Nowe ceny na stacjach od 14 września. Tyle zapłacimy za paliwo po weekendzie
Kierowcy podjeżdżający pod dystrybutory po raz kolejny zderzają się z brutalną rzeczywistością. Ostatnie tygodnie przyniosły podwyżki, jakich nie obserwowano od miesięcy, a perspektywy na kolejne dni okazują się jeszcze gorsze. Nadchodzący tydzień zapowiada wyciągnięcie z portfeli Polaków rekordowych kwot za każde tankowanie.
Wizyty na stacjach paliw od dawna nie należały do najprzyjemniejszych obowiązków, ale bieżąca sytuacja staje się wręcz zatrważająca. Codzienne korekty cenników na pylonach spędzają sen z powiek nie tylko prywatnym kierowcom, lecz także branży transportowej. Ceny rosną bez względu na gatunek paliwa.
Światowy kryzys wpływa na ceny paliw w Polsce
Rynkowi analitycy podkreślają, że dopóki nie zobaczymy światełka w tunelu w postaci wygaszenia geopolitycznych napięć oraz rozładowania wąskich gardeł w globalnej rafinacji paliw gotowych, o wyhamowaniu podwyżek można jedynie pomarzyć.
Polscy konsumenci znajdują się w niezwykle wymagającym położeniu, bo lokalne podwyżki okazują się wręcz bardziej dotkliwe niż średnia w Unii Europejskiej.

Sytuację dodatkowo komplikuje powrót wyższych stawek podatkowych i koniec rządowych Tarczy Antyinflacyjnych, które przez długi czas sztucznie amortyzowały rynkowe szoki.
Podjechanie pod dystrybutor bez przygotowania na wydatek rzędu kilkuset złotych staje się powoli niemożliwe.
Nowe ceny na stacjach paliw od 14 września
Najnowsze szacunki rynku detalicznego na okres od 14 do 20 września 2026 roku nie pozostawiają żadnych złudzeń. Wszystkie rodzaje paliwa bez wyjątku pójdą w górę.
Obecnie za litr popularnej bezołowiówki Pb95 płacimy średnio 7,89 zł, a wariant 98-oktanowy kosztuje 8,76 zł. Diesel utrzymuje się na poziomie 8,75 zł za litr, natomiast LPG stanowi ostatnią względnie tanią alternatywę z ceną 2,95 zł za litr.
Niestety, już za kilka dni te stawki będą jedynie wspomnieniem. Prognozy e-petrol.pl jednoznacznie wskazują, że cena popularnej "dziewięćdziesiątki piątki" ustabilizuje się w przedziale od 7,86 zł do 7,99 zł za litr, co oznacza nieuchronne zbliżenie się do psychologicznej bariery 8 zł.

W przypadku benzyny Pb98 kierowcy ujrzą na pylonach od 8,74 do 8,87 zł/l. Najbardziej przerażająco wyglądają jednak wyceny dla posiadaczy pojazdów z silnikiem wysokoprężnym.
Olej napędowy wystrzeli do przedziału od 8,94 zł do wręcz niewyobrażalnych 9,07 zł za litr. Nawet użytkownicy autogazu odczują impuls drożyźniany - LPG skoczy do poziomu 2,96-3,05 zł za litr.
Zobacz też: Waloryzacja emerytur 2027. Podano nowe wyliczenia. Tyle zyskają emeryci
Tyle zapłacimy za diesla
Z danych publikowanych przez rynkowych ekspertów na dzień 11 września 2026 roku wynika, że obserwujemy skrajne przewartościowania w zależności od destylatu. Wyraźnie widać rozjazd pomiędzy rynkiem benzyn a paliw ciężkich.
Metr sześcienny benzyny Pb98 w hurcie został wyceniony na 6845 zł, co oznacza spadek o 253 zł w ujęciu tygodniowym. Z kolei popularna Pb95 potaniała w hurcie o 239 zł i jej stawka spadła do poziomu 6078 zł/m sześc.
Zdumiewać może fakt, dlaczego mimo sprawozdawczych obniżek na rynku hurtowym benzyn, ceny na stacjach nadal zmierzają w górę - odpowiada za to opóźnienie w przekładaniu stawek rafineryjnych na detal oraz wysokie marże detaliczne rekompensujące wcześniejsze spadki.
Prawdziwy rozgrywa się jednak na rynku diesla oraz oleju opałowego. Cena oleju napędowego w hurcie poszybowała w górę o 134 zł, osiągając pułap 7168 zł za metr sześcienny. Towarzyszy temu wzrost cen oleju opałowego o 118 zł do poziomu 5669 zł/m sześc.
Tak duże rozwarstwienie cenowe wyraźnie zapowiada, że w najbliższym czasie to właśnie właściciele pojazdów z silnikami diesla poniosą największy ciężar finansowy bieżącego kryzysu paliwowego.