Węgiel drożeje przed sezonem grzewczym. Różnica w cenach przekracza 1000 zł za tonę
Wrzesień to dla wielu właścicieli domów ostatni moment na przygotowanie się do kilku miesięcy regularnego ogrzewania. Wraz ze spadkiem temperatur rośnie zainteresowanie opałem, a na lokalnych składach zaczyna robić się coraz większy ruch. Osoby, które nie zrobiły zapasów wcześniej, muszą liczyć się nie tylko z większymi wydatkami, lecz w niektórych przypadkach również z dłuższym oczekiwaniem na dostawę. Różnice pomiędzy ofertami są przy tym na tyle duże, że przy zakupie zapasu na całą zimę w grę mogą wchodzić tysiące złotych.
Najbliższe tygodnie mogą być więc istotne dla domowych budżetów. Sama najniższa cena widoczna w ogłoszeniu nie zawsze oznacza też najtańsze ogrzewanie. Znaczenie mają jakość paliwa, koszt jego dostarczenia, sprawność instalacji i zapotrzebowanie energetyczne budynku.
Sezon grzewczy coraz bliżej. Jesień oznacza większe wydatki na ogrzewanie domu
Przełom lata i jesieni to moment, w którym właściciele domów zaczynają przygotowywać instalacje do kolejnego sezonu grzewczego. Dla części oznacza to przegląd kotła lub komina, dla innych uzupełnienie zapasów paliwa albo sprawdzenie stanu instalacji po kilku miesiącach przerwy.
O tym, ile ostatecznie będzie kosztowało ogrzewanie domu, decyduje znacznie więcej niż cena samego źródła energii. Ogromne znaczenie mają powierzchnia budynku, jego ocieplenie, szczelność okien, sprawność instalacji oraz temperatura utrzymywana w pomieszczeniach. Nawet dwa podobnej wielkości domy mogą więc w ciągu zimy zużyć zupełnie inną ilość energii.

Znaczenie ma także pogoda. Łagodna zima pozwala ograniczyć zużycie, podczas gdy dłuższe okresy mrozów szybko zwiększają zapotrzebowanie na ogrzewanie. Z tego powodu trudno z góry wskazać jedną ilość opału wystarczającą każdemu gospodarstwu domowemu.
W praktyce jednym z najlepszych punktów odniesienia pozostaje zużycie z wcześniejszych sezonów. Jeżeli od poprzedniej zimy dom został docieplony, wymieniono okna albo zmodernizowano instalację, zapotrzebowanie może dodatkowo spaść.
Wrzesień przynosi jednak jeszcze jeden charakterystyczny dla rynku efekt. Im bliżej pierwszych chłodnych dni, tym więcej gospodarstw zaczyna jednocześnie uzupełniać zapasy. Rosnący popyt zaczyna wtedy odbijać się na dostępności oraz cennikach sprzedawców.
Węgiel drożeje wraz ze wzrostem popytu. Na dostawę można czekać kilka tygodni
Jednym z paliw, przy których sezonowy wzrost zainteresowania jest obecnie szczególnie widoczny, jest węgiel. Jak podaje KB.pl, wielu właścicieli domów rozpoczęło zakupy już w połowie sierpnia, a we wrześniu na części lokalnych składów ceny w ciągu kilku tygodni zwiększyły się nawet o kilkaset złotych na tonie.
W niektórych punktach wydłużył się również czas realizacji dostaw. W najbardziej obciążonych składach na zamówienie trzeba czekać nawet kilka tygodni. Nie oznacza to jednak, że Polsce grożą powszechne problemy z dostępnością opału. Ministerstwo Aktywów Państwowych wskazuje, że zwiększony ruch jest naturalnym skutkiem sezonowości rynku i obecnie nie ma podstaw do mówienia o poważnym zagrożeniu brakiem surowca dla gospodarstw domowych.

Na poziom cen wpływa przy tym nie tylko większa liczba klientów przed zimą. Znaczenie mają również europejskie notowania surowca, sytuacja geopolityczna oraz koszty transportu i logistyki. Dlatego trudno dziś przesądzić, czy jesienią stawki będą nadal rosły.
Kupując opał, warto też uważać na pozornie bardzo atrakcyjne oferty. Węgiel różni się m.in. wartością opałową, zawartością popiołu, wilgotnością i uziarnieniem. Paliwo o niższej kaloryczności może być tańsze na tonie, ale do uzyskania tej samej ilości ciepła będzie go potrzeba więcej.
Koszt zmienia również sposób przygotowania produktu. Węgiel luzem jest zazwyczaj tańszy od workowanego czy sprzedawanego w Big Bagach. Do ceny zakupu trzeba ponadto doliczyć transport - szczególnie gdy opał zamawiany jest bezpośrednio z kopalni.
Zobacz też: 500 zł miesięcznie oprócz emerytury. ZUS stawia konkretne warunki
Ile kosztuje węgiel we wrześniu 2026 roku? Różnica przekracza 1000 zł na tonie
Największe różnice widać dopiero przy konkretnych ofertach. Według KB.pl za popularny węgiel typu orzech na lokalnych składach trzeba obecnie zapłacić około 1600-1700 zł za tonę. Jednocześnie najtańsze oferty dostępne w ogólnopolskich zestawieniach schodzą do około 850 zł/t, podczas gdy produkty premium kosztują niemal 1900 zł/t. Między skrajnymi ofertami powstaje więc różnica przekraczająca 1000 zł na jednej tonie.
Tańszy może być zakup bezpośrednio od producenta. Polska Grupa Górnicza podawała przed sezonem 2026/2027, że w jej sklepie ceny węgla luzem zaczynają się od 1150 zł za tonę. Orzech był dostępny od 1150 zł/t, kostka od 1200 zł/t, a groszek od 1250 zł/t. PGG zastrzega przy tym, że do ceny samego opału mogą dojść koszty realizacji dostawy.
KB.pl wskazuje natomiast, że aktualne ceny poszczególnych odmian orzecha w sprzedaży producentów mieszczą się mniej więcej w przedziale 1135-1279 zł/t, a w przypadku produktu pakowanego w Big Bagi mogą dochodzić do 1450-1500 zł.
Różnica zaczyna mieć duże znaczenie przy zakupie zapasu na całą zimę. Pięć ton opału po 1150 zł oznacza wydatek 5750 zł. Przy cenie 1700 zł za tonę jest to już 8500 zł, a więc o 2750 zł więcej, jeszcze przed uwzględnieniem ewentualnego transportu.
Dlatego przed sezonem grzewczym warto porównywać nie tylko same ceny. W ostatecznym rachunku znaczenie mają również parametry paliwa, koszty dostawy i ilość, której rzeczywiście potrzebuje konkretny budynek.