Złe wieści dla podróżnych. Ryanair reaguje na drogie paliwo. Co z cenami biletów?
Tanie podróżowanie po Europie w kolejnych miesiącach może stać się trudniejsze. Niskobudżetowe linie lotnicze, w tym irlandzki Ryanair, mierzą się z gwałtownym wzrostem jednego z najważniejszych kosztów swojej działalności, a sytuacja na rynku surowców pozostaje bardzo niestabilna. Jeśli obecne warunki utrzymają się w 2027 roku, podróż samolotem może kosztować zauważalnie więcej.
Na razie pasażerowie nie zobaczyli jeszcze pełnej skali zmian w cenach biletów, ponieważ część przewoźników wcześniej zabezpieczyła swoje wydatki. Ostateczne ceny będą zależały nie tylko od popytu na konkretne połączenie, terminu rezerwacji czy lotniska, ale również od tego, jak długo utrzymają się wysokie koszty ponoszone przez przewoźników.
Polacy coraz częściej wybierają samolot. Lotniska biją rekordy liczby pasażerów
Podróże lotnicze w ostatnich latach stały się jednym z podstawowych sposobów przemieszczania się Polaków po Europie. Duża liczba połączeń niskokosztowych sprawiła, że weekend w innym kraju czy kilkudniowy urlop organizowany samodzielnie przestały być rozwiązaniem zarezerwowanym wyłącznie dla osób dysponujących dużym budżetem.
Skalę wzrostu dobrze pokazują dane Urzędu Lotnictwa Cywilnego. W 2025 roku polskie lotniska obsłużyły 66,1 mln pasażerów, czyli aż o 11,7 proc. więcej niż rok wcześniej i o 26,6 proc. więcej niż w 2023 roku. Wynik przekroczył nawet wcześniejszy optymistyczny wariant prognozy ULC.

Rosła również liczba wykonywanych operacji pasażerskich. W całym 2025 roku było ich około 465,4 tys., o 9 proc. więcej niż rok wcześniej. Polski rynek lotniczy rozwijał się przy tym szybciej od europejskiego, wzrost liczby pasażerów na krajowych lotniskach przewyższał wynik portów zrzeszonych w ACI Europe o 7,3 pkt proc.
Tak duży popyt ma znaczenie również dla cen. Linie dopasowują stawki do obłożenia konkretnego rejsu, pory roku i liczby dostępnych miejsc. Gdy dodatkowo rosną koszty działalności przewoźników, możliwości utrzymywania bardzo tanich ofert zaczynają się kurczyć. Największym problemem dla branży nie jest obecnie jednak samo zainteresowanie turystów podróżami. Znacznie poważniejszym wyzwaniem stało się paliwo potrzebne do wykonania każdego lotu.
Paliwo lotnicze kosztuje 171 dolarów za baryłkę. W rok podrożało o około 90 proc.
Ceny paliwa lotniczego w ostatnich tygodniach gwałtownie poszły w górę. Według monitoringu Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych IATA globalna średnia cena w tygodniu zakończonym 4 września wynosiła 171,01 dolara za baryłkę. Tylko w ciągu tygodnia wzrosła o 9 proc.
TVN24, powołując się na dane IATA, wskazuje, że w ujęciu rocznym paliwo lotnicze jest obecnie droższe aż o około 90 proc. Jednocześnie ropa Brent utrzymuje się powyżej granicy 100 dolarów za baryłkę. Na ceny wpływa przede wszystkim napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie i obawy dotyczące dostaw surowca.
Paliwo jest jednym z największych wydatków ponoszonych przez przewoźników. IATA szacowała wcześniej, że w całym 2026 roku może odpowiadać już za około 31,4 proc. kosztów operacyjnych linii lotniczych, wobec 25,4 proc. rok wcześniej. Organizacja oczekiwała średniej ceny paliwa lotniczego na poziomie 152 dolarów za baryłkę, ale wrześniowe notowania są już znacznie wyższe.

Linie próbują ograniczać ryzyko poprzez tzw. hedging, czyli wcześniejsze zabezpieczanie przyszłych zakupów paliwa po ustalonej cenie. Dzięki temu gwałtowny wzrost rynkowych notowań nie musi natychmiast przełożyć się na koszt każdego wykonywanego rejsu. Takie zabezpieczenie ma jednak określony termin i obejmuje tylko część zapotrzebowania. Jeżeli ropa i paliwo lotnicze pozostaną drogie przez dłuższy czas, przewoźnicy będą musieli uwzględnić wyższe koszty w swoich planach na kolejne sezony.
Zobacz też: Protest na kolei 11 września. Opóźnienia ponad 214 minut. Opublikowano czarne statystyki
Ryanair ostrzega przed dużą podwyżką cen biletów w 2027 roku
Właśnie przed takim scenariuszem ostrzegł szef Ryanaira Michael O'Leary. 10 września, przed dorocznym walnym zgromadzeniem akcjonariuszy przewoźnika w Dublinie, przyznał, że jeśli wysokie ceny ropy utrzymają się również w przyszłym roku, pasażerów może czekać znaczący wzrost cen biletów lotniczych.
Na razie sytuacja cenowa jest bardziej korzystna. Ryanair oczekuje, że w okresie od lipca do września przeciętne ceny biletów będą jeszcze nieznacznie niższe niż rok wcześniej. Znacznie większa niepewność dotyczy jednak okresów kończących się w grudniu i marcu. O'Leary określił perspektywy dla tych miesięcy jako całkowicie niepewne.
Spodziewamy się bardzo niewielkiego spadku cen w drugim kwartale, od lipca do września, ale sytuacja w kwartałach kończących się w grudniu i marcu pozostaje całkowicie niepewna - powiedział.
Przewoźnik jest stosunkowo dobrze zabezpieczony przed gwałtownymi zmianami rynku paliwowego. Według Reutersa Ryanair ma zakontraktowane około 80 proc. potrzeb paliwowych do marca 2027 roku po cenie około 67 dolarów za baryłkę. Na kolejny okres poziom zabezpieczenia jest już jednak zdecydowanie mniejszy - około 15 proc. po cenie 85 dolarów.
Wysokie koszty mogą wpływać również na liczbę dostępnych lotów. Ryanair już ograniczył część zimowej siatki i obniżył prognozę liczby pasażerów na 2027 rok z 216 mln do około 214 mln osób. Mniejsza podaż miejsc przy utrzymującym się popycie również może wywierać presję na ceny.
Nie ma na razie konkretnego cennika ani procentowej skali przyszłorocznej podwyżki. Ostrzeżenie Ryanaira należy więc traktować jako scenariusz uzależniony przede wszystkim od dalszego zachowania cen ropy. Jeśli sytuacja na rynku paliw się uspokoi, duży wzrost cen biletów może się nie zmaterializować. Jeśli jednak obecne poziomy utrzymają się w 2027 roku, podróżni planujący turystykę lotniczą mogą zapłacić za swoje wyjazdy wyraźnie więcej.