Protest na kolei 11 września. Opóźnienia ponad 214 minut. Opublikowano czarne statystyki
Wyjeżdżający w piątkowy poranek pasażerowie zderzyli się z potężnymi utrudnieniami na torach. Maszyniści z Polskich Kolei Pociągowych postawili na zdecydowany krok, protestując przeciwko brakowi reakcji na rosnącą liczbę śmiertelnych wypadków na przejazdach.
Choć ogólnokrajowa akcja została ostatecznie skrócona o połowę, rozbity rozkład jazdy da się we znaki podróżnym aż do późnych godzin wieczornych. Większość z nas postrzega podróż pociągiem jako stabilną alternatywę dla zatłoczonych dróg. Jednak piątkowy poranek zweryfikował te oczekiwania, gdy maszyniści z całej Polski wcisnęli hamulce.
Ogólnopolski protest maszynistów
Decyzja Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce dotknęła całą sieć kolejową, paraliżując ruch w niemal każdym województwie. Skąd tak nagła demonstracja determinacji?
Bezpośrednim impulsem do zorganizowania akcji był tragiczny w skutkach wypadek w miejscowości Sokolniki Suche na Mazowszu. Pociąg relacji Lublin-Szczecin uderzył tam w betoniarkę na przejeździe wyposażonym w sygnalizację.
Wykolejony skład, jedna ofiara śmiertelna oraz ciężko ranny maszynista i podróżni stanowią obraz narastającego problemu.
Związkowcy postanowili zamanifestować swój sprzeciw w sposób najbardziej widoczny dla społeczeństwa - zwalniając do zaledwie 20 km/h przed każdym przejazdem kolejowo-drogowym.

Taki manewr wymaga ciągłego wyhamowywania i ponownego rozpędzania ciężkich składów, co w połączeniu z gęstą siecią skrzyżowań wywołało efekt domina. Na jakich trasach trwają największe utrudnienia?
Co trzeci pociąg jest opóźniony
Choć protest pierwotnie miał trwać pełną dobę, a ostatecznie zakończył się w południe, to skumulowane opóźnienia będą rozładowywane niemal do północy. Najgorzej sytuacja wygląda w przypadku połączeń dalekobieżnych, gdzie opóźnieniom uległo aż 70 proc. pociągów PKP Intercity.
W ruchu regionalnym problem dotknął co trzeciego składu, przy czym najtrudniejsza sytuacja wystąpiła na liniach jednotorowych w województwach warmińsko-mazurskim, podlaskim, podkarpackim oraz lubelskim.
Po godzinie dziesiątej rano Polskie Linie Kolejowe podawały łączne sumaryczne spóźnienie pociągów sięgające aż 13 tysięcy minut.



Niektóre kłopotliwe relacje stały się prawdziwym sprawdzianem cierpliwości dla pasażerów. Pociąg „Ślązak” na trasie ze Szczecina do Przemyśla zanotował rekordowe 295 minut opóźnienia, a skład „Przemyślanin” jadący z Poznania do Ustki złapał ponad 214 minut zwłoki. Co więcej, opóźnienia wciąż narastają.
Z tras wyruszyły setki pociągów, ale już na stacji początkowej setki z nich miało poważny poślizg czasowy. Pasażerowie tkwiący w opóźnionych pociągach zadają sobie pytanie, dlaczego to oni ponoszą koszty tej walki. Maszyniści odpowiadają jednoznacznie.
Kolejny niebezpieczny incydent na przejeździe kolejowym
Maszyniści wskazują na systemowy kryzys bezpieczeństwa na przejazdach oraz skrajne przeciążenie obowiązkami pracowniczymi. Trudno odmówić im racji, patrząc na ponure statystyki. Według danych opublikowanych w ramach kampanii „Bezpieczny Przejazd”, w 2025 roku na przejazdach i przejściach kolejowych doszło do 185 wypadków i kolizji, w których ginie 58 osób, a 18 zostaje ciężko rannych.
Rok 2026 zapowiada się jednak jeszcze bardziej niebezpiecznie, bo zaledwie do końca sierpnia odnotowano już 138 groźnych zdarzeń. Dodatkowo jeszcze dzisiaj, 11 września ryzykowny manewr podjął kierowca autobusu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Łodzi - mężczyzna wjechał na przejazd kolejowy przy ulicy Edwarda, ignorując czerwone światło.
Pojazd z przerażonymi pasażerami utknął między rogatkami, a nagranie z tego zdarzenia trafiło do sieci. Już wiadomo, że przewoźnik podjął radykalne kroki wobec pracownika z 30-letnim stażem.
Związkowcy żądają natychmiastowego montażu automatycznych systemów do rozpoznawania tablic rejestracyjnych aut przejeżdżających na czerwonym świetle oraz instalacji czujników do wykrywania pojazdów zablokowanych na torach.
Musieliśmy zareagować. Została przekroczona czerwona linia - podkreślił szef Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych Leszek Miętek w rozmowie z RMF24.
Apelują też o pilną modernizację przejazdów kategorii D, czyli oznaczonych jedynie znakami drogowymi, bez rogatek i sygnalizacji. Reakcja rządu pojawiła się natychmiast.
Minister Infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiedział rozpoczęcie prac nad nową ustawą o czasie pracy maszynistów, oraz szybkie wprowadzenie przepisów pozwalających na automatyczne zatrzymywanie prawa jazdy na trzy miesiące kierowcom wjeżdżającym na tory na czerwonym świetle.