Ceny paliwa w Niemczech. Polacy mogą się zdziwić na stacjach
Wygórowane stawki na dystrybutorach za naszą zachodnią granicą zaczynają przyprawiać kierowców o zawrót głowy. Wyjazd na niemiecką stację benzynową wiąże się dziś z wydatkiem, który jeszcze do niedawna wydawał się zupełnie nierealny. Choć polscy kierowcy wciąż płacą zauważalnie mniej, to niepokojące sygnały z rynku hurtowego oraz nadchodzące zmiany na rynku lokalnym sugerują, że cenniki wkrótce zradykalizują się także nad Wisłą.
Niemiecki rynek paliw od miesięcy znajduje się pod presją rosnących kosztów surowców i podatków ekologicznych, jednak obecny poziom cen na stacjach benzynowych przekracza granice dotychczasowych prognoz.
Zmiany w niemieckiej polityce
Sytuacja gospodarcza mocno przeplata się tam z krajobrazem politycznym, co widać chociażby w Saksonii-Anhalcie. To właśnie w tym kraju związkowym prawicowo-populistyczna partia AfD zdobyła w wyborach do lokalnego parlamentu aż 43,8 procent głosów.

Mimo braku bezwzględnej większości ugrupowanie to usilnie dąży do przejęcia władzy, próbując przeciągnąć na swoją stronę deputowanych z innych formacji. Niezadowolenie społeczne potęgowane jest codziennymi kosztami życia, w których koszty transportu i logistyki odgrywają przecież kluczową rolę.
Dalszy wzrost cen energii staje się pożywką dla radykalnych haseł politycznych, wpływając bezpośrednio na nastroje mieszkańców i konsumentów w całym regionie. Skala podwyżek staje się najbardziej widoczna na konkretnych przykładach z przygranicznych czy typowo przemysłowych miejscowości.
Ceny paliwa na stacjach w Niemczech
W poniedziałek dziennikarz Wirtualnej Polski sprawdził, ile trzeba zapłacić za paliwo w miejscowości, której dotyczą polityczne zmiany. To właśnie tam - w Bernburgu, niewielkim miasteczku oddalonym o około 50 kilometrów od stolicy landu, Magdeburga, tankowanie samochodu stało się wyjątkowo drogie.
Na stacji holendersko-libijskiej sieci HEM za litr popularnej benzyny bezołowiowej 95 trzeba zapłacić 2,389 euro, co po przeliczeniu daje równowartość około 10,30 zł.
Olej napędowy jest jeszcze droższy - litr diesla wyceniono tam na 2,439 euro, czyli równowartość niemal 10,50 zł. Bardzo podobny poziom stawek prezentuje koncern Esso, gdzie benzyna kosztuje 2,399 euro (ok. 10,35 zł), a diesel aż 2,449 euro (ok. 10,56 zł).
Ogólnokrajowe statystyki publikowane przez niemiecki automobilklub ADAC potwierdzają te niepokojące wskaźniki. Średnia cena benzyny w Niemczech sięgnęła 2,183 euro za litr, natomiast litr oleju napędowego kosztuje średnio 2,232 euro.
Zobacz też: Orlen zarządził nowe ceny paliw. Przebił granicę niewidzianą od 2022 roku
Drożyzna również na stacjach w Polsce. Ceny
Polscy kierowcy, spoglądając na niemieckie stawki, mogą wciąż odczuwać pewien względny komfort, jednak analitycy rynkowi przestrzegają przed zbytnim optymizmem. Z danych serwisu e-petrol wynika, że początkiem września średnia cena benzyny 95 w Polsce wynosiła 7,63 zł za litr, natomiast olej napędowy kosztował średnio 8,39 zł za litr.
Różnica jest więc wciąż wyraźna, ale dynamika rynkowa wskazuje na szybie nadrabianie dystansu. Wraz z wygaśnięciem rządowych programów osłonowych oraz zmianami podatkowymi, koszty na rodzimych stacjach zaczęły gwałtownie rosnąć.

Do tego dochodzą czynniki międzynarodowe - cena ropy naftowej na światowych giełdach trwale przekroczyła poziom 90 dolarów za baryłkę wskutek poważnych napięć geopolitycznych oraz zawirowań w łańcuchach dostaw.
Zgodnie z prognozami ekspertów, w kolejnych dniach średnie ceny benzyny w kraju osiągną przedział 7,83-7,99 zł za litr, z kolei diesel może kosztować nawet 8,87 zł. Oznacza to, że erę relatywnie taniego podróżowania musimy na pewien czas uznać za zamkniętą.