Rząd szykuje nowe przepisy po ostatniej tragedii. Za przejazd na czerwonym utrata prawa jazdy
Dyscyplina polskich kierowców przed przejazdami kolejowymi od lat pozostawia wiele do życzenia. Częste ignorowanie sygnalizacji, rogatek i innych systemów kontroli skłoniło władze do podjęcia stanowczych kroków. Nadchodzące zmiany w prawie drogowym dotkliwie uderzą w kierowców, którzy bezmyślnie ryzykują życie na torowiskach.
Przejazdy kolejowo-drogowe należą do najbardziej krytycznych punktów w infrastrukturze transportowej. Zderzenie samochodu z rozpędzonym składem pasażerskim niemal zawsze kończy się tragedią, ponieważ droga hamowania pociągu jadącego z prędkością 120 km/h sięga nawet tysiąca metrów.
Wysokie mandaty nie powstrzymują kierowców przed ryzykownymi manewrami
Maszynista nie ma możliwości wykonania żadnego manewru obronnego. Mimo to wielu zmotoryzowanych wciąż traktuje czerwone światło na sygnalizatorze jako luźną sugestię, a nie absolutny nakaz zatrzymania pojazdu.
Dotychczasowy taryfikator przewidywał za to wykroczenie mandat w wysokości 2000 zł oraz 15 punktów karnych. Praktyka pokazuje jednak, że same kary finansowe przestały spełniać funkcję odstraszającą. Czy wysoka grzywna wystarczy, gdy stawką jest ludzkie życie? Brak nieuchronności natychmiastowej utraty uprawnień sprawiał, że wielu kierowców świadomie podejmowało ryzyko, próbując przejechać pod opadającymi zaporami w ostatniej chwili.

Dotychczasowe pobłażliwe podejście do łamania przepisów zostało zweryfikowane przez dramatyczne wydarzenia z ostatnich dni. Przed południem na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych koło Przysuchy doszło do koszmarnego w skutkach zderzenia samochodu ciężarowego z pociągiem osobowym relacji Lublin - Szczecin.
Tragiczna w skutkach próba zdążenia przed pociągiem
W środowe przedpołudnie na przejeździe kolejowym w miejscowości Sokolniki Suche koło Przysuchy doszło do katastrofy. Kierowca betoniarki wjechał na torowisko wprost pod nadjeżdżający pociąg osobowy relacji Lublin - Szczecin. Siła uderzenia była ogromna, a pierwszy wagon składu pasażerskiego uległ znacznym uszkodzeniom.
Bilans tego zdarzenia okazał się tragiczny. W wyniku odniesionych obrażeń zmarła jedna z pasażerek podróżujących na przedzie pociągu. Łącznie poszkodowanych zostało aż 20 osób, z czego cztery odniosły ciężkie obrażenia - w tym maszynista, kierowca betoniarki oraz kolejna pasażerka.
Trzy osoby w najcięższym stanie trafiły do Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu. Rzeczniczka placówki Karolina Gajewska przekazała, że wśród hospitalizowanych znalazła się kobieta w ciąży, której stan wraz z dzieckiem określono jako dobry, oraz pacjent z ciężkim urazem klatki piersiowej.
Są także pierwsze ustalenia śledczych w sprawie wypadku. Jak poinformowano, system ostrzegania przed wjazdem na tory działał prawidłowo, natomiast kierujący betoniarką, z którą zderzył się pociąg nie został jeszcze przesłuchany - znajduje się w szpitalu na oddziale intensywnej terapii.
Ten tragiczny bilans wywołał natychmiastową reakcję szefa rządu. Premier Donald Tusk zażądał pilnych prac nad bezkompromisowym zaostrzeniem prawa.
Trzy miesiące bez prawa jazdy i kara pozbawienia wolności dla tych kierowców
Odpowiedź resortu infrastruktury była natychmiastowa. Minister Dariusz Klimczak poinformował o błyskawicznym przygotowaniu pakietu zmian w przepisach. Kluczową nowością ma być przepis, na mocy którego każdy kierowca wjeżdżający na przejazd kolejowy przy czerwonym świetle straci prawo jazdy na okres trzech miesięcy.
Zgodnie z zapowiedzią premiera Donalda Tuska zmiany te będą mieć charakter radykalny. Zwiększenie bezpieczeństwa jest tu bezwzględnym priorytetem. O procedowanych zmianach poinformowałem środowisko kolejarskie, w tym prezesa Urzędu Transportu Kolejowego i szefa związku zawodowego maszynistów kolejowych, z którymi pozostaję w stałym dialogu – poinformował Dariusz Klimczak.
Nowa sankcja będzie działać automatycznie, dokładnie na takich samych zasadach jak obecne zatrzymanie dokumentu za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym.
To jednak nie koniec zaostrzania kar. Ministerstwo Infrastruktury we współpracy z Ministerstwem Sprawiedliwości przygotowuje głęboką nowelizację Kodeksu karnego. Zgodnie z projektowanymi przepisami, sądy zostaną zobligowane do orzekania bezwzględnej kary pozbawienia wolności oraz długoletniego zakazu prowadzenia pojazdów wobec osób, które stwarzają bezpośrednie zagrożenie katastrofą w ruchu.
Projekt przeszedł już szybkie konsultacje z prezesem Urzędu Transportu Kolejowego oraz przedstawicielami związków zawodowych maszynistów. Nowe prawo ma trafić pod obrady Rady Ministrów na najbliższym posiedzeniu, co ma raz na zawsze ukrócić brawurę zmotoryzowanych.