychologicznej granicy 8 zł za litr. Jeszcze droższy może być diesel. Prognozowany przedział dla oleju napędowego wynosi 8,79–8,87 zł za litr. Autogaz ma natomiast kosztować od 2,90 do 2,99 zł za litr.
Na rynku paliw działa obecnie kilka niekorzystnych czynników. Jak wskazują analitycy, podwyżki w hurcie dopiero zaczynają być przenoszone na ceny detaliczne. Presję zwiększa także sytuacja na światowym rynku ropy. W ostatnich dniach jej cena wyraźnie przekraczała 90 dolarów za baryłkę. Eksperci zwracają uwagę również na napięcia geopolityczne, problemy logistyczne, niskie zapasy paliw w hubie Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia oraz niski poziom wody na Renie, który utrudnia transport paliw barkami.
Według statystyk Międzynarodowej Agencji Energetycznej obecnie ubytek dzienny to 20 mln baryłek ropy. Po agresji Rosji na Ukrainę ubytek wynosił 2 mln - powiedział minister energii Miłosz Motyka, podkreślając, że wzrost cen paliw dotyka niemal każdy region świata.
Warto przy tym pamiętać, że prognozowane wartości nie oznaczają, iż dokładnie tyle zapłaci każdy kierowca. Są to przewidywane przedziały średnich cen detalicznych. Ostateczna kwota przy dystrybutorze może różnić się w zależności od sieci, lokalizacji stacji czy sytuacji na lokalnym rynku.
Dla kierowców oznacza to jednak wyraźnie wyższe koszty tankowania niż jeszcze pod koniec sierpnia. Przed zakończeniem programu CPN maksymalna cena benzyny 95 wynosiła 6,64 zł za litr, a oleju napędowego 7,31 zł. Po powrocie pełnej stawki VAT i przy obecnych warunkach rynkowych ceny znalazły się znacznie wyżej.
Minister Miłosz Motyka zabrał głos w sprawie cen paliw
Do gwałtownego wzrostu cen paliw odniósł się minister energii Miłosz Motyka. W rozmowie i podczas konferencji wskazywał, że obecne problemy nie dotyczą wyłącznie Polski. Według ministra światowy rynek mierzy się z wyjątkowo dużym ograniczeniem podaży ropy. Wcześniej na forum Sejmu mówił o największym kryzysie na rynku paliw od 50 lat i wskazywał na spadek podaży surowca związany z sytuacją geopolityczną.
Minister odniósł się również do pytania o wcześniejszą obietnicę benzyny po 5,19 zł za litr. Jak relacjonuje Interia, Motyka stwierdził:
Odpowiedzialność za wysokie ceny paliw ponosi wojna na Bliskim Wschodzie - to nie jest opinia tylko fakt. Trzeba nie mieć za grosz zdrowego rozsądku, żeby obwiniać za to rząd - powiedział Motyka w trakcie konferencji prasowej reagując na pytanie o obietnicę premiera Donalda Tuska nt. "paliwa po 5,19 zł".
Szef resortu energii tłumaczył również, że dla cen paliw znaczenie mają przede wszystkim notowania gotowych produktów paliwowych, a nie wyłącznie kurs dolara. Według informacji Interii ceny benzyny i diesla na rynku hurtowym osiągają rekordowo wysokie poziomy.

Minister odniósł się także do zakończenia programu CPN. Z wcześniejszych wypowiedzi resortu wynika, że jego kontynuacja po 31 sierpnia nie była możliwa ze względu na sytuację budżetową. Ostatnie dwa tygodnie działania programu kosztowały państwo około 495 mln zł, a całkowity koszt programu CPN wyniósł około 5,2 mld zł.
Na razie kierowcy muszą więc liczyć się z tym, że ceny paliw pozostaną wysokie. Najbliższe dni mogą przynieść kolejne podwyżki, a według prognoz e-petrol.pl benzyna może zbliżyć się do 8 zł za litr, podczas gdy diesel może przekroczyć poziom 8,80 zł.
Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert